MARYJA WZOREM ŚWIĘTOŚCI

Konferencja wygłoszona 8. III. 2008 w Konkatedrze w ramach rekolekcji dla rolników, transmitowanych przez Radio Maryja.
Sobota IV tygodnia Wielkiego Postu

Ukochani Bracia i Siostry, obecni w tej świątyni,
Drodzy Rolnicy, Pracownicy leśni, Rybacy
i wszyscy, którzy łączycie się z nami za pośrednictwem Radia Maryja.

1. MARYJA JAKO ŻYWY WZORZEC ŚWIĘTOŚCI.
W roku 1999 Ojciec Święty przebywając bardzo krótko w Częstochowie nie omieszkał skierować kilku zdań do przebywających tam pielgrzymów. Wyraził serdeczną radość, a to z tego powodu, że chociaż na parę godzin, ale mógł przybyć na Jasną Górę: „Raduję się dzisiaj, że dane mi jest stanąć raz jeszcze na tym świętym miejscu, na tym szczególnym miejscu modlitwy, i spojrzeć z bliska w Jasnogórskie Oblicze naszej Matki. Ona przez swoją „wiarę, miłość i doskonałe zjednoczenie z Chrystusem” (por. Lumen gentium, 63) stała się dla nas żywym wzorcem świętości i miłości Kościoła” (17. VI. 1999).
My dzisiaj pragniemy duchowo przynajmniej przenieść się na Jasną Górę, ale nie tylko. Chcemy łączyć się także ze wszystkimi pielgrzymami, którzy nawiedzają Ostrą Bramę, Nowogródek, Budsław i Trokiele, Berdyczów i nasze sanktuaria, jak Miedzna, Ostrożany czy sąsiednia Leśna Podlaska. Tegoroczne bowiem rekolekcje dobiegają końca i z tego to względu kierujemy nasze serca ku Matce Najświętszej, aby utrwalić w sobie ten „wzorzec świętości” o którym mówił Jan Paweł II. Cały przecież nasz program nawrócenia wymaga umocnienia i utrwalenia w naszych sercach i umysłach. A nikt nam tak skutecznie w tym nie pomoże, jak Matka Najświętsza!
Wiedzą o tym dobrze nasi rolnicy, których rytm pracy na roli został w szczególny sposób uświęcony. Matka Boża jako Gromniczna strzeże wsi polskiej zimą, jako Kwietna towarzyszy wiośnie, w lecie mamy Jagodną i Zielną, przed upałami strzeże Matka Boża Śnieżna z piątego sierpnia. O przyszłość troszczy się Siewna, zabezpieczając ziarna wrzucone jesienią do gleby.
Opieki Matki Bożej doświadczają ludzie lasów. Ona nie pozostawia nikogo w samotności, a opiekując się całym stworzeniem pamięta o tych. którzy dbają o zdrowie naszych lasów i ich mieszkańców. Chętnie też wybierała drzewa na miejsce swoich objawień.
Rybacy natomiast czczą Matkę Najświętszą jako Gwiazdę Morza. Jest Ona wreszcie Królową Polskiego Morza, taki bowiem tytuł otrzymała w Swarzewie tuż przed II wojną światową.
Jest Ona bliska każdemu polskiemu sercu, w Kraju i poza jego granicami. Potwierdza to nasza literatura, co wyjątkowo pięknie przedstawia Jan Lechoń we wierszu „Matka Boska Częstochowska”:
„Matka Boska Częstochowska, ubrana perłami,
Cała w złocie i brylantach, modli się za nami”.
Pamięta o wszystkich, o nikim nie zapomina, zawsze jest bliską każdej i każdemu z nas. Tak to zresztą opisuje Autor:
„O Ty, której obraz widać w każdej polskiej chacie
I w kościele i w sklepiku i w pysznej komnacie,
W ręku tego, co umiera, nad kołyską dzieci,
I przed którą dniem i nocą wciąż się światło świeci.
Która perły masz od królów, złoto od rycerzy,
W którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy”.

