To klucz do pojednania

Spodziewany jeszcze w tym miesiącu dekret papieski zmieniający zasadę dotyczącą możliwości celebrowania łacińskiej Mszy św. trydenckiej w Kościele powszechnym wywołał wiele dyskusji, szczególnie we Francji. Przenikające do Polski informacje o reakcjach francuskich biskupów i księży na planowane zezwolenie wszystkim kapłanom na odprawianie Mszy św. w tym rycie przybiera formę straszenia wiernych odwrotem od drogi wyznaczonej przez Sobór Watykański II i domniemanym zagrożeniem dla jedności kościelnej.

Jednak inicjatywa watykańska wytycza zupełnie inną perspektywę. Zezwolenie na swobodne odprawianie Mszy św. w rycie trydenckim może stać się skutecznym krokiem w kierunku przywrócenia jedności ze środowiskami tradycjonalistów. Choć taki krok zapewne zostałby pozytywnie przyjęty przez członków Bractwa Świętego Piusa X, tzw. lefebrystów, to trzeba też brać pod uwagę niewątpliwy wpływ szerszego powrotu do tradycji łacińskiej Liturgii na zahamowanie wszelkich wypaczeń, jakie pojawiają się w celebrowaniu Mszy św., szczególnie na Zachodzie.
– W Polsce być może trudno jest wam sobie wyobrazić, o co chodzi, ponieważ zachowaliście poprawną celebrację nowej Mszy św. We Francji mieliśmy celebracje bardzo różnorodne, Msze, które wyglądały, jakby nie były Mszami. Wydaje mi się, że nowa Msza celebrowana tak jak w Polsce nie stwarzałaby niezgody – powiedział w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” o. Guillaume de Tanoüarn, dyrektor Centrum św. Pawła w Paryżu. Instytucja ta działa w ramach powołanego przez Stolicę Apostolską miesiąc temu Instytutu Dobrego Pasterza, który tworzy grupa pięciu księży – byłych członków Bractwa Świętego Piusa X. Erygowanie tej instytucji też z pewnością nie pozostaje bez związku z planami zezwolenia przez Benedykta XVI kapłanom na swobodne odprawianie Mszy św. w starym rycie. Watykan potwierdził istnienie takiego dokumentu, jest jednak ostrożny w podawaniu konkretnej daty jego publikacji. Dokument miałby ukazać się w formie dekretu, jako własna inicjatywa samego Papieża, aby uniknąć ewentualnych napięć. Jego tekst jest już gotowy, ale Ojciec Święty jeszcze go nie podpisał.
Tymczasem różnie na te zapowiedzi reagują francuscy księża biskupi. W Polsce ich wypowiedzi interpretowane są jako strach przez łacińską Mszą św. trydencką i odwrotem od nauczania Soboru Watykańskiego II. Czy słusznie?
– Nie rozumiem, dlaczego niektórzy utożsamiają starą Mszę św. z jakimś regresem w Kościele. To przecież jakaś wiosna. Kościół ewangelizował cały świat przez wieki średnie, do końca XX wieku, idąc do tych, którzy wiary nie znają, ze starą Mszą św. Przerażenie tradycyjną Mszą św. każe pytać: czy boimy się nowej wiosny Kościoła, powrotu wiernych do tradycji katolickiej, do Bożych przykazań, do czystej nauki, jaką zachowują Papieże i biskupi wierni Kościołowi? – mówi o. Krzysztof Stępowski CSsR, który odprawia łacińskie Msze św. w Warszawie.
Msza św. trydencka inaczej nazywana jest Mszą według rytu Papieża Piusa V lub Mszą w klasycznym rycie rzymskim albo tradycyjną Mszą łacińską. Nawiązuje ona do reformy soboru powszechnego Kościoła z lat 1545-1563. Charakteryzuje się przede wszystkim tym, że jest odprawiana w języku łacińskim. Podczas celebracji ksiądz nie stoi twarzą do wiernych, tak jak w czasie Mszy św. według rytu posoborowego. Inna różnica polega na tym, że kapłan odmawia kanon i niektóre inne modlitwy po cichu.
Pierwsze informacje dotyczące przygotowanego przez Ojca Świętego dekretu w sprawie przywrócenia dawnej łacińskiej Mszy św. trydenckiej w całym Kościele pojawiły się kilka tygodni temu. Powołując się na informacje mające pochodzić od ks. kard. Josepha Zena z Hongkongu, londyński „The Times” napisał, że dokument jest już gotowy, czeka jedynie na podpis Benedykta XVI. Według gazety, dekret ma zmienić zasadę dotyczącą możliwości celebrowania Mszy łacińskiej. Księżom pozostawiona zostanie dowolność w wyborze Liturgii, chyba że odpowiedni biskup zabroni tego na piśmie. Nie będzie wymagane specjalne pozwolenie ordynariusza.
W czasie niedawnych obrad Konferencji Episkopatu Francji w Lourdes jej przewodniczący, ks. kard. Jean-Pierre Ricard, odnosząc się do możliwości liberalizowania zasad dotyczących odprawiania Mszy św. przedsoborowej, również stwierdził, że papieskie „motu proprio” „nie jest podpisane i jego projekt będzie obiektem różnorodnych konsultacji”. Dodał również, że „pragnieniem Benedykta XVI jest zrobić wszystko, co jest w jego mocy, by położyć kres schizmie lefebrystycznej”. Ojciec Święty ma się podobno wstrzymać z publikacją dokumentu na prośbę biskupów francuskich. Księża kardynałowie Jean-Marie Lustiger, Jean-Pierre Ricard i arcybiskup Paryża André Vingt-Trois, którzy kolejno składali wizyty w Watykanie, mieli przekonywać Benedykta XVI o ewentualnych konsekwencjach kościelnych, doktrynalnych, a nawet politycznych zmian w możliwości odprawiania „starej” Mszy Świętej. Często przytaczanym argumentem prawnym jest to, że Papież podawałby w wątpliwość prerogatywy biskupów, jeśli odebrałby im autoryzacje do sprawowania Mszy św. wg starego rytu. Historyk Paul Airiau zajmujący się laickością powiedział, że we Francji sprawy dotyczące Liturgii są ostatnią domeną, w której biskupi mogą jeszcze decydować.
Kwestia przywrócenia możliwości swobodnego sprawowania Mszy św. wg starego rytu wydaje się jednak wychodzić poza granice „konfliktu” francusko-francuskiego i zaczyna skłaniać do refleksji katolików na całym świecie.

Magdalena Bysina, Paryż
drukuj