Mladić: Te zarzuty są ohydne
Były dowódca sił Serbów bośniackich gen. Ratko Mladić, który stanął
wczoraj przed haskim trybunałem ds. zbrodni w byłej Jugosławii, nie przyznał się
do zarzucanych mu zbrodni wojennych i zbrodni ludobójstwa. Zgodnie z procedurami
na złożenie takiej deklaracji ma 30 dni. Podkreślił też, że jest ciężko chory i
nie chce słuchać aktu oskarżenia. Po trwającej 100 minut rozprawie wstępnej
sędzia wyznaczył kolejną na 4 lipca.
– Nie chcę słuchać ani jednego słowa oskarżenia przeciwko mnie – powiedział gen.
Mladić. Ostatecznie jednak słuchał odczytanego przez sędziego Alphonsa Oriego
streszczenia 38-stronicowego oskarżenia, po czym powołując się na zły stan
zdrowia, zażądał więcej czasu na zastanowienie się nad zawartymi w nim
oskarżeniami. – Jestem człowiekiem bardzo ciężko chorym (…). Zostałem narażony
na wielki stres i mało zrozumiałem z tego, co ta osoba przeczytała. Chcę
przeczytać akt oskarżenia z moim adwokatem – wyjaśniał 69-letni oskarżony. Jak
dodał, na zapoznanie się "z tymi potwornymi słowami, których nigdy wcześniej nie
słyszał", potrzebuje więcej niż miesiąc. Ostatecznie sędzia Orie wyznaczył
kolejną rozprawę na 4 lipca. Do tego czasu Mladić zostanie w areszcie w Hadze.
Emerytowany serbski generał akcentował, że chociaż podczas wojny w Bośni i
Hercegowinie bronił jedynie swojego kraju, to teraz "musi bronić się przed
oskarżeniami trybunału". – Broniłem mojego narodu, mojego kraju, teraz bronię
siebie. (…) Chcę powiedzieć, że chciałbym przeżyć, aby doczekać tego, że będę
wolnym człowiekiem – dodał. Po upublicznieniu – w drugiej części – rozprawy
Mladić skarżył się też na złe traktowanie przez trybunał. – Nie chcę być
prowadzony za ręce. Jestem generałem – powiedział.
Na pierwszą rozprawę do Hagi przyjechały rodziny zabitych w Srebrenicy.
Znajdowały się one na galerii oddzielonej od sali kuloodpornymi szybami. Na
zewnątrz sądu stał człowiek z białym transparentem, na którym czerwonym tuszem
napisano: "Mladić, rzeźnik Srebrenicy".
Po zakończeniu utajnionej (na wniosek Mladicia), a trwającej łącznie 100 minut
rozprawy, sąd miał się udać na niejawną sesję, o którą także wnioskował
oskarżony, a na której chciał opowiedzieć o swoim stanie zdrowia. Adwokat
generała wyjaśniał w rozmowie z dziennikarzami, że jego klient ma raka węzłów
chłonnych z przerzutami do żołądka, w związku z czym może nie dożyć do procesu i
dlatego wnioskował o specjalne, zamknięte spotkanie.
Najcięższy z postawionych Mladiciowi zarzutów dotyczy masakry w Srebrenicy w
1995 roku, gdzie dowodzone przez niego wojska zamordowały prawie 8 tys.
muzułmańskich mężczyzn i chłopców. Sędzia Orie podkreślił, że oskarżony ponosi
osobistą odpowiedzialność za tę tragedię jako jeden z jej sprawców, a zarazem
jako najwyższy dowódca bośniackich Serbów na tym terenie. – Mladić wiedział, że
w Bośni i Hercegowinie popełniano zbrodnie. Nie próbował im zapobiegać –
podkreślił podczas rozprawy sędzia Orie. Pozostałe z łącznej liczby 11 zarzutów
wystosowanych wobec Mladicia dotyczą: zbrodni ludobójstwa, eksterminacji,
masowych egzekucji, a także znęcania się nad jeńcami i ludnością cywilną.
Sędzia, wymieniając liczbę ofiar żołnierzy Mladicia w różnych miejscowościach na
terenie Jugosławii, podkreślił, że wśród nich było – co najgorsze – wiele kobiet
i dzieci. Za te same zbrodnie przed trybunałem w Hadze odpowiada polityczny
zwierzchnik Mladicia – Radovan Karadżić.
Marta Ziarnik, PAP, Reuters