2. MARYJA W NASZEJ HISTORII.
Ze wzruszeniem sięgamy do tych rymów i jakże życzylibyśmy sobie i jakże o to należy się modlić, aby i w naszych czasach, w każdym naszym sercu i w każdym naszym mieszkaniu było miejsce dla Matki Najświętszej. Tam bowiem, gdzie jest Ona, przyjmowana szczerze i z wiarą, tam jest spokój, tam jest uczciwość, tam jest miłość.
Rozumieli to nasi poprzednicy, kierując swoje modły do Maryi we wszystkich sytuacjach i w przeróżnych okolicznościach. Matka Najświętsza była zawsze z nimi i trwała we wszystkich wydarzeniach naszych dziejów . Czytamy o tym w historii: „Dzieje Narodu polskiego i historia ikony Matki Bożej Częstochowskiej są tak ściśle powiązane, że niekiedy jest trudno przeprowadzić granicę pomiędzy wątkiem problemów o charakterze patriotycznym i religijnym. Rok 1655, kiedy Jasna Góra wyszła zwycięsko z „potopu” szwedzkiego, był tego jasnym dowodem”. Tak też to rozumiał o. Augustyn Kordecki, obrońca Sanktuarium, potwierdzając to w słowach: „Podjęliśmy się bronić Kościoła Bożego o dobra całości naszej najdroższej Ojczyzny już przez to samo, że broniliśmy całości Jasnej Góry.” „W następnych stuleciach, zwłaszcza w okresie rozbiorów, święty Obraz częstochowski stał się narodowym symbolem doświadczeń i jedności narodowej” (O. Gabriel Lorenc, Doylestown 1989, str. 178).
Jest to głos odnoszący się do jednego, chociaż największego sanktuarium, a jemu podobnych miejsc jest wiele. Są one rozsiane na ziemiach pierwszej Rzeczypospolitej. Razem zaś z pojawieniem się emigracji również na obcych ziemiach nie brakuje miejsc, gdzie nasi Rodacy oddają szczególną cześć Królowej Polski.
Zresztą o powszechności nabożeństwa do Matki Bożej niech świadczy postawa naszych rodaków, którzy znajdowali się w zaborze pruskim i wypadło im żyć pod władzą Berlina i to aż do drugiej wojny światowej. Polacy tamci skupili się pod znakiem Rodła, gdyż nie można było używać słowa „godło”. Wybrali więc to staropolskie słowo, które przypomina nam rolnicze narzędzie, spulchniające polską ziemię. Postanowili zawierzyć siebie i swoją misję Maryi, nadając Jej tytuł Matki Bożej Radosnej jakby na przekór wszelkim trudnościom i zmaganiom. Uzasadniając następnie ten wybór tym, iż „Matczynej opiece Najświętszej Panienki zawdzięczamy, że w walce idącej z pokoleń na pokolenia nie upadliśmy, że walkę pojmujemy jako święty, nie ciążący nam, lub przygniatający nas, ale radosny obowiązek”. (E. J. Osmańczyk, Matka Boska Radosna, Patronka Polaków spod znaku Rodła, Paryż – SEI 1989, str. 107).
Toteż ciesząc się taką opieką mogli wytrwać w wierze ojców i swoim następcom ze spokojem przekazać słowa, które traktowano jako podstawową prawdę Polaków, że „Wiara ojców naszych jest Wiarą naszych dzieci.”
Gdybyśmy zapamiętali na zawsze te słowa i starali się w pełni je zachowywać, to tegoroczne rekolekcje nie tylko odnowią nas, ale i uradują naszą Matkę i Królową.

