Milionowe obietnice premiera

Premier Donald Tusk, który gościł wczoraj w Zawadzie koło Dębicy na Podkarpaciu, stwierdził, że do końca roku rząd jest w stanie wyasygnować pół miliarda złotych na usuwanie klęsk żywiołowych. Opozycja natomiast pyta, czy aktywność premiera to nie początek kampanii prezydenckiej, tym bardziej że wcześniej rząd znacznie ograniczył wydatki na inwestycje przeciwpowodziowe.

Donald Tusk na Podkarpaciu podkreślił ofiarność ratowników, którzy walczyli z wysoką falą i uczestniczyli w akcji antypowodziowej. Oglądając doszczętnie zniszczony dom, szef rządu zapowiedział zwiększenie pomocy dla poszkodowanych „w szczególnych przypadkach”. – Zakładamy, że w niektórych, szczególnych przypadkach będziemy świadczyli także szybszą pomoc, jeżeli chodzi o zasiłki doraźne w wyższym stopniu niż 6 tys. zł – deklarował Donald Tusk.

Decyzje o pomocy dla powoodzian mają być konsultowane z lokalnymi samorządami. Premier obiecał, że do końca roku, przy dużych oszczędnościach, rząd może wygospodarować pół miliarda złotych na usuwanie skutków klęsk żywiołowych, a więc więcej niż jeszcze kilka dni temu deklarował Grzegorz Schetyna. Nie są to jednak, jak stwierdził, pieniądze na usuwanie skutków powodzi, ale także na ewentualne pokrycie innych kataklizmów, jak chociażby trąby powietrzne. Tusk bronił też rządu przed zarzutami opozycji, która twierdzi, że władze nie mają programu przeciwdziałania powodziom, twierdząc, iż wielu działań nie podjęto, bo brakuje na nie pieniędzy.

Wczoraj na Podkarpaciu ruszyła wypłata pierwszych zasiłków doraźnych do wysokości 6 tys. złotych. Premier zapowiedział też taką pomoc, która umożliwi odtworzenie infrastruktury, jednak ruszy ona dopiero wówczas, kiedy zostaną podsumowane straty. Tymczasem każdy dzień obnaża nowe rozmiary strat, a samorządowcy już przewidują, że deklarowanych przez rząd pieniędzy jest zbyt mało i nie wystarczy ich na naprawę szkód. Na razie trudno też o inwentaryzację szkód, ale liczba zniszczonych obiektów, mostów, dróg i innych obiektów użyteczności publicznej liczona będzie w tysiącach. Co więcej, samorządy skarżą się, że nie dostały, tak jak obiecywał rząd, pieniędzy z budżetu państwa na zasiłki i na razie muszą je wypłacać z własnych funduszy.

Premier bronił się też przed oskarżeniami, iż jego rząd podejmuje tylko działania doraźne. Tusk tłumaczył, że rozmiar szkód jest znaczny i ich usuwanie będzie trwało jeszcze wiele lat. I tradycyjnie już zaapelował do politycznych oponentów, aby wszyscy politycy „zjednoczyli się w obliczu takiej katastrofy”. – Kiedy woda się leje, kiedy ludzie tracą domy, to chociaż na moment warto być razem, a dopiero później się krytykować. Ja bym wolał, żeby dzisiaj wszyscy przez ten moment, kiedy ludzie mają łzy w oczach, raczej z szacunkiem myśleli o tym, jak pomóc – mówił szef rządu.

Ze słowami premiera o powadze sytuacji zgadza się poseł PiS Stanisław Ożóg. Jego zdaniem, trudno jednak milczeć w sytuacji, kiedy rząd popełnia błędy, a w imię ludzkiej tragedii nie chce, by o tym mówić. – PiS nie szuka pretekstów, by atakować rząd, ale z całą stanowczością chcę podkreślić, że wycięcie z funduszy unijnych wszystkich projektów z obszaru „ochrona przeciwpowodziowa” było błędem i szczytem nieodpowiedzialności – uważa poseł Ożóg. Chodzi m.in. o rezygnację z kilkunastu projektów budowy tak potrzebnych zbiorników retencyjnych jak Kąty-Myscowa na Podkarpaciu czy kilku innych inwestycji w dorzeczu Wisły, które można zrealizować za pieniądze unijne. Tymczasem zostały one zdjęte przez minister Elżbietę Bieńkowską.

Ponadto zdaniem posła Ożoga wizyta premiera Tuska na terenach zalewowych na Podkarpaciu i w Małopolsce może mieć nieco inny charakter i wskazuje na początek kampanii prezydenckiej premiera. Również SLD, widząc brak działań, domaga się od rządu sejmowej debaty na temat sytuacji powodziowej i efektów usuwania skutków kataklizmu. Klub Lewicy złożył wczoraj u marszałka Sejmu wniosek w tej sprawie. – Chcemy współdziałać z rządem, domagamy się tej informacji nie po to, by krytykować, tylko po to, żeby znaleźć słabe punkty i jak najszybciej je wyeliminować. Nie chcemy patrzeć na słupki poparcia społecznego, ale koncentrować się na rozmiarach szkód i na możliwości przeciwdziałania – powiedziała wczoraj posłanka Jolanta Szymanek-Deresz.

Na Podkarpaciu i Dolnym Śląsku ruszyła wypłata zasiłków doraźnych do wysokości 6 tysięcy złotych. Na Dolnym Śląsku – m.in. w Kłodzku, które najbardziej ucierpiało – woda opada, straty tylko w budowlach hydrologicznych sięgają 28 milionów złotych. Będą one większe, kiedy ustępująca woda odkryje zniszczenia. Trwa sprzątanie i zabezpieczanie terenów, po ustąpieniu wody będzie prowadzone odkażanie studni. Alarmy powodziowe obowiązywały jeszcze w kilkunastu gminach. Z kolei na Podkarpaciu pogotowie przeciwpowodziowe było utrzymywane w powiatach tarnobrzeskim i mieleckim. Tymczasem z prognoz meteorologicznych wynika, że pogoda powinna wyraźnie poprawić się w środę.


Mariusz Kamieniecki

Caritas Polska, solidaryzując się z poszkodowanymi, apeluje o pomoc tym, którym powódź niejednokrotnie zabrała dorobek życia. Pomóc można, wysyłając SMS o treści „Pomagam” pod nr 72 902, koszt 2,44 zł (z VAT).

Ofiary zarówno od osób, jak i instytucji można też wpłacać na specjalnie uruchomione konto:

Caritas Polska

ul. Skwer Kard. Wyszyńskiego 9, 01-015 Warszawa

Bank PKO BP SA: 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526

z dopiskiem: „Powódź Południe”

drukuj