LNG droższy niż gaz rosyjski
Z dr. Robertem Zajdlerem, ekspertem ds. energetyki z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Paweł Tunia
Czy struktura finansowania budowy terminalu gwarantuje powodzenie inwestycji?
– To jest decyzja spółki. Jeśli uznała, że taki jest udział własnych środków i innych, to widocznie tak powinno być. Trzeba pamiętać, że tego rodzaju inwestycje są kosztowne. Dlatego spółka wystąpiła o wsparcie z Unii Europejskiej, a we wrześniu Komisja Europejska ma ten projekt rozpatrywać. Finansowanie tego typu projektów z funduszy prywatnych byłoby duże droższe, dlatego sięgnięcie po środki europejskie jest racjonalne. Współudział w projekcie środków unijnych daje także możliwość skorzystania z tańszych środków z innych instytucji międzynarodowych. Problem byłby wtedy, gdyby spółka sięgała w nadmiarze po środki komercyjne.
Niektórzy eksperci mają wątpliwości co do lokalizacji terminalu w Świnoujściu. Rozważano także okolice Gdańska.
– Wprawdzie lepsze połączenia przesyłowe są z Trójmiastem, które także brano pod uwagę jako miejsce lokalizacji terminalu, jednak ostateczna decyzja nie była pozbawiona elementów politycznych, więc trudno z tym polemizować. Ulokowanie terminalu LNG w zachodniej części Wybrzeża, w Świnoujściu, daje większe możliwości sprzedaży ewentualnych nadwyżek gazu.
Ten terminal zaspokoi nasze potrzeby?
– Trudno to jednoznacznie ocenić. Sama przewidywalność zużycia jest obarczona dużym ryzykiem. Państwa takie jak Włochy czy Hiszpania mają po kilka terminali i system gazociągów lepiej rozbudowany. Ale tam gaz sprowadzany jest z Afryki Północnej, dlatego droga transportu jest znacznie krótsza, więc i koszty mniejsze. Budowa kolejnych terminali jest sprawą rentowności. Wciąż mamy do czynienia z sytuacją, że gaz rosyjski jest najtańszy, a z prognoz wynika, że tak na razie pozostanie, gaz LNG będzie więc droższy. Terminal służy temu, aby chociaż w pewnym stopniu zdywersyfikować dostawy surowca do Polski i mieć lepszą pozycję wyjściową w negocjacjach m.in. z Gazpromem.
Dziękuję za rozmowę.
