Matka polskiej przyszłości

"Dzieje narodu – pisał 8 września 1946 roku w swoim liście pasterskim
biskup lubelski Stefan Wyszyński – otwiera Polska pieśnią 'Bogurodzica, Bogiem
sławiona Maria’. Nasz Naród usłyszał z krzyża Chrystusowe słowa: 'Oto Matka
twoja’ (J 19, 27). Odtąd w dzieje Narodu wkracza nowa, niezwykła moc: 'Łaski
pełna’. I dokonaliśmy zaślubin Narodu z Maryją. Odtąd zostaliśmy Narodem Bogarodzicy" (List
pasterski na dzień poświęcenia się Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi,
Lublin 1946, p. I).

Węże kąsające dziś
Sesja jubileuszowa na temat "Królowa Korony Polskiej" jest tematycznie
rozpięta między Matką Bożą, Polską i naszą historią. Są to wielkości misteryjne
i trudne do dokładnego ujęcia. Poza tym historia doczesna płynie zawrotnie
szybko i niemal wszystko zmienia. Prymas Wyszyński mówił na bazie tradycji
II Rzeczypospolitej i bohaterstwa Polaków w czasie II wojny światowej. Wszyscy
słuchaliśmy go jak Ewangelii, jakby nam wyjmował to z naszych serc. Dziś takich
słów młodzież już by do końca nie rozumiała, albo i nie słuchała. W czasach
socjalizmu, komunizmu i w zalewie liberalizmu nastąpiła głęboka korozja tamtych
pojęć i słów.
1. Dziś dla wielu "Polaków inaczej" i "katolików inaczej" przy
słabnącym realizmie religii Śluby Narodu Matce Bożej jako Królowej Polski to
istny zbiór stereotypów lub/i mitów. Jest to tylko taka uczuciowa, wspomnieniowa
zabawa literacka.
2. Zresztą dziś dla wielu traci swoją godność i wielkość nawet słowo i pojęcie "matka".
Już nie mówiąc o degradacji w ogóle kobiety do roli przedmiotu, towaru cywilizacyjnego,
do rozkosznej używki. Tak właściwie jest nawet u skrajnych feministek. Jeszcze
w języku potocznym pobrzmiewają dawne wspaniałe znaczenia, ale kiedy popatrzy
się na to wszystko jakby w podczerwieni, to widzimy, że ideologia, literatura,
filmy, sztuka, szkoły sączą w głębi owe inne poglądy w całe nasze społeczeństwo
i jego mentalność. Ostatnio dewaluuje się bardzo, zwłaszcza na sekularystycznym
Zachodzie, słowo "matka", a za tym poczęcie i urodzenie człowieka.
Coraz częściej matka to nie tyle "matka", co raczej "antymatka",
nie ta, która kocha i rodzi, lecz raczej ta, która nienawidzi i zabija. Załamuje
się powoli zmysł samozachowawczy człowieka w wielu narodach. Nowy człowiek
ma się raczej rodzić w probówce, in vitro, w szkle i w laboratorium. Miałby
to być człowiek nie z ludzi, lecz raczej z anonimowej biologii i techniki.
Właściwie byłby to "antyczłowiek", o jakimś odwrotnym znaczeniu w
stosunku do obecnego "człowieka". Będzie on produkowany, hodowany,
kupowany, sprzedawany, wyrzucany na złom. Nie ma on godności, duszy, osobowości.
W tej sytuacji nie ma też rodziny: matki, ojca, nie ma sióstr, braci, dzieci,
wnuków, dziadków, krewnych. Będzie sam sobie samotwórcą. Jeśli ta szatańska
mentalność rozwinie się dalej, to u ludzi będzie gorzej niż u zwierząt, bo
u ssaków jest matka i ojciec i mają dzieci, o które się troszczą, które przysposabiają
do życia i których, jeśli trzeba, bronią z narażeniem własnego życia.
