Kto podzielił Unię?
Niemcy nie mają wątpliwości, że podział w Unii Europejskiej jest
faktem i nastąpił w wyniku brytyjskiego oporu i sprzeciwu wobec koniecznych
zmian w traktacie, ale odzywają się także głosy, że prawdziwą przyczyną nowego
podziału Wspólnoty jest polityka Paryża i Berlina.
Niemieckie media w większości znalazły już kozła ofiarnego, który odpowiada za
brak możliwości wprowadzenia jakoby koniecznych zmian w traktacie oraz za
faktyczny podział Unii Europejskiej – jest nim Wielka Brytania. Większość
tytułów nie pozostawia żadnych wątpliwości: "Merkel i Sarkozy przegrali z
Cameronem", "Brytyjczycy górą", "Wielka Brytania i kilka innych krajów
udaremnili konieczne reformy", czy też tytuł z hamburskiego "Bild Zeitung" –
"Tylko Brytyjczycy przeciwko planom Merkel". Tygodnik "Der Spiegel" przewiduje
izolację Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Pojawiają się także inne głosy,
mianowicie, że to niemiecko-francuski duet i jego dogmatyczne żądania podzieliły
Unię Europejską. "Stuttgarter Zeitung" w swoim komentarzu twierdzi, że nie
Brytyjczycy, ale właśnie Angela Merkel i Nicolas Sarkozy dokonali podziału Unii.
Gazeta przypomina, że już wcześniej były dokonywane liczne podziały we
Wspólnocie, jak np. układ z Schengen, który podzielił Unię na państwa z
otwartymi i zamkniętymi granicami.
Już od kilku dni niemieckie gazety nawoływały do głębokich reform w Unii
Europejskiej, choć nie wierzyły w to, aby szczyt w Brukseli zakończył się
sukcesem. Komentatorzy byli przekonani, że ewentualny sukces brukselskiego
szczytu zablokują przede wszystkim Brytyjczycy, ale nie bez winy mogą okazać się
Czesi lub Szwedzi. Chwalona przez kilka dni była oczywiście Polska jako kraj,
który jest niemieckim sprzymierzeńcem i sojusznikiem. Politolog z Fundacji
Bertelsmanna Joachim Fritz-Vannahme w rozgłośni radiowej Deutschlandfunk
przyznał, że Unii Europejskiej obecnie grozi prawdziwy rozłam i już za kilka dni
może się okazać, że mamy Unię podzieloną na 17, 19 lub 23 kraje i resztę. Jego
zdaniem, mamy 50 proc. szans na to, że Unia pęknie. Joachim Fritz-Vannahme
oczywiście także pochwalił polskiego premiera za jego znakomitą współpracę z
Angelą Merkel i za jego proeuropejskość, ale jednocześnie przyznał, że nie ma
jedności w eurolandzie co do tego, jak postępować z takimi krajami jak Polska,
która jest pełna chęci, ale jednak nie posiada wspólnej waluty. Fritz-Vannahme
twierdzi, że nawet jeżeli Angela Merkel wykaże dobrą wolę, aby przyjąć Polskę do
grona eurolandu plus, to wystąpią jednak inne przeszkody. – Chociażby prezydent
Sarkozy, który stwierdził, że nie potrzebuje żadnych przedstawicieli polskiej
prezydencji w konsultacjach nad sytuacją eurogrupy – przypomniał politolog.
Porozumienie zawarte w Brukseli zostało przyjęte z dużą ostrożnością także w
Paryżu. Zdaniem minister budżetu Valérie Pécresse, "układ mówi sam za siebie i
powinien być dobrze przyjęty przez agencje ratingowe". Pécresse przekonywała, że
jego celem jest przywrócenie większego zaufania do euro, postęp na drodze
stabilizacji, dyscypliny budżetowej i uspokojenie inwestorów. Według niej,
jesteśmy świadkami powstawania "prawdziwej Unii ekonomicznej".
Nie wszyscy podzielają optymizm minister budżetu. Hervé Morin z Nowego Centrum
określił porozumienie jako "krótkoterminowe łatanie dziur". Bardzo krytycznie
podpisany układ ocenia Front Narodowy. – Jest to kontynuowanie tej samej błędnej
strategii, która została wpisana w traktat lizboński – powiedział "Naszemu
Dziennikowi" prof. Bruno Gollnisch, eurodeputowany FN. – Próbuje się ratować
machinę, która jest nie do uratowania. Zamiast większej demokracji i
suwerenności narzuca się centralizm i biurokratyzm, który jak dotychczas się nie
sprawdził – podkreślił.
Francuscy analitycy twierdzą, że postęp w rygorze budżetowym jest bardzo
pozytywny, ale tylko na krótką metę. Ich zdaniem, wnosi on za mało nowych
rozwiązań, by wymóc zmniejszenie oprocentowania pożyczanych pieniędzy. Mimo
zawarcia układu agencja ratingowa Moody´s obniżyła o jeden stopień notę, z
negatywną perspektywą, największych francuskich banków: Crédit Agricole, BNP
Paribas i Société Général.
Waldemar Maszewski, Hamburg
Franciszek L. Ćwik, Caen
