Kwiaty dla Grabarczyka

Zgodnie z przewidywaniami posłowie Platformy Obywatelskiej i Polskiego
Stronnictwa Ludowego obronili ministerialną tekę Cezarego Grabarczyka. Sejm
odrzucił w środę, podpisany przez wszystkie kluby opozycji, wniosek SLD o wotum
nieufności wobec szefa resortu infrastruktury.

Za wnioskiem o odwołanie Cezarego Grabarczyka z funkcji ministra
infrastruktury opowiedziało się 192 posłów, przeciw było 229, a 3 wstrzymało się
od głosu. – Dostałem szansę od parlamentu. Zadanie jest jasne: naprawić kolej.
Czas wyjątkowo krótki, ale wiosną jeszcze będą widoczne pierwsze efekty – mówił
"ocalony" Grabarczyk. Minister ponownie przekonywał, że nieuzasadnione są
formułowane pod jego adresem zarzuty w sprawie inwestycji drogowych,
stwierdzając, iż do tej pory w naszym kraju nie budowano tylu odcinków dróg co
obecnie. Po ogłoszeniu pomyślnych dla Grabarczyka wyników głosowania rozległy
się oklaski, a od klubowych koleżanek otrzymał on bukiet czerwonych róż. Nic
dziwnego, że celebracja sukcesu, jakim było obronienie ministra ponoszącego
polityczną odpowiedzialność za to, co w ostatnich tygodniach działo się na
kolei, pociągnęła za sobą szereg złośliwych uwag opozycji. – Czy kwiaty, które
zostały teraz wręczone ministrowi Grabarczykowi, to kwiaty od pasażerów, którym
nie udało się wsiąść do pociągu 1 i 2 stycznia tego rok, czy też od grup, które
protestują i blokują drogi wobec zaniechania realizacji programu drogowego? Czy
pan premier coś wie na ten temat? – pytał retorycznie z trybuny sejmowej poseł
PiS Andrzej Adamczyk. Jego klubowy kolega Zbigniew Girzyński zawnioskował z
kolei o przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów w związku z "największym sukcesem
ministra Grabarczyka". – Chciałem zasugerować, aby wysoka izba, wzorem filmu
"Miś" Stanisława Barei, ogłosiła dzisiaj ten dzień jako wielkie święto: "dniem
pieszego pasażera" – mówił Girzyński. Poddany przez marszałka Sejmu Grzegorza
Schetynę wniosek o przerwę posłowie jednak w głosowaniu odrzucili. Widowiskiem
zniesmaczony był także szef SLD Grzegorz Napieralski. – Ludzie marzną, nie mogą
wejść do pociągu, wychodzą przez okna, stoją w ubikacji, a minister Grabarczyk
dostaje kwiaty. Jestem zszokowany. To akt buty i arogancji. Żenujący spektakl –
mówił Napieralski na konferencji prasowej. Prezes Prawa i Sprawiedliwości
Jarosław Kaczyński stwierdził, że odrzucenie wniosku o wotum nieufności dla
Grabarczyka to skandal, pokazujący, iż względy merytoryczne w polskiej polityce
nie mają znaczenia.

Koalicja za Grabarczyka

Posłowie koalicji PO – PSL bez żadnego wyjątku, jednomyślnie zagłosowali
przeciwko wotum nieufności dla Grabarczyka. Odpytywani jednak na osobności,
nawet mimo tej oficjalnej propagandy o wielkim placu budowy na drogach, tak
skorzy do chwalenia ministra infrastruktury nie byli, a mówią o "drugiej
szansie" lub "czasie próby" dla rządzącego trzy lata ministra. Trudno bowiem
poszczególnym posłom stanąć twarzą w twarz z wyborcami czy choćby przed kamerą i
tłumaczyć, że jest dobrze, choć jest źle. Na szczęście każdy może sprawdzić nie
tylko to, co dany poseł mówi, ale przede wszystkim co robi czy jak głosuje.
Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna przekonywał, iż minister Grabarczyk ma teraz
10 miesięcy na pokazanie "drugiej twarzy" Ministerstwa Infrastruktury. Poseł PSL
Eugeniusz Kłopotek stwierdził z kolei, iż głosowanie przeciwko wotum nieufności
dla ministra Grabarczyka było dla ludowców najtrudniejszą decyzją personalną w
tej kadencji. – Gdybyśmy mieli zagłosować za odwołaniem Grabarczyka, to
oznaczałoby koniec koalicji i potężne zamieszanie w życiu politycznym naszego
kraju, a chyba trzeba umieć ważyć, a PSL póki co ważyć umie – tłumaczył
Kłopotek.

Artur Kowalski

drukuj