3. Co do "Królowej" to, niestety, jest jeszcze więcej takich, którzy,
choć nawet przyjmują realne istnienie Matki Bożej, to jednak nie chcą Jej przyznać
tytułu Królowej, a tym bardziej "Korony Polskiej". Pamiętamy, że
już cenzura PRL-u nie pozwalała drukować w Litanii Loretańskiej: "Królowo
Polski", bo "królem" niejako był I sekretarz ateistycznej partii
lub prezydent, a nie Matka Boża. I oto po Soborze Watykańskim II kierunek ten
poparli, choć dyskretnie, sekularyści i liberałowie. Królem może być tylko
świecka władza polityczna, a nie Matka Boża. Toteż i duchowni katoliccy święto
Chrystusa Króla, ustanowione przed wojną, zamienili na "Króla Wszechświata",
zawsze to wszechświat jest dalej od aktualnego życia. A i święto Królowej Wszechświata
przeniesiono do święta Najświętszego Serca Niepokalanej, żeby Matka Boża nie
miała nic do świata doczesnego, a zadowoliła się tylko sferą prywatnych emocji.
Ten napór wychodzi z założenia, że Bóg jest "prywatny", religia nie
ma nic do życia publicznego, zwłaszcza społecznego, państwowego i politycznego.
Życie i rządy państwa, królestwa są dla ateistów, a nie dla ludzi wyznających
swą wiarę publicznie. Uważają, że najgorliwszy katolik może być katolikiem
tylko prywatnie i w ukryciu, publicznie zaś musi żyć tak, jakby Boga nie było,
jak ateista. Zresztą w państwie nie ma już dziś władzy królewskiej, jest demokracja,
a sam Kościół niszczyłby demokrację, bóstwo demokracji. Jest to sytuacja ciężka,
bo i większość najwybitniejszych teologów błądzi w katolickiej nauce społeczno-politycznej.
Na przykład nawet ks. abp profesor Alfons Nossol, mój kolega z Uniwersytetu,
mówił ostatnio w wywiadzie przed przyjazdem Papieża, że Benedykt XVI przyjeżdża,
by "odpolitycznić Kościół polski", by "uwolnić go od nacjonalizmu" oraz
zreformować nasz "Kościół ludowy" na inteligencki. Jest to czyste
sekciarstwo liberalne.
4. Jednym z przejawów naszego "katolickiego nacjonalizmu" ma być,
według owych ludzi, właśnie tytuł "Królowa Polski". Również przewija
się taka krytyka, że i Częstochowa – raczej Jasna Góra – to stolica nacjonalizmu
wspartego religią. Tymczasem Kościół, a zwłaszcza Chrystus i Matka Boża nie
mogą być wiązani z żadnym narodem, jedynie najwyżej z osobistym życiem jednostek.
Kościół katolicki musi być powszechny także w sensie kosmopolitycznym, ponad
konkretnymi społecznościami doczesnymi. Zresztą naród jest dziś już raczej
wartością negatywną. Według Biblii ma być, rzekomo, tylko jeden naród – ludzkość,
jak w Starym Testamencie był tylko jeden naród wybrany. Stąd "Królowa
Polski" to nacjonalizm, fałszywy mesjanizm, przechył Prymasa Wyszyńskiego,
słusznie zwalczanego i krytykowanego przez lobby żydowskie i przez liberałów.
Od pół wieku tłumacze Pisma Świętego coraz częściej nie używają wyrazu "naród" poza
narodem wybranym. Wielki nakaz misyjny skierowany do Apostołów przez Chrystusa: "nauczajcie
wszystkie narody" czy "czyńcie swoimi uczniami wszystkie narody" (Mt
28, 19), jest już dziś prawie powszechnie w Europie tłumaczony indywidualistycznie: "nauczajcie
wszystkich ludzi" czy "pozyskujcie sobie uczniów we wszystkich narodach" lub "czyńcie
sobie uczniów wśród wszystkich narodów".
Na Zachodzie chrześcijaństwo staje się coraz częściej prywatną sektą, ograniczającą
się tylko do małych emocjonalnych wspólnot wybrańców czy nawet do folkloru
religijnego poza narodem. Jest to wielki problem i wyzwanie dla prawdziwego
Kościoła, chyba i zadanie dla Polski.
I tak cywilizacja zachodnia, zresztą wpływająca i na nas, ucieka coraz szybciej
od świata naturalnego, biologicznego i danego nam przez jakieś Moce odgórne,
a chce budować swój świat techniczny, sztuczny, wirtualny i komunikacyjno-werbalny.
Stwórcą świata jest, rzekomo, sam człowiek. Współczesny człowiek nie potrzebuje
już takiej umysłowej i życiowej "protezy", jak Bóg Stwórca. Oto do
czego prowadzi ateizm. Oczywiście, cała ta rewolucja myślenia i pojęć nie obejmuje
jeszcze szerokich mas normalnych ludzi, na Zachodzie i u nas, ale szerzy się
coraz bardziej wśród tzw. inteligencji, która steruje życiem społecznym, ekonomicznym,
politycznym i kulturalnym. A katolicy i teologowie ponoszą ciężką winę przede
wszystkim za to, że wycofali religię i Kościół z życia publicznego, i powodują
się nadal lękiem i kompleksem niższości.

Matka – Królowa
Nasz kult Maryi z Nazaretu, Matki Jezusa, wynika z Jej realności. Jest to –
jak mówi Pismo Święte – Niewiasta, z której narodził się człowiek tożsamy
z Synem Bożym. I "Tych Dwoje" – jak mawiał Prymas Wyszyński – określa
narodziny chrześcijaństwa. Przez pryzmat Chrystusa i Jego Matki patrzymy
na siebie, na drugiego człowieka, na świat, na historię. "Słowo Boże,
przez które wszystko się stało – uczy Sobór Watykański II – stało się ciałem
i zamieszkało na ziemi, wkroczyło w historię świata jako doskonały człowiek,
przyjmując ją w siebie, tworząc ją na nowo i streszczając w sobie" (KDK
38; por. Ef 1, 10). W tym świetle całe nasze życie i cały świat nabierają
radykalnie nowego znaczenia.
Matka Boża zrodziła fizycznie jednego, określonego człowieka – Jezusa, ale
wtórnie, duchowo i mistycznie, zrodziła też Ciało Mistyczne Chrystusa, czyli
Chrystusa Społecznego, a więc i każdego z nas. Matka Boża jest zatem i Matką
Kościoła. Prawdę tę kard. Stefan Wyszyński przedłożył soborowi, ale został
zlekceważony, poparł go jedynie Paweł VI w przemówieniu na zakończenie soboru.
Dziś ta doniosła prawda wiary, że "Maryja jest Matką Kościoła", czyli
Matką wszystkich chrześcijan, a nawet ludzi w ogóle, jest już przyjęta ogólnie,
zwłaszcza dzięki poparciu jej przez sługę Bożego Jana Pawła II, m.in. i tu,
na Jasnej Górze. Matka zatem to nie tylko nasza "poprzedniość" i
przeszłość, ale to przede wszystkim źródło naszej historii i nadanie jej ruchu
ku przyszłości, doczesnej i wiecznej. Dlatego Maryja nie kończyła swego macierzyństwa
na fizycznym urodzeniu Jezusa, lecz pielęgnowała Go, wychowywała, następnie
towarzyszyła Mu podczas działalności publicznej aż po krzyż, po chrystofanię
po Zmartwychwstaniu i po Zesłanie Ducha Świętego na Kościół, który to Kościół
był niejako dzięki Duchowi Jezusa Jej potomstwem mistycznym. I tak zarówno
Chrystus, Owoc Jej żywota, jak i Ona sama oraz Kościół napełniony Duchem Jezusa
stali się dla nas absolutną przyszłością. Tym samym są przyszłością i dla naszego
Narodu, który stanowi względnie wyodrębnioną gałąź całego Drzewa Ludzkości,
Drzewa Życia. Toteż "w ręce Maryi – jak modlił się Benedykt XVI – składamy
naszą teraźniejszość i przyszłość" (2 maja 2005 r.).
Maryja jako Matka Odkupiciela i Kościoła jest Matką historii, dokładniej: Matką
historii głębinowej, prawdziwej i przyszłościowej. Istnieje bowiem historia
o znaczeniu dodatnim, zwycięskim, właściwym i istnieje historia o znaczeniu
negatywnym, tj. historia przegrana, bez pozytywnego rezultatu, bez sensu, wypaczona
przez grzech śmiertelny, niejako "antyhistoria". I oto Matka Boża
odegrała – i odgrywa nadal – określoną rolę w oddolnym ludzkim wysiłku przemiany
antyhistorii, historii niezbawienia, na historię zbawienia, która jest przyszłością
pleromiczną. I stąd Matka Boża jest i Matką w emfatycznym znaczeniu, i Matką
naszej przyszłości. I w tym sensie jest zarazem Królową naszą i naszej historii.
Wszelka historia jest anizotropowa, tzn. nieodwracalna, niepowtarzalna, jedna
jedyna i z istoty swej zawsze biegnie w przyszłość. Jeśli się powtarzają i
powracają, to tylko niektóre struktury, całość historii jednostki i historii
wszechświata jest absolutnie jednofazowa, ma jeden początek, jeden przebieg
i jeden absolutnie koniec. Stworzenie świata i człowieka dokonuje się dla ich
przyszłości.
Przekaz o Edenie i pierwszych ludziach to zakreślenie tematu przyszłości, to
proroctwo o eschatologii, którą będzie miłosna komunia człowieka z Bogiem.
Całość historii świata jest jak ogromna kosmiczna rzeka, która wypłynęła z
pierwszego Edenu i płynie raz jeden i niepowstrzymanie do ostatniego Edenu.
A Matka Boża jest mistycznym łonem czy korytem strumienia historii zbawczej
od strony ludzkości. Jako druga Ewa ma swój błogosławiony udział w rodzeniu
ludzi zbawienia. Ma swój udział w rodzeniu dzieci Bożych (1 J 3, 2-10; J 1,
12; 8, 39; 1 Tes 5, 5; Rz 9, 26), ma swój matczyny udział w "przenoszeniu
nas przez Boga do Królestwa Jego umiłowanego Syna" (Kol 1, 13). W tej
rzece płynącego ku przyszłości świata płynie także w określonej czasoprzestrzeni
strumień Narodu Polskiego i historii polskiej.

Matka uniwersalna
Jak Jezus Chrystus jest jednostką i zarazem Chrystusem Społecznym i Głową wszelkiego
stworzenia (Ef 1, 10), tak i Maryja jest osobą indywidualną, ale też Matką.
Społeczna. Ze względu na danie życia historycznego Synowi Bożemu uzyskała
znaczenie uniwersalne, znaczenie drugiej Ewy, Matki odkupionych przez Syna,
odradzającej pierwszą Ewę, Matkę "żyjących", i przygotowującej
sytuację trzeciej Ewy, Matki eschatologicznej, "Bramy Niebieskiej" (Litania
Loretańska). Jest to jakaś partycypacja odkupieńcza i kategoria mistyczno-społeczna.
Oczywiście w tej teologii maryjnej operujemy innymi pojęciami i prawami niż
czysto empiryczne. W każdym razie w świetle wiary pod powierzchnią historii
doczesnej dzieje się głębinowa historia święta, zbawcza, także społeczno-maryjna,
o znaczeniu uniwersalnym.
1. Maryja jest osobą i miejscem osobowego związania się Boga ze światem materialnym,
doczesnym i ludzkim. W pewnym sensie stała się Ona argumentem za realnością
historyczną Boga i uczłowieczeniem Syna Bożego. Bez Niej Jezus byłby człowiekiem
pozornym, jak uczyli starożytni dokeci. Stąd Maryja przedstawia w pewnym sensie
całą ziemię, która otwiera się na realne i fizyczne działanie Boga, umożliwia
wejście Boga w świat stworzony na sposób nieskończenie doskonalszy niż tylko
przyczynowy, bo na sposób osobowy, i wreszcie reprezentuje wszelki świat rodzący
i matczyny, a więc i każdą matkę ludzką, przeszłą, teraźniejszą i przyszłą.
2. Maryja – jak uczy perykopa ewangeliczna o Kanie Galilejskiej – to nie prywatna
jednostka, lecz reprezentantka i najpiękniejszy kwiat narodu wybranego, który
wydaje owoc mesjański dla całego świata. Jest to Córa Syjonu i Niewiasta prawdziwego
Izraela Bożego. W opisie wesela w Kanie symbolizuje zapewne Pannę Młodą, Oblubienicę
Boga, który wyprawił Gody mesjańskie świata ze swoim Synem. Bóg Ojciec objawił
swoją Miłość do ludzkości w Synu, który otworzył nową erę świata.
3. Maryja występuje wobec Mesjasza i Boga Ojca w imieniu całej ludzkości, w
tym także w imieniu narodów, ludów, wspólnot ludzkich, rodzin, a wreszcie każdego
z nas i każdej z nas. I tak stworzyła glebę pod zasiewy mesjańskie, pod odkupienie,
pod nowe stworzenie człowieka i pod przyjęcie człowieka do osobowej komunii
z Bogiem. W konsekwencji Jej Osoba dała podstawę pod naszą prawdziwą przyszłość.
4. Maryja reprezentuje każdego człowieka w otwartości na Boga i gotowości przyjęcia
słowa Bożego, całego języka, jakim Bóg mówi do nas jako do swych dzieci, języka,
którym jest historia i nasza jednostkowa, i powszechna, w tym narodowa. Jest
Ona "łaską drogi" ku przyszłości. Jest zatem szczególnie w każdej
matce, która rodzi przyszłość.

Drogi działania Maryi
Wulgata, tłumacząc tekst Księgi Syracydesa 24, 24-26, odnosi Mądrość Bożą do
Maryi i czyni to z najwyższą poezją:
"
Jam jest – mówi Mądrość Boża o sobie – matką pięknej miłości, i bogobojności,
i poznania, i nadziei świętej. We mnie wszelka łaska drogi i prawdy, we mnie
wszystka nadzieja życia i cnoty. Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy mnie pragniecie!" (tłum.
J. Wujek). I tak Maryja oddziałuje na świat, na historię i na naród chrześcijański
swoją Osobą, swoją mocą, swoją moralnością i typiczną inspiracją dla naszych
osobowości.
1. Misterium osoby Maryi. Osobowe poczęcie i narodzenie Człowieka-Boga mogło
zaistnieć tylko dzięki nieopisanie doskonałej Osobie Maryi. Osoba Maryi wyraziła
się przede wszystkim w Jej zgodzie na łaskę wcielenia i poczęcia Mesjasza,
Syna Bożego. Było to Jej absolutne posłuszeństwo Bogu i pełne otwarcie na Niego
dla odwrócenia postawy pierwszej Ewy. Na miejsce pierwsze Ewy, która powiedziała
Bogu "nie" i wyniosła się ponad Boga, rujnując całą rzeczywistość
stworzenia, przyszła druga Ewa, która mówi Bogu "tak", "fiat", "niech
mi się stanie według słowa Twego", i oddała się w miłosną służbę Bogu
i człowiekowi, by odrodzić stworzenie. Na to "tak" czekał od tysięcy
lat cały świat, ale tylko do niej mógł się zwrócić Bóg z pytaniem, czy przyjmie
Jego wolę i miłość. Uczynił to ze względu na Jej niewypowiedzianą świętość
i wolę świętości.
I oto dzięki Jej "tak" zrodziła się możność mówienia przez Jezusa
do Boga: "Abba! Tata", "Ojcze mój", a w konsekwencji też
możliwość naszego powiedzenia do Boga całym naszym życiem: "Ojcze nasz".
Jest to więc urodzenie przez Maryję najwyższej przyszłości dla człowieka; tą
przyszłością absolutną jest Bóg (Ap 1, 8). Nasza Przyszłość nie jest jakaś
reistyczna i anonimowa, lecz jest to Przyszłość osobowa, bo jest Nią Trójca
Święta. Bez Maryjnego "tak" nie byłoby wkroczenia w świat osobowej
Miłości Bożej, nie byłoby odkupienia ani dopełnienia człowieka o nieskończoność,
wieczne szczęście, ani osiągnięcia sensu życia najwyższego z możliwych. I ta
Królewska Osoba Maryi umożliwia nam drogę do Najdoskonalszej Przyszłości, tak
indywidualnej, jak i narodowej.
2. Moc Maryi. Maryja oddziałuje mocą swej łaski macierzyństwa. W przedziwny
sposób wyjednuje nam przez swoje wstawiennictwo szczególne moce i łaski. Wzywa
nas do szczególnej miłości Boga i człowieka, wzmaga zdolność do przyjęcia słowa
Bożego i prawd wiary i wpływa na naszą postawę bezwzględnego zaufania Bogu.
Prowadzi nas do Chrystusa jako Boga-Człowieka. Ponadto Chrystus złożył w ręce
swej Matki jakąś przedziwną ekonomię łask także i doczesną, co – paradoksalnie
– zbliża Ją do naszych spraw ziemskich bardziej niż Jego. Maryja wpływa szczególnie
na nasze losy, nie tylko zbawcze, ale i doczesne, historyczne. Dostrzegamy
to najbardziej wyraziście w mariofaniach, czyli w objawieniach się Maryi. A
zatem Maryja uczy nas modlitwy, przestrzega, upomina, wspiera, daje znaki od
Chrystusa i przedkłada, zwłaszcza w ciężkich czasach, niezwykłe przesłania
do jednostek i narodów. Toteż wierzymy w Jej niezwykłą matczyną pomoc we wszystkich
potrzebach ludzi, rodzin i narodów: w potrzebach zdrowia, odmiany życia, kierowania
losem, pokonania własnych wad i nałogów, zwycięstwa nad wrogami, podtrzymania
na duchu, ratunku przed kataklizmami i nieszczęściami, dodania sił i zdolności,
ulgi w nadmiernych cierpieniach, wszystkich problemach rodzinnych i społecznych,
i narodowych, i wielu, wielu innych. Jest to coś nie do opisania. Obrazuje
to w malutkiej części choćby hymn z Jutrzni na uroczystość Królowej Polski:
Ile razy złaman klęską,
Lud Twój łez wylewał morze,
I z nadzieją patrzał męską
W swą Królową strojną w zorze,
Tyś kruszyła w pył, zwycięsko
Zgon wróżące Polsce bliski
Klęsk pociski… (tłum. T. Koryłowski).
I wreszcie ta, która była jako Matka przy konającym Chrystusie Jezusie, jest
zawsze przy śmierci swoich czcicieli i otula ich na przejście do wieczności.
Wszystko to czyni mocą Chrystusa, ale udzieloną Jej w szczególnej obfitości
jako Matce, także naszej. I tak Maryja troszczy się z matczyną miłością o naszą
dobrą przyszłość.
3. Wartości moralne. Maryja inspiruje szczególnie nasze życie duchowe, moralne
i osobowościowe. Przy tym przekazuje nam nie tylko łaski z góry, od Chrystusa,
ale także w naszym kulcie Jej wyzwala w nas, w procesie życia duchowego i moralnego,
ogromny zestaw postaw z naszej strony, a mianowicie: społeczną miłość i więź,
sprawiedliwość, ducha posłuszeństwa, pokorę, służbę Bogu i bliźniemu – rodzinność,
prawdziwą tolerancję, ducha współpracy, przebaczenie, miłosierdzie, czystość
i niezliczone wartości. Wzbudza w nas poczucie godności, dostojności, pragnienie
świętości, moc charakteru.
Tylu jest dziś po komunizmie i w liberalizmie ludzi bez charakteru! Dzieci
Maryi zaś mają moc, dzielność, przedsiębiorczość, pracowitość i odpowiedzialność
za siebie, za drugich i za naród. Potocznie pokutuje szeroko błędne mniemanie,
że dziecko Maryi ma być infantylne, bezczynne, mazgajskie, niemrawe i emigrujące
z życia publicznego. Świat traktuje się często, jakby był stworzony i opanowany
przez diabła i dla ateistów. Tymczasem świat jest nieopisanym darem dla dzieci
Bożych, jest dany i zadany nam do dalszego tworzenia. Jest on ogrodem Eden,
danym nam do pielęgnowania, urządzania, przekształcania, formowania go na wzór
Boży, do korzystania z niego dla drugich i dla chwały Boga; jest wyciągniętą
ręką Ojca niebieskiego ku nam, Jego mową do nas i wezwaniem do wysiłku, pracy,
hartu, odwagi i męstwa. Świat nie tylko jest, ale i ciągle staje się i zależy
od wysiłku i charakteru dzieci Bożych. Jest strasznym błędem teologów i chrześcijan
oddawanie ekonomii, polityki, życia społecznego i państwowego, kultury, nauki,
sztuki, pedagogii ateistom albo nawet gwałtownikom, drapieżnikom, przestępcom
i niszczycielom rzeczywistości stworzonej przez Boga, Ojca naszego. Nawet niektórzy
duchowni zdają się uczyć, że my, wierzący, mamy się chować we własne skorupy,
jak ślimaki, ukrywać się, odmawiać Różaniec w kieszeni, żeby nie urazić panów
świata ateistów lub żeby się im nie narazić, bo i maryjność szczególne wyzwala
u niewierzących jakąś wściekłość diabelską, co widać coraz bardziej w Polsce.
Maryjność to nie dezercja ze świata, lecz odważne i mężne przydeptywanie głów
węży, bo Bóg powierzył świat nie wężowi, ale Adamowi i Ewie, jakby ich posag
małżeński. Tak Maryja rozwija w nas funkcję królewską Chrystusa, która według
Jana Pawła II polega na zwycięstwie moralnym nad sobą, nad swoimi słabościami,
nad złem i nad wszelkimi przeciwnościami życia w Bogu. Wszystko to odnosi się
i do narodu. Moralność jest przyszłością ludzi i narodów. A materią i tworzywem
dla moralności jest świat doczesny. Dezercja ze świata nie jest myślą chrześcijańską,
jest ona raczej pochodzenia wschodniego, od starych religii azjatyckich. Chrześcijaństwo
chce spirytualizacji świata i jego uchrystusowienia oraz w dobrym znaczeniu
umaryjnienia, czyli zwrócenia go całego ku Bogu.
4. Inspiracja typiczna. Maryja służy nam jako wzór, typ i model dla naszej
własnej organizacji działań duchowych i religijnych. Jest Ona przede wszystkim
modelem prorockim. Proroctwo to uprzedzanie przyszłości, ale głównie proroctwo
chrześcijańskie to dostrzeganie w głębi teraźniejszości najwyższych sensów:
w zdarzeniach, sytuacjach, ludziach, wyzwaniach, trudnościach, historii – i
to zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i społecznym, w tym także państwowym
i narodowym. Prorokowanie to odkrywanie Boga i Jego praw, Jego woli, dostrzeganie
niezwykłości w codziennej zwykłości i talent tworzenia prawdziwej przyszłości.
Mamy dostrzec Boga jako właściwą i najdalszą Przyszłość i ukierunkować ku tej
Przyszłości siebie, rodzinę, naród, państwo, kulturę, całą rodzinę narodów.
Przewodzi nam w tym wszystkim Prorokini Maryja.

Przyszłość polska
Przyszłość w zasadzie przychodzi do nas sama, ale my możemy jednak częściowo
ją także kształtować; w dziedzinie religijnej tak wiele zależy od naszej
woli i naszego otwarcia na Boga, od naszego przyjmowania Boga jako Przyszłości.
Pod wpływem Maryi zatem polska ziemia, polska wspólnota wszystkich ludzi,
nie wyłączając żadnej mniejszości, polska kultura, sztuka, dramatyka losów
może zmierzać do coraz doskonalszego i wyższego świata przyszłości. Jest
to wielki dar Maryjny dla Polski. Inaczej przyjdzie do nas pustka, apatia
duchowa, bezskuteczne szamotanie się z trudnościami, samoznieczulanie się,
samooszukiwanie się i samozaślepienie jedynie chwilą bieżącą, fałszywymi
ideologiami lub szukaniem najrozmaitszych znieczuleń narodu na przeżywanie
bezsensu życia.
