Łaska Opatrzności

Bóg – Honor – Ojczyzna. Te słowa od wieków towarzyszyły Polakom w
najtrudniejszych dziejowych momentach. Zrosły się w jeden trwały fundament.
Trudno wyliczyć wszystkie wydarzenia, podczas których polski żołnierz, idąc do
boju o świętą sprawę wolności Ojczyzny, najpierw chylił czoło przed Bogiem,
kornie prosząc o wsparcie.

Już w "Kronikach" Jana Długosza mamy zapisy o zawierzeniu spraw kraju Bożej
Opatrzności. Znalazł się tam m.in. obszerny opis przygotowań króla Władysława
Jagiełły do bitwy pod Grunwaldem, w którym czytamy, że nic króla nie mogło
oderwać od Mszy św. czy modlitwy. "Nic zatem dziwnego, jeżeli królowi
bogobojnemu i nabożnemu, przedkładającemu sprawy boskie ponad wszelkie
zwycięstwa i niebezpieczne przedsięwzięcia – co, jak wiadomo, Krzyżacy
lekceważyli i mieli za nic – Bóg dał sławne zwycięstwo" – czytamy w kronice.
Na kartach historii naszej Ojczyzny mocno odcisnęła się obrona Jasnej Góry w
1655 roku. Armia szwedzka stanęła pod wałami klasztoru 18 listopada. Był on jak
na owe czasy nie tylko potężną twierdzą, ale stał się znakiem wolności i
nadziei. Znamy historię jego obrony. Henryk Sienkiewicz w powieści "Potop"
wkłada w usta o. Kordeckiego, przeora Jasnej Góry, takie słowa: "Dzieci! Jeszcze
Najświętsza Panna okaże, iż od burzących kolubryn mocniejsza. A potem przyjdzie
koniec waszych trosk i umęczenia… Kto z was będzie śmiał rzec, że Ta
Najświętsza Królowa nie potrafi Was zasłonić i zwycięstwa nam zesłać (…) Kto
cudom Maryi, łasce Jej, ratunkowi Tego Królestwa i Wiary katolickiej zechce
przeszkodzić?". Proroctwo się spełniło. Szwedzi wycofali się 27 grudnia 1655
roku.
Wydarzeniem, które uważane jest za kluczowe w dziejach Europy, była zwycięska
bitwa pod Wiedniem i zwycięstwo nad Turkami w 1683 roku. Do dziś zwraca uwagę
wielka wiara w Bożą opiekę, z jaką Jan III Sobieski wyruszał do bitwy. Najpierw
24 lipca 1883 r. przybył na Jasną Górę, by modlić się o pomyślność wyprawy. 29
lipca przybył do Krakowa, gdzie uczestniczył we Mszy św. na Wawelu. 15 sierpnia,
po modlitwie przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej w kościele na Piaskach,
wyruszył pod Wiedeń. Źródła historyczne podają, że w dzień bitwy Mszę św.
odprawił kapucyn bł. Marek z Awiano, ministrantem zaś był sam król. Na
zakończenie Mszy św. kapucyn miał powiedzieć "Vinces Joannes", co znaczy:
"Zwyciężysz, Janie". W liście do Marysieńki napisanym 13 września, w nocy po
pokonaniu Turków, Sobieski wyznał: "Pan Bóg nasz na wieki błogosławiony dał
zwycięstwo i sławę Narodowi naszemu, o jakiej wieki przeszłe nigdy nie
słyszały". Wysyłając Papieżowi Innocentemu XI zielony sztandar proroka, napisał
słynne słowa: "Venimus, vidimus, Deus vicit" – "Przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg
zwyciężył".
Na losach Europy zaważyło, podobnie jak bitwa pod Wiedniem, jeszcze jedno
wydarzenie – bitwa warszawska w 1920 roku, określana często mianem Cudu nad
Wisłą. Istnieje wiele teorii, opracowań historycznych, które drobiazgowo
analizują jej przebieg, podkreślają geniusz Marszałka Józefa Piłsudskiego.
Zostawmy to na boku. Poruszająca jest wiara w Opatrzność, przeświadczenie, że
Bóg nie pozostawi bez opieki swojego ludu. Biskup polowy Tadeusz Gall w apelu z
8 lipca 1920 roku napisał: "Drogi Żołnierzu! Na wezwanie Matki Ojczyzny
stanęliście w szeregach Wojska Polskiego. Murem swoich piersi odgrodziliście
ukochaną ziemię polską od napadu barbarzyńskiego wroga, który mord i zniszczenie
szerzy (…) Szliście pod sztandarem Królowej Korony Polskiej, jako Jej rycerze
i obrońcy pod błogosławioną dłonią Chrystusową. Niech Najsłodsze Serce Jezusowe
umocni was, najmilsi synowie moi, na bohaterskie walki, jakie was jeszcze
czekają, na które niech Częstochowska Królewna nasza i Pani Ostrobramska was
prowadzi". Tuż przed bitwą biskupi modlili się na Jasnej Górze, prosząc o pomoc
i macierzyńską opiekę: "Tutaj, na Jasnej Górze, gdzie każdy kamień głosi cuda
Twojej nad narodem naszym opieki wyciągamy ku Tobie, Matko litości, błagalne
ręce, byś w ciężkiej kraju naszego potrzebie przyszła nam z pomocą". 7 sierpnia
rozpoczęła się nowenna błagalno-pokutna, która zakończyła się 15 tego dnia
miesiąca, wtedy dokładnie przyszło zwycięstwo.
Dlatego i dziś zawierzajmy nasz Naród Bożej Opatrzności!
 

ks. Paweł Siedlanowski

drukuj