Lojalność Kopacz popłaciła
Z kpt. rez. Dariuszem Fedorowiczem, lekarzem wojskowym, bratem
zmarłego w katastrofie pod Smoleńskiem prezydenckiego tłumacza Aleksandra
Fedorowicza, rozmawia Marta Ziarnik
W minionym tygodniu wystosował Pan do posłów list punktujący kłamstwa
minister Ewy Kopacz. Pomimo tych wszystkich kontrowersji została jednak drugą
najważniejszą osobą w państwie.
– Nie wiem, czy marszałek Sejmu to osoba nr 2 czy nr 3 w państwie…
Niewątpliwie jednak jest to bardzo wysoki urząd. Urząd, który powinna piastować
osoba o nieposzlakowanej opinii. Widocznie jednak w Platformie Obywatelskiej po
ostatnich wyborach takich osób brakuje. A tak na poważnie, to jest to policzek
nie tylko dla rodzin smoleńskich, ale także dla całego niepozbawionego zdolności
logicznego myślenia społeczeństwa.
Kliknij, aby przeczytać List rodzin smoleńskich w sprawie Ewy
Kopacz
Platforma akcentowała, że wybór Kopacz na stanowisko marszałka jest
krokiem przełomowym, bo funkcję tę po raz pierwszy w historii naszego kraju
objęła kobieta.
– Moim zdaniem, płeć nie jest najważniejszym kryterium takiego wyboru i w tym
wypadku tak naprawdę jest jedynie "miłym propagandowym dodatkiem". Pani minister
odbiera po prostu swoją "nagrodę" za działania w sprawie smoleńskiej. Tylko
nasza – rodzin ofiar – ocena tej działalności diametralnie różni się od cenzurki
wystawionej jej [min. Ewie Kopacz – przyp. red.] przez premiera Donalda Tuska.
Myślę, że zamiast kwalifikowania ze względu na płeć, należałoby kwalifikować,
biorąc pod uwagę uczciwość.
O co ma Pan największy żal do byłej minister zdrowia?
– Lista ta jest długa. Mógłbym tutaj odpowiadać jako lekarz, ale skoncentruję
się jedynie na moich zastrzeżeniach jako członka rodziny ofiary tragedii
narodowej. Patrząc tylko pod tym kątem, muszę raz jeszcze podkreślić, że pani
minister nie wypełniła swoich obowiązków dotyczących katastrofy. Co więcej,
walnie przyczyniła się do zniszczenia materiału dowodowego. Już za to powinna
ponieść odpowiedzialność.
Oprócz kwiecistych zapewnień trudno doszukać się pozytywnych stron czasu jej
urzędowania. W tym sensie wiele osób z pewnością odczuje ulgę z powodu końca
urzędowania pani Kopacz w Ministerstwie Zdrowia.
Gdzie zatem, pomimo tych wszystkich zastrzeżeń wobec dotychczasowej
pracy, należy, Pana zdaniem, upatrywać źródła awansu nowej marszałek?
– Właściwie odpowiedź na to pytanie już padła. Pani minister jest niezwykle
lojalna wobec swoich mocodawców, a to, jak widać, bardzo popłaca.
Czego spodziewa się Pan po marszałek Ewie Kopacz?
– Pani minister pokazała już, jakie "wartości" reprezentuje. Myślę, że pod tym
względem jest bardzo przewidywalna. Dlatego po jej "marszałkowaniu" nie
spodziewam się niczego dobrego.
Dziękuję za rozmowę.
