Mogiły samorządowców nie ruszają

Ze Sławomirem Zielińskim z Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego
rozmawia Adam Białous

Dostali właśnie Państwo pozwolenie na prace poszukiwawcze na terenie
Olszynki, jakiego rodzaju eksploracje będą Państwo prowadzić?

– Mamy już też zgodę konserwatora zabytków. Planujemy zbadać ten teren
georadarem, bo on może precyzyjnie wskazać wkopy. Uważamy, że to badanie jest tu
kluczowe, ponieważ dzięki niemu istnieje duże prawdopodobieństwo natrafienia na
pochówki. Pracy będzie wiele, gdyż pobojowisko jest potężne, cięgnie się od
Kawęczyna aż po Wawer. Niestety teren, gdzie walki miały charakter najkrwawszy,
zajęty jest obecnie przez torowiska PKP. Właśnie tam poszukiwacze znajdują
najwięcej kul karabinowych, odłamków kartaczy.

Były już próby godnego upamiętnienia tego miejsca?
– Podczas zaborów było to oczywiście niemożliwe. Rosyjskie władze zaborcze
dławiły wszystkie próby upamiętnienia bitwy, co spowodowało zatarcie w ludzkiej
pamięci faktu jej istnienia. To pokutuje do dziś. Wiemy, że dzierżawca tej
ziemi, Zalewski, w roku 1912 chciał postawić tu krzyż, ale zaborcy zabronili mu
tego pod karą Sybiru. Pomysł odżył w II RP. Były wówczas plany budowy dużego
mauzoleum. Jednak skończyło się na budowie skromnego pomnika w setną rocznicę
bitwy, tj. w roku 1931. Pomnik jest równocześnie grobem, bo w czasie melioracji
terenu znaleziono ludzkie szkielety i właśnie tu je pochowano.

Teren jest dziś po części zabudowany, są tu tory i instalacje przemysłowe.
Czy nie grozi mu dalsza dewastacja?

– Powiem o zdarzeniu, jakie miało tu miejsce bardzo niedawno. Przy ulicy
Grochowskiej na prywatnej posesji od roku 1915 stał krzyż. Kiedy kilka lat temu
rozmawiałem z ówczesną właścicielką posesji, powiedziała mi, że ten krzyż
postawiono w miejscu zbiorowej mogiły powstańców. Jakiś czas temu, niestety, ta
posesja zmieniła właściciela. Nowy właściciel wyrzucił krzyż, nie wiem, co się z
nim dzieje, i rozpoczął tam nową inwestycję budowlaną. Tak więc teren Olszynki
Grochowskiej jest stale zagrożony zniszczeniem. Na tym obszarze leżą dziś
rurociągi, konstrukcje przemysłowe, torowiska PKP. Uważam, że park, który
istnieje w tym miejscu w obecnej formie, również uwłacza pamięci poległych tu i
najpewniej spoczywających powstańców. Ludzie wyprowadzają tu psy na spacer. Cały
teren parku jest bardzo zaśmiecony.

Na jakiej podstawie twierdzą Państwo, że ciała powstańców zostały pochowane
właśnie tu, a nie wywiezione w inne miejsce?

– Jest wiele przesłanek, aby mieć niemal pewność, że powstańców pochowano na
miejscu bitwy. Pierwsze mają charakter historycznych przekazów. Jest pamiętnik
pułkownika Marcina Smarzewskiego, w którym niedługo po bitwie opisuje on swój
przejazd przez pobojowisko grochowskie i mogiły powstańców, które tam widział. Z
materiałów historycznych wiemy też, że ciał poległych Polaków nie pochowano od
razu po zakończeniu bitwy, ponieważ ta część Olszynki pozostawała przez kilka
tygodni zajęta przez Rosjan. Dopiero po ich wycofaniu miejscowa ludność
pogrzebała poległych powstańców w zbiorowych mogiłach. Ciała były już wówczas w
złym stanie, tym bardziej nie można było ich z pola bitwy wywozić. O tym, że
zdecydowana większość powstańców poległych podczas bitwy musiała zostać
pogrzebana na pobojowisku, świadczą też nowsze odkrycia. Duża część dawnego
pobojowiska bitewnego została zajęta przez kolej. Nasz kolega był świadkiem, jak
w roku 1985, podczas prac ziemnych budowlanych prowadzonych na terenach kolei,
spychaczem naruszono zbiorową mogiłę.

Jakie stanowisko wobec starań stowarzyszenia zajmuje lokalny samorząd?
– Niestety, nie ma dobrej woli władz samorządowych dzielnicy Praga Południe, na
której terenie znajduje się największy obszar dawnego pobojowiska bitewnego.
Temat Olszynki Grochowskiej zupełnie ich nie interesuje. Nasz kolega ze
stowarzyszenia, radny partii, która jest obecnie mniejszością w radzie tej
dzielnicy, wielokrotnie próbował zainteresować władze samorządu, zdominowane
przez radnych PO, sprawą przeprowadzenia prac poszukiwawczych szczątków
powstańców i godnego ich uczczenia odpowiednim pomnikiem oraz odpowiedniego
zabezpieczenia miejsca bitwy. Mamy jednak nadzieję, że w tym roku, kiedy
obchodzimy 180. rocznicę tej bitwy, samorząd zmieni swoje podejście do sprawy i
coś ruszy z miejsca.
Najpierw chcemy znaleźć szczątki tysięcy poległych tu powstańców i doprowadzić
do godnego ich pochówku. Myślimy o utworzeniu na tym terenie parku pamięci
narodowej. Trzeba by było w tym celu wytyczyć alejki spacerowe, żeby ludzie nie
musieli deptać po grobach. Umieścić tablice z informacjami, co w tym miejscu się
zdarzyło i że są tu zbiorowe mogiły. Jest pomysł powiększenia do wielkiego
formatu, za pomocą dostępnej dziś techniki, obrazu Wojciecha Kossaka "Olszynka
Grochowska" i umieszczenia go tutaj.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj