Moje ojcostwo duchowe
Ks. Jacek Bazarnik, kapelan Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie:
Myślę, że każdy kapłan ma świadomość, że jest kierownikiem ludzkiej duszy.
Dla mnie ojcostwo jest przede wszystkim cieniem tego Ojca, który jest w niebie,
czyli samego Boga. I tak je przeżywam w stosunku do każdego człowieka – i
tego zza kratek konfesjonału, i tego, którego karmię Ciałem i Krwią Pańską.
Szczególnie, kiedy udzielam chrztu świętego chorym dzieciom, mam świadomość,
że przez ten sakrament wszczepiam je w mistyczne Ciało Chrystusa, czyli Kościół.
To jest zrodzenie potomstwa duchowego dla wspólnoty całej rodziny ludzkiej,
która wierzy w Chrystusa jako Boga i Pana. Jednocześnie mam świadomość i
wielką radość, że cierpiące dziecko jest po chrzcie drugim Chrystusem. A
więc to nie tylko ojcostwo, ale i w jakimś sensie duchowe macierzyństwo,
kiedy człowiek ma pełną świadomość, że rodzi kogoś dla nieba, dla wieczności.
Mam piękne doświadczenia, że często właśnie w chorobie ten sakrament powoduje
skuteczniejsze leczenie, szybsze wyzdrowienie.
W kapłańskim ojcostwie ogromną rolę odgrywa środowisko, z którego wychodzimy,
a więc nasze rodziny, bliscy. To ich postawy kształtowały nas aż do chwili
przekroczenia progu seminarium duchownego. Doznawałem wielkiej troski mojej
matki (ojciec umarł, kiedy byłem na II roku studiów), która nieustannie się
modliła, żebym wytrwał, był dobrym księdzem. W dniu święceń kapłańskich, które
przyjmowałem z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego, mama powiedziała, że gdybym
miał zdradzić Chrystusa, to ona wolałaby mnie widzieć w trumnie niż w ornacie.
To były mocne słowa, ale ja je pamiętam, nimi żyję i wiem, że jestem po prostu
narzędziem w ręku Chrystusa, który nam pokazał Boga jako Ojca kochającego,
troszczącego się o nas, nauczył nas tej cudownej wiary w Bożą Opatrzność. A
Opatrzność jest niczym innym niż jak właśnie ojcostwem.
not. PCz