Nasz indywidualny i narodowy kult Maryi, Królowej duchowej, ma swój znaczący
refleks nie tylko w naszym życiu religijnym, duchowym i moralnym, ale także
w życiu doczesnym, społecznym, politycznym, kulturalnym, pracowniczym i innym.
Wychowani w duchu Niepokalanej i Królowej mamy być we wszystkim doskonali,
mamy być narodem mądrym, rozumnym, świadomym, szlachetnym, całkowicie wolnym,
samowychowującym się, inwencyjnym, twórczym i wzorczym dla innych narodów.
Jak najszybciej musimy wykonać ogromny i zdecydowany czyn odrodzeniowy, bo
niszczy nas nierozum, nienawiść, chaos, walki egoistyczne i wielka demoralizacja,
która nie omija po części Kościoła, wiernych i duchownych. Maryja powinna być
nam Królową polskiej personalizacji społecznej i zarazem polskiej – jak mówi
Sobór – socjalizacji osobowego życia jednostek (KDK 6, 75). Wówczas i my będziemy
królewiczami, a Polska będzie przynajmniej ogromną tęsknotą i nostalgią za
niezwykłym Królestwem Bożym i ludzkim.

Królowo Polski,
Matko – Królowo Narodu Polskiego,
Matko naszej lepszej historii,
Matko ofiary dla bliźnich i dla Ojczyzny,
Matko polskiej miłości społecznej,
szlachetności, godności i honoru,
Zwyciężczyni wszelkiego zła,
Chronicielko wszystkich ziaren
Bożych rzucanych w nasze ziemie,
Ratowniczko ludzi padających przy pracy, na drogach, ulicach i polach
Pocieszycielko wszystkich bezrobotnych
i przegrywających w pracy, w całym życiu,
nawet niekiedy i kościelnym,
Świątynio, gromadząca wszystkie pragnienia i tęsknoty świata wiejskiego i robotniczego,
Ogrodniczko wszystkich kwiatów ludzkich, dziewczęcych, chłopięcych, owocujących
i już opadających,
Matko przyszłości, niepozwalająca nam przeminąć w pustkę i bezsens,
Matko opromieniająca wszelkie dzieciństwo i młodość,
Matko wszystkich wielkich i tych małych powołań,
Ucieczko wszystkich grzeszników,
Natchnienie najwyższej Poezji świata życia, świętości, każdego aktu czystej
miłości i dobrego czynu,
Matko wszelkiej miłości Boga i bliźnich,
Ikono Boża, malowana także naszym
życiem, naszymi myślami, tęsknotami i
cierpieniami na twarzach ludzkich, na niebie
i na ziemi polskiej…!
Matko naszej polskiej przyszłości!
Jedni mówią, że żyjemy obecnie w czasach najcięższych. Drudzy mówią, że w czasach
dla nas najlepszych. Trzeba jednak powiedzieć, że każdy czas jest nam dany
przez Opatrzność jako temat i tworzywo dla zaistnienia naszej miłości do Chrystusa
i Jego Matki i każdy najcięższy czas trzeba przezwyciężyć po królewsku. W każdym
czasie daje nam Bóg osiągać i kształtować przyszłość na naszą miarę i na miarę
czasu. Zwycięstwo Kościoła i Polski, "gdy przyjdzie, będzie to – jak mówił
proroczo sługa Boży Prymas August Hlond – zwycięstwo przez Maryję" (Warszawa,
22 października 1946 r.).
ks. prof. Czesław S. Bartnik
Referat wygłoszony na sesji jubileuszowej na temat "Królowa Korony Polskiej.
Od ślubów króla Jana Kazimierza do kardynała Stefana Wyszyńskiego",
Jasna Góra, 10 czerwca 2006 roku.

drukuj