Modlitwa za zmarłych – to też miłosierdzie
Uroczystość Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny, które co roku wprowadzają nas w listopad, przypominają o powszechnym powołaniu do świętości i o rzeczach ostatecznych człowieka. Tłumnie nawiedzamy w tych listopadowych dniach groby naszych bliskich i uczestniczymy w procesjach żałobnych na cmentarzu. Ten czas jest okazją do czynienia miłosierdzia chrześcijańskiego. Uczynek miłosierdzia, jakim jest „grzebanie umarłych”, z pewnością możemy rozszerzyć na troskę o ich groby. Pamiętajmy jednak o rzeczy najważniejszej: nasi zmarli oczekują od nas modlitwy – modlitwy w ciągu całego roku.
Z pewnością jest rzeczą słuszną i szlachetną to, że porządkujemy groby naszych bliskich, ozdabiamy je światłem i kwiatami. To wyraz naszej pamięci, wdzięczności i szacunku dla tych, którzy już odeszli z tego świata. Dobrze o nas świadczy to, że troszczymy się o groby naszych bohaterów narodowych – żołnierzy, którzy polegli w walkach o wolność, pisarzy i poetów, naukowców i artystów, przywódców politycznych i duchowych; tych wszystkich, którzy swoim geniuszem, pracą, cierpieniem i modlitwą wnieśli wiele dobra do skarbca naszej Ojczyzny. To im zawdzięczamy to, że dzisiaj jesteśmy wolni i z dumą możemy myśleć o sobie, iż jesteśmy Polakami.
Wspaniałą rzeczą jest również to, że nawiedzając cmentarze, potrafimy zatroszczyć się o nagrobki zapomniane, zaniedbane, opuszczone przez najbliższych. Potrafimy zdobyć się na to, aby uporządkować mogiłę osoby nam nieznanej i zapalić na niej znicz. To akt miłosierdzia i dobroci ludzkiej. Jak niewiele potrzeba, aby żaden z grobów nie był opuszczony i samotny.
Jednak nie możemy nigdy zapominać o rzeczy najważniejszej: nasi zmarli oczekują od nas modlitwy. To jest najważniejszy dar, który możemy im ofiarować. Dlatego też odwiedzając cmentarze, spacerując pośród grobów osób znanych i nieznanych, wyszepczmy za nich naszą modlitwę: „Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie”. Kościół pozwala nam zyskiwać odpusty za pobożne nawiedzenie cmentarza i modlitwę oraz ofiarowywać je za zmarłych.
Nie zmarnujmy tej okazji do czynienia miłosierdzia – tym razem duszom czyśćcowym. Naśladujmy w tym świętych, którzy modlili się za żywych i umarłych. Przykładem niech będzie dla nas św. Faustyna Kowalska, apostołka Bożego Miłosierdzia, która bardzo często ofiarowywała Panu Bogu modlitwy i umartwienia za konających oraz dusze w czyśćcu cierpiące.
Modlitwa jest najwspanialszym wyrazem miłości. Jest też aktem miłosierdzia. Pamiętajmy również, że kiedyś przyjdzie dzień, w którym i my odejdziemy z tego świata, i my także potrzebować będziemy czyjegoś miłosierdzia: nie kwiatów i zniczy, nie kamiennych płyt z mosiężnymi literami, ale Komunii Świętej i modlitwy. To ona będzie dla nas najważniejsza i najpotrzebniejsza. Pan Jezus powiedział: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. Będąc miłosiernymi dla zmarłych, możemy liczyć na to, że kiedyś ktoś okaże się miłosierny dla nas.