3. MARYJA UKAZUJE NAM PEŁNIĘ GODNOŚCI CZŁOWIEKA!
Kierując nasze serca i umysły w stronę Maryi, wypada zastanowić się nad tym, skąd się bierze ta szczególna cześć, szacunek i miłość do Matki Jezusa Chrystusa? Odpowiedzi szukamy w Piśmie Świętym, w nauczaniu Kościoła, a także w zwyczajnym ludzkim życiu. Maryja bowiem ukazuje się przed nami jako spełnienie wszystkich tęsknot człowieka.
Wzorem naszym i przykładem najdoskonalszym jest sam Pan Jezus. On jednak jest Bogiem i Człowiekiem, a więc jednym z nas, ale też i Bogiem. Matka Najświętsza jest tylko człowiekiem i możemy dodać – aż człowiekiem. Wskutek tego jawi się Ona nam jako Ktoś wyjątkowo bliski, a równocześnie jako Ktoś, kto osiągnął cel życie ziemskiego, stając się na miarę ludzką wprawdzie, ale zawsze – stając się Kimś doskonałym.
Maryja ukazuje nam możliwości człowieka. To w Niej my – każda i każdy z nas -dostrzegamy spełnienie się naszych tęsknot za człowiekiem dobrym, świętym, doskonałym. To Ona pomaga nam w przezwyciężaniu naszej małości, wskazując na Bożą Wolę, na potrzebę współpracy człowieka ze Stwórcą. A Stwórca niczego tak nie pragnie, jak doskonałości człowieka, naszej doskonałości.
I jest ten przykład Matki Bożej wyjątkowo bliski wszystkim ludziom, poczynając od dzieci a na osobach wiekowych kończąc, od zdrowych i z dobrą kondycją fizyczną do słabych i chorych, od prostych i bez większego wykształcenia aż do najtęższych umysłów. To stąd się bierze to ciepło, ludzkie i macierzyńskie, które płynie ku nam od Serca Niepokalanej.
Mówił o tym już w pierwszej swojej encyklice Jan Paweł II: „Odwieczna Miłość Ojca wypowiedziana w dziejach ludzkości przez Syna, którego Ojciec dał, „aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16), przybliża się do każdego z nas poprzez tę Matkę, nabiera znamion bliskich, jakby łatwiej dostępnych dla każdego człowieka. I dlatego Maryja musi się znajdować na wszystkich drogach codziennego życia Kościoła. Poprzez Jej macierzyńską obecność Kościół nabiera szczególnej pewności, że żyje życiem swego Mistrza i Pana, że żyje tajemnicą Odkupienia w całej jej życiodajnej głębi i pełni, i równocześnie ten sam Kościół, zakorzeniony w tylu rozlicznych dziedzinach życia całej współczesnej ludzkości, uzyskuje także tę doświadczalną pewność, że jest po prostu bliski człowiekowi, każdemu człowiekowi, że jest jego Kościołem: Kościołem Ludu Bożego” (Redemptor hominis).

