MON upomniane za Błasika

Parlamentarzyści pytają też o zasadność wynajmu od spółki EuroLOT
embraerów. Chcą, by ze strony Sił Zbrojnych padła jednoznaczna deklaracja o
konieczności zakupu nowoczesnych maszyn. Na ostatnim posiedzeniu senackiej
Komisji Obrony Narodowej wiceminister Czesław Mroczek i gen. dyw. pil. Sławomir
Kałuziński, zastępca dowódcy Sił Powietrznych, przedstawili działania
podejmowane przez MON w odniesieniu do zaleceń sformułowanych przez komisję
Jerzego Millera. I tak Inspektorat MON ds. Bezpieczeństwa Lotów zostanie
zreorganizowany. Zmiany proponowane przez resort mają być niemal tak poważne jak
te, które dotknęły 36. Specjalny Pułk Lotnictwa

Transportowego. Obecna rola instytucji, z której wywodziło się siedmiu
członków komisji Millera, ograniczy się do badania zdarzeń lotniczych.

MON i wojsko postanowiły nie kwestionować ani wniosków z raportu komisji
Millera, ani niedawno zaprezentowanych wyników kontroli NIK.

Jeśli chodzi o raport izby, to zdaniem wiceministra Mroczka jego zalecenia
pokrywają się z wyrażanymi przez Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa
Państwowego. W rzeczywistości jednak NIK w większym stopniu koncentruje się na
samym ministerstwie niż bezpośrednio na specpułku i Dowództwie Sił Powietrznych.
Zarzuca przede wszystkim brak odpowiednich regulacji, właściwego zarządzania i
nadzoru nad wykonywaniem zadań w zakresie przewozu najważniejszych osób w
państwie. Odpowiedzią na tę część zarzutów ma być reorganizacja mieszczącego się
w Poznaniu Inspektoratu MON ds. Bezpieczeństwa Lotów.

Wiceminister Mroczek, który odpowiada za działania związane z wdrożeniem
zaleceń komisji Millera, przedstawił senatorom obszerny harmonogram działań
resortu. Każdej z 44 rekomendacji skierowanych do podmiotów wojskowych (głównie
oczywiście specpułku) przypisano termin i sposób realizacji. Licząca 28 stron
tabela opisuje plany resortu. Dla siedmiu zaleceń wyznaczony czas już minął,
przy 25 punktach widnieje data ostatniego dnia 2012 roku, w jednym – 2014 roku.
Pozostałe zalecenia jako dotyczące bezpośrednio i wyłącznie Tu-154M pozostały
bez żadnej daty. – Postanowiliśmy w miarę możliwości wszystkie rekomendacje
kierowane do specpułku potraktować ogólniej, tak żeby dotyczyły całego lotnictwa
wojskowego – mówił Mroczek. Resort nie ma zresztą innego wyboru. Gdyby
ograniczył się do rozformowanego specpułku, naraziłby się na zarzut, że decyzja
o jego likwidacji podyktowana była uniknięciem wdrażania zaleceń komisji.

W związku z wdrażaniem programu zmian w lotnictwie wojskowym po katastrofie
smoleńskiej w MON działają aż cztery nowe ciała. Są to trzy zespoły robocze oraz
zespół monitorujący. Pierwszy z nich ma się zajmować kwestiami organizacyjnymi
związanymi z lotami VIP, drugi zajmie się wymogami technicznymi statków
powietrznych dla tych lotów, a zadaniem trzeciego będzie budowa ogólnego systemu
kontroli jakości w lotnictwie polskich Sił Zbrojnych. Ze względu na obszar
zainteresowań do pierwszego zespołu weszli przedstawiciele Kancelarii
Prezydenta, premiera, Sejmu i Senatu oraz MSZ i MSW.

Zespół monitorujący ma zająć się kontrolą wdrażania planów resortu. Weszli do
niego trzej eksperci spoza wojska. To znani z komisji Millera członkowie
Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych: Maciej Lasek (obecny
przewodniczący) i Wiesław Jedynak, oraz Jacek Pawlaczyk z LOT, syn kapitana
Zygmunta Pawlaczyka, dowódcy Iła-62M, który zginął podczas katastrofy w Lesie
Kabackim 9 maja 1987 roku. W skład zespołu wchodzą m.in. dowódca Sił
Powietrznych i zastępca szefa Sztabu Generalnego.
W wyniku prac zespołów roboczych mają zostać zmienione najważniejsze instrukcje
obowiązujące w lotnictwie wojskowym, to jest regulamin lotów, instrukcja o
organizacji wykonywania lotów i oczywiście instrukcja HEAD o wykonywaniu lotów z
najważniejszymi osobami w państwie. Tym zmianom towarzyszyć ma podpisanie nowych
porozumień pomiędzy kancelariami korzystających z lotów HEAD osobistości a MON
oraz pomiędzy Siłami Powietrznymi a Biurem Ochrony Rządu.

Poważną zmianą jest wprowadzenie nowej struktury pionu bezpieczeństwa lotów (BL).
Powołany zostanie nowy korpus oficerów inspektorów bezpieczeństwa lotów na
wszystkich szczeblach, od eskadry po ministerstwo. Będą oni oddzielnie szkoleni
do wykonywania tych obowiązków. Na każdym poziomie służbą bezpieczeństwa lotów
kierować będzie oficer wywodzący się z personelu latającego, a zastępować go
będzie przedstawiciel inżynierów lotniczych. Krytykowany system badania wypadków
przez powoływane ad hoc komisje badania wypadków lotniczych lotnictwa
państwowego został zmieniony w wyniku nowelizacji prawa lotniczego z września
ubiegłego roku. Teraz przy Inspektoracie MON ds. Bezpieczeństwa Lotów ma działać
stała komisja ze składem odnawianym co roku.

Zabezpieczenie działań tego zespołu pozostanie teraz głównym zadaniem
inspektoratu, który ma także prowadzić szkolenia dla służby BL oraz analizy i
statystyki. Nie powtórzy się już sytuacja, którą wytyka raport NIK, że
inspektorat wydaje zalecenia, ale ich nie egzekwuje podczas kontroli. Funkcjami
związanymi z nadzorem, w szczególności prowadzeniem systematycznych i doraźnych
kontroli, w tym realizacją zaleceń komisji badających zdarzenia lotnicze, ma
zająć się Departament Kontroli w MON, podległy bezpośrednio ministrowi.

Kłopotliwy wynajem

Senatorów podczas posiedzenia interesowała obecna sytuacja w transporcie
VIP-ów. Po rozwiązaniu specpułku eskadra śmigłowców wraz z zapleczem technicznym
bazy wojskowej na Okęciu utworzyły 1. Bazę Lotnictwa Transportowego. Nie ma w
niej jednak samolotów. Te państwo wynajmuje od PLL LOT. Chociaż są pomalowane w
barwy narodowe, to są tak naprawdę zwykłymi samolotami cywilnymi.
Przedstawiciele resortu tłumaczyli jednak, że dzięki statusowi HEAD mają one w
ruchu lotniczym wszystkie przywileje statków powietrznych lotnictwa państwowego.
Nowa instrukcja HEAD przewiduje przewóz VIP-ów innymi samolotami lub śmigłowcami
niż wojskowe (np. należące do lotnictwa ratunkowego podległego MSW) i opisuje
wymogi dla tego rodzaju operacji. Chodzi jednak cały czas o statki powietrzne
lotnictwa państwowego. Tymczasem prezydent i premier latają samolotami
cywilnymi, które nie mogą być nawet odpowiednio wyposażone ze względu na wymóg
zgody brazylijskiego producenta. To właśnie z tego powodu jedna z rekomendacji
komisji Millera nie doczeka się realizacji aż do 2014 roku. Chodzi o odpowiednie
środki łączności w samolotach lecących za granicę. Problem w tym, że trudno
planować wyposażenie samolotu, gdy nie ma nawet wstępnych planów, jak i kiedy
miałby się on pojawić.

Wiceminister bronił decyzji o rozformowaniu 36. SPLT. – Ograniczyliśmy liczbę
typów śmigłowców do dwóch, wprowadzony został zaostrzony system kwalifikacji
załóg latających – tłumaczył. Lotnicy wożący VIP-ów mają być starsi i bardziej
doświadczeni. Jeśli chodzi o personel latający dotąd na Tu-154M i Jakach-30, to
żołnierze ci zostali przeniesieni do innych eskadr lotnictwa transportowego (na
CASY w Krakowie lub herculesy w Powidzu) oraz do Centrum Operacji Powietrznych.

Zaskakuje dość zobojętniała reakcja gości z MON na żywe i powtarzane
zainteresowanie senatorów perspektywami używania embraerów EuroLOT-u i zakupem
nowych samolotów dla prezydenta, premiera i marszałków. – Jeśli taka decyzja
zostanie podjęta, to na pewno na szczeblu znacznie wyższym niż MON: premiera i
prezydenta – odpowiedział lakonicznie wiceminister. Poinformował jedynie, że
jeśli nowy samolot do transportu VIP-ów pojawi się w wojsku, to zostanie
włączony do bazy na Okęciu. Senatorowie dopytywali m.in. o zasadność ekonomiczną
kontynuowania wynajmu embraerów. – Czy takie symulacje kosztów są prowadzone? Ja
nie wiem tego na pewno, ale wydaje się, że lepiej coś kupić i mieć własne –
komentował senator Jarosław Duda (PO). Jego klubowy kolega Jarosław Lasecki
dawał przykłady flot samolotów dla VIP-ów w innych krajach i domagał się, by ze
strony Sił Zbrojnych padła deklaracja o konieczności zakupu nowoczesnych maszyn
także w Polsce.

Senator Maciej Grubski zwrócił uwagę, że w kontekście następstw katastrofy
smoleńskiej należy pomyśleć także o kwestiach pozatechnicznych. I zapytał o
działania MON i Dowództwa Sił Powietrznych w obronie czci i pamięci generała
Andrzeja Błasika. – W tym kontekście pada pytanie o pamięć generała Andrzeja
Błasika. Wiele się o nim mówi. Czy ministerstwo, czy Dowództwo Sił Powietrznych
podejmuje jakieś działania, aby ta pamięć i cześć była broniona i jego zasługi
niezapomniane? – pytał Grubski. Jednak wiceminister Czesław Mroczek odpowiedział
wymijająco, że resort nie uczestniczył w żadnych działaniach ubliżających
pamięci generała.

Posiedzenie nie cieszyło się dużym zainteresowaniem senatorów. Spośród 14
członków komisji obecnych było zaledwie ośmiu. Nie było m.in. przewodniczącego
senatora Władysława Ortyla (PiS) i byłego ministra obrony Bogdana Klicha (PO).

Piotr Falkowski

drukuj