Liczy się każdy głos

W toruńskiej siedzibie Radia Maryja każdego dnia od rana do wieczora trwa
liczenie głosów Polaków domagających się od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
miejsca na multipleksie dla Telewizji Trwam. – Mobilizacja jest duża, a
atmosfera przy pracy cudowna – mówi Bożena Dokurno, jedna z kilkunastu
wolontariuszek, które pomagają w liczeniu głosów. W siedzibie Radia Maryja kilka
pań otwiera koperty, inne odcinają znaczki na potrzeby misji, jeszcze inne liczą
podpisy.

Polacy ślą głosy poparcia, a wiele grup społecznych wystosowało listy
protestacyjne do prezesa KRRiT Jana Dworaka z żądaniem cofnięcia
nieuzasadnionej, krzywdzącej i dyskryminującej decyzji odmowy koncesji cyfrowej
dla Telewizji Trwam. Do ubiegłego piątku zarejestrowano już 200 tys. podpisów.
Do Torunia słuchacze wysyłają kopie list poparcia adresowane do Jana Dworaka
wysyłane do KRRiT w Warszawie. – Nadsyłają je pocztą tradycyjną i e-mailową
różne środowiska z całego kraju: parafie, stowarzyszenia, Koła Przyjaciół Radia
Maryja, Biura Radia Maryja oraz osoby indywidualne – mówi o. Marian Sojka CSsR
koordynujący akcję i wymienia liczbę nadesłanych listów z wybranych kilku
ostatnich dni: 16 stycznia – 1187, 17 stycznia – 2683, 18 stycznia – 4062, 19
stycznia – 1883. Jeśli weźmie się pod uwagę, że w każdej kopercie znajduje się
od kilkunastu do kilkuset podpisów, to skala społecznego odzewu naprawdę robi
wrażenie. Na przykład w jednej tylko kopercie nadesłanej z Zielonej Góry było
trzy tysiące podpisów. Wielu z sygnatariuszy, jak wynika z zamieszczonych na
listach numerów PESEL, to ludzie młodzi.

To kolejny dowód na to, że Polacy chcą mieć swoje katolickie media i w razie
potrzeby potrafią ich bronić. Wielki ruch społeczny mający na celu wsparcie
Telewizji Trwam w jej dążeniach do uzyskania koncesji na nadawanie na
multipleksie cyfrowym to odzew na apel o. Tadeusza Rydzyka CSsR, dyrektora Radia
Maryja.

Przed kilkoma dniami głos w tej sprawie zabrali również księża biskupi w
wydanym przez Radę Stałą Konferencji Episkopatu Polski specjalnym komunikacie, w
którym przestrzegli przed naruszaniem przez Radę zasady pluralizmu oraz równości
wobec prawa. W wielu polskich parafiach po Mszach św. niedzielnych księża
proboszczowie przypominali swoim parafianom, że jako katolicy mają prawo do
własnego radia i telewizji, oraz zachęcali do włączenia się w protest przeciwko
dyskryminacji Telewizji Trwam. Podpisy zbierane są również w biurach poselskich
Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej Polski.

To, że pospolite ruszenie w obronie katolickich mediów zatacza tak szerokie
kręgi, jest zasługą wolontariuszy na terenie całej Polski i poza jej granicami,
którzy zachęcają swoich znajomych i sąsiadów do składania podpisów, zbierają je
oraz pomagają w ich liczeniu. Jedną z takich osób jest Danuta Ragin-Mic z
Olsztyna, przewodnicząca Koła Przyjaciół Radia Maryja w parafii Matki Bożej
Ostrobramskiej w Olsztynie. Na pytanie, dlaczego tak aktywnie zaangażowała się w
tę sprawę, odpowiada, że po pierwsze, wynika to z tego, iż jest patriotką oraz
wierzącą i praktykującą katoliczką, a po drugie – co nie pozostaje bez związku –
stałym widzem Telewizji Trwam i słuchaczką Radia Maryja. – Identyfikuję się z
zasadami i duchem tych mediów – podkreśla. Nie wyobraża sobie polskiego świata
mediów bez Telewizji Trwam, gdyż żadna inna stacja nie jest w stanie jej
zastąpić. – Zarówno Telewizja Trwam, jak i Radio Maryja bardzo pogłębiają
duchowość oraz spojrzenie na życie i jego cel. A ktoś, kto ma dobrą wolę, może
się dzięki nim również bardzo dużo nauczyć – dodaje. W odmownej decyzji wydanej
przez KRRiT najbardziej razi ją nierówne traktowanie nadawców, programów, a
jednocześnie ich odbiorców. – Niby żyjemy w kraju demokratycznym, ale ta
demokracja jest tylko dla wybranych. To zakrawa na swego rodzaju medialny
totalitaryzm – podkreśla. Jej zdaniem, działaniem docelowym ośrodków władzy jest
zamknięcie ust tym nadawcom. – Te media mówią prawdę, którą oni chcą zagłuszyć.
A wiadomo, że ludźmi nieświadomymi łatwiej manipulować – tłumaczy pani Danuta.
Podpisy zbiera przed kościołem, podczas różnych spotkań, na osiedlu, gdzie
mieszka, jak również w miejscu w pracy. Opowiada też, że czasem stara się
uspokajać swoich rozmówców, szczególnie ludzi starszych, którzy bardzo to
wszystko przeżywają, ponieważ czują się dyskryminowani i wykluczani. – Mówią, że
tracą zdrowie z tego powodu. A ja jako lekarz mówię im, żeby się aż tak bardzo
nie denerwowali, że teraz należy rozeznać się w sytuacji i po prostu zacząć
działać – wyjaśnia pani Danuta.

Również Janusz Chudyba, lekarz z Warty Bolesławieckiej, włączył się w
społeczną akcję obrony katolickiego nadawcy. Podkreśla, że Radio Maryja i
Telewizja Trwam mają odwagę stawać po stronie prawdy i działając na fundamencie
katolickim, w sposób rzetelny i wiarygodny interpretować rzeczywistość. –
Obecnie jesteśmy na etapie wojny informacyjnej i gospodarczej. Z tego powodu
różne siły, które w przeszłości doprowadziły do rozbiorów Polski, próbują teraz
ten głos wyciszyć. Najgorsze jest to, że to wszystko dokonuje się rękami
Polaków. W związku z tym powstaje pytanie: komu oni służą? – zastanawia się
Janusz Chudyba. Jego zdaniem, Telewizję Trwam tępi się właśnie za jej
bezkompromisowość. – Jako Polak i katolik nie mogę obok tego przejść obojętnie –
deklaruje. Wraz ze swoimi znajomymi Józefem Rypińskim, Markiem Zagajewskim i
Rafałem Ślusarzem już kilka miesięcy temu wystosowali protest do KRRiT, do
którego dołączyli ponad 3500 podpisów, a na który do dzisiaj nie dostali żadnej
odpowiedzi. W najbliższym czasie zamierzają wysłać kolejny list otwarty do
prezesa KRRiT Jana Dworaka. Chcą zwrócić się również do innych instytucji:
Rzecznika Praw Obywatelskich, Najwyższej Izby Kontroli, a nawet prokuratury.
Mimo wszystko pan Janusz w przyszłość patrzy z optymizmem i nie traci nadziei,
że protest przyniesie oczekiwane rezultaty i w końcu na multipleksie cyfrowym
znajdzie się miejsce dla Telewizji Trwam. – Myślę, że Naród powoli zaczyna
dojrzewać. Przeciera oczy ze zdziwienia i widzi, co się dzieje wokół. My w
każdym razie będziemy walczyli do końca – podkreśla.
Duża mobilizacja panuje również wśród Polaków mieszkających poza granicami
naszego kraju. – Kolejny raz jesteśmy z Polską. Przez zbiórkę podpisów włączamy
się w sprawy naszej kochanej Ojczyzny. W tej chwili mamy już 170 podpisów i ich
liczba ciągle rośnie – mówi Tadeusz Jurkiewicz od 22 lat mieszkający w
Dortmundzie. Zaznacza, że cała tamtejsza Polska Akcja Katolicka, na czele z
księdzem proboszczem dr. Ryszardem Mroziukiem, całym sercem jest z Telewizją
Trwam i Radiem Maryja i wspiera protest przeciwko dyskryminacji katolickiego
nadawcy przez KRRiT.

Do obrony Telewizji Trwam zachęcają również księża biskupi. Ksiądz biskup
Stefan Regmunt, ordynariusz zielonogórsko-gorzowski, w swojej diecezji wezwał do
zbierania podpisów z prośbą o cofnięcie decyzji KRRiT. – Argumenty, które podaje
Rada ustami jej prezesa Dworaka, są na tyle nieprzekonywające, że wielu ludzi
czuje potrzebę bezpośredniego protestu – tłumaczy społeczną mobilizację ksiądz
biskup. Podkreśla, że Fundacja Lux Veritatis, która służy społeczeństwu poprzez
Telewizję Trwam, została skrzywdzona. – Wobec telewizji katolickiej stosuje się
kryteria przypominające niechlubne czasy PRL. Polak ma prawo do własnej
telewizji. Polak ma prawo do przebywania w atmosferze tych wartości i tych
treści, które są mu bliskie jako katolikowi i komuś, kto kieruje się pewnymi
nieprzemijającymi zasadami – podkreśla. Dodaje, że cieszy go reakcja tylu grup
społecznych i brak zgody na takie traktowanie Telewizji Trwam. – Życzyłbym tym,
którzy odpowiadają za przydział miejsca na multipleksie, aby zweryfikowali i
zmienili swoją decyzję. Aby społeczeństwo nie musiało oceniać działań KRRiT jako
działalności partyjnej, ale jako służbę drugiemu człowiekowi – podsumowuje
ksiądz biskup.

Bogusław Rąpała

drukuj