4. MARYJA JEST ZAWSZE Z NAMI.
Ta głębooka wypowiedź Ojca Świętego sprawia, że trudno nam oderwać się od tych wątków, jakie w niej spotykamy, a których znaczenie dla jakości życia jest czymś oczywistym. Jakże ważne jest chociażby to przypomnienie, że „Maryja musi się znajdować na wszystkich drogach codziennego życia Kościoła”. Cały Kościół niesłychanie dużo zawdzięcza Matce Najświętszej, gdyż dzięki Niej „uzyskuje tę doświadczalną pewność, że jest po prostu bliski człowiekowi”.
Niepokalana Matka Chrystusa i nasza nie ustaje w wysiłkach, aby tę bliskość nam przypominać i ją wciąż odświeżać, chociażby przez to, że w ciągu minionych dwóch wieków tak często przychodziła na ziemię. W tym roku świętujemy 150-lecie objawień w Lourdes, w ubiegłym roku dziękowaliśmy Jej za to, że przed dziewięćdziesięciu laty objawiła się w Fatimie. Nasza Diecezja uczciła tę rocznicę peregrynacją, odwiedzinami Matki Bożej w znaku Fatimskim we wszystkich parafiach. I jesteśmy wdzięczni za te dary, jakie pozostawiła w naszych sercach, za umocnienie wiary, za otwarcie na miłość, a zwłaszcza za pomoc na drodze do nawrócenia.
Matka Najświętsza zdaje się niestrudzenie poszukiwać każdego człowieka, jak niegdyś poszukiwała Jezusa. Nie lęka się trudu, nie zniechęca się naszą niewdzięcznością. Jest przecież najwspanialszą Matką. Jej sanktuaria mówią o tym. Historie Jej objawień mają też szczególny rys. Tak dawniej, jak i ostatnio, Maryja najchętniej spotyka się z dziećmi. W Jej odwiedzinach nie ma nic, co by wskazywało, że szuka rozgłosu. Nawet unika tego, a tymczasem osiąga przepiękne efekty. Oto ludzie, którzy wydają wielkie pieniądze, aby zdobyć popularność, stosunkowo szybką ją tracą. Sława zaś Pani Niebieskiej z latami jeszcze bardziej się umacnia. Ona bowiem stawia na prawdziwość, stawia na szczerość i stąd też się bierze to Jej zaufanie dodzieci. One są właśnie takie. Ale też w dzieciach jest jeszcze żywy obraz i Boże podobieństwo.
Dzieci z całą szczerością przyjmują to, co Matka Boża powie i z odwagą powtórzą. Nie lękają się o posadę. Nie martwią się o przyszłość. Wierność dzieci jest wzruszająca i dlatego Maryja swoje orędzia zawierza im. Już samym tym wyborem upominając nas i zachęcając, żebyśmy stawiali na to, co jest godne człowieka. Tylko to bowiem pójdzie z nami aż za grób.
Jeden z naszych uczestników drugiej wojny światowej, między innymi brał udział w bitwie pod Monte Cassino. Po zakończeniu działań wojennych nie mógł wrócić do Polski. Pozostał we Włoszech i poświęcił się opisywaniu różnych miejsc i zdarzeń. Jedno z opowiadań poświęca starożytnemu Cassinum, poprzednikowi miasta Cassino, które z czasem stało się małą osadą, zwaną Piedimonte San Germano. Druga wojna światowa zniszczyła tę miejscowość niemal zupełnie. Przy jednej z uliczek ocalała jej nazwa – „Buon cuore” – Dobrego serca, a z kościoła zachowała się nietknięta figura Niepokalanego Serca Maryi, czczonej w całej diecezji Aquino. Do tego Serca podążali królowie i hierarchowie, a także lud prosty. I to właśnie Serce ocalało i ocalała nazwa ulicy Dobrego Serca, ulicy prowadzącej do Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny.

5. W MARYI NASZA NADZIEJA.
Nie lękajmy się więc nazywać naszych dróg i naszych ulic imieniem Matki Bożej. Te drogi i ulice ocaleją. Ona nigdy nie zgodzi się na to, żebyśmy nie mogli przychodzić do Niej, pielgrzymować. Ona bowiem wie, na jakie trudności jesteśmy narażeni. Ona jako Matka „to wszystko rozumie”. Ale też starajmy się sumiennie uczyć się w Jej szkole. Rozwijajmy się coraz bardziej. Niech nasze serca stają się podobne do Jej Serca. Modlił się o to przed laty Kornel Makuszyński.
„Spojrzyj w me serce, Najświętsza Pani,
I choć przez chwilę usłysz, co w nim śpiewa,
A ujrzysz wielką miłość w tej otchłani,
Co kocha ludzi, kamienie i drzewa (…).
Chcę serce moje jako bochen chleba
Pokrajać dla tych, których głód uśmierca,
Ty zasię spraw to, o Panienko z nieba,
Aby dla wszystkich mi starczało serca” („Inwokacja”).
Niech i w naszych sercach nie brakuje miejsca dla kogokolwiek, bo chociaż się wydaje, że potrzebujemy dróg, energii i innych dóbr materialnych, to tak na prawdę najbardziej nam trzeba serca. Najpierw jednak to my powinniśmy mieć serce, jak mówi Adam Mickiewicz: „Miej serce i patrzaj w serce”.
I to jest jak najbardziej na czasie. Wedle bowiem Francis”a Fukuyama, reżysera filmu „Koniec historii”, jeżeli dojdzie do tego końca, to będzie on wtedy, kiedy ludzie okażą się na wskroś przyziemni, bezideowi, jedynie zainteresowani swoją fizjologią. W perspektywie zaś historycznej będą ci ludzie ukazywać się jako istoty cyniczne i chłodne, niezdolne do poświęceń, puste i miałkie. Nie będą się interesować swoją odrębnością i godnością, ani tożsamością, bo to nieopłacalne. I taka postawa doprowadzi do końca człowieka.
Straszna to wizja. Nie wolno jednak na nią się godzić. Częściej powinniśmy wsłuchiwać się w krzyk noworodka i częściej odkrywać obecność serca, w sobie i w innych. A tego nasz uczy Ta, która nie opuszcza nas!
Matko, nie opuszczaj nasi

6. ZAWIERZMY MARYI.
Co w takim razie mamy robić, aby nie dopuścić do tego najczarniejszego scenariusza, chociaż niekiedy wszystko wskazuje na to, że coś z tego cynizmu, chłodu i duchowej martwoty jest? W takich momentach nasi praojcowie i ojcowie kierowali się zawsze do Ciebie, Maryjo!.
Tak było pod Grunwaldem, gdy towarzyszyła im pieśń „Bogurodzica”. Tak było w czasie potopu szwedzkiego, gdy Jan Kazimierz składał śluby Narodu przed Matką Bożą Łaskawą we Lwowie, tak było pod Wiedniem, gdy Sobieski zwycięskie chorągwie i sztandary przekazał do sanktuarium maryjnego w Loreto. Tak postąpił Kościuszko święcąc szable u Matki Bożej Kapucyńskiej w Krakowie. Tak zachowywali się wszyscy powstańcy. Tak czynili nasi żołnierze w czasie wojen i partyzantki, ryngrafy maryjne umieszczając na drzewcach sztandarów, a medaliki na piersiach. A one przetrwały wszystko, nawet Katyń.
Maryja jest naszą ucieczką i obroną! Błogosławiony Honorat Koźmiński, pierwszy Podlasianin wyniesiony na ołtarze, którego figura znajduje się w tej konkatedrze, przed laty zachęcał sobie współczesnych, zachęca i nas – słowami: „O, gdybyśmy mogli cały naród nasz obrócić w Stowarzyszenie Mariańskie, które by jednocześnie wołało ciągle o ratunek Jedynej Matki i Królowej naszej, bylibyśmy spokojni o naszą przyszłość, bo nigdy zginąć nie może, kto Jej całkowicie zaufał – takie jest zdanie powszechne wszystkich Ojców Kościoła – takie niech będzie i nasze przekonanie – a za nim niemylnie oczekiwanie Jej ratunku” (LOK XXI 2 nr 20).
Niech więc na nowo dają się słyszeć Godzinki o Najświętszej Maryi Pannie i Anioł Pański, uświęcając każdy dzień. Niech modlitwa różańcowa przybliża nas coraz bardziej do życia i świętości Matki Bożej. A Litania Loretańska i Nabożeństwa Majowe niech pomagają nam w odkrywaniu piękna życia, opartego na wierze w Boga i otwartego na Jego Miłość.
Kończąc zaś to sobotnie rozważanie, powróćmy raz jeszcze do Ojca Świętego, aby wszystkie nasze dobre postanowienia umocnić słowami Jego modlitwy, którą odmówił już po zakończeniu pielgrzymki do Polski w roku 1999, w czasie niedzielnego Anioł Pański (20. VI. 1999): „Najświętsza Panna, do której wielokrotnie zwracałem się podczas ostatniej podróży, a zwłaszcza w sanktuarium w Częstochowie, niech wstawia się za nami, umacniając we wszystkich wolę nawrócenia, pojednania i pokoju”. Amen.

drukuj