Księże Jerzy, jesteśmy!

Niedzielny rześki poranek. Krystalicznie błękitne niebo jakby chciało
oznajmić swoją radość z nowej beatyfikacji. To przecież niezwykły dzień włączenia
Księdza Jerzego Popiełuszki w poczet błogosławionych męczenników.

Na ulicach stolicy nieprzeliczone rzesze pielgrzymów z biało-czerwonymi
flagami, proporcami NSZZ "Solidarność". Wszyscy podążają, w
grupach i grupkach, w kierunku placu Piłsudskiego. Na twarzach wypisane duma i
pewność. "Niech twe proste, mądre słowa porządkują chaos w głowach,
gdzie wtłaczano go od wielu, wielu lat" – rozchodzą się słowa pieśni.
Życzliwa, spokojna atmosfera przy wejściu do sektorów, ludzie się pozdrawiają.
Na samym placu wyczuwa się doniosłość świątecznego dnia. Zgromadzeni myślami
są przy naszym nowym Błogosławionym. Jest kimś bardzo bliskim. – Ksiądz
Jerzy jest wśród nas, patrzy na Polskę, na każdego człowieka, tak jak
wtedy, gdy żył – mówi wzruszona pani Alicja Więczarska z Warszawy. – Czy
rozumiemy Jego testament życia, czy umiemy go docenić, podjąć? – zastanawia
się. – Tak bardzo potrzebujemy Jego wstawiennictwa, świadectwa zwykłego, ale
jednocześnie wspaniałego przykładu życia – dodaje warszawianka.
Spojrzenie z góry na plac Piłsudskiego – cała Polska na kolanach. Od świtu
wielkiego wydarzenia wyczekują klerycy i księża z Wyższego Seminarium
Duchownego w Łowiczu. Chcą podziękować i prosić o siłę do zwyciężania zła
dobrem na ścieżkach swojego życia i posługi. – Ksiądz Jerzy jest dla nas
wzorem kapłana, pomaga w wypełnianiu naszego powołania – dzieli się z
"Naszym Dziennikiem" Piotr Jarota, kleryk z trzeciego roku seminarium.
– Jako młody człowiek działał bardzo prężnie. My też jesteśmy młodzi,
przygotowujemy się do kapłaństwa, mamy się czego uczyć od Księdza Jerzego.
Został męczennikiem nie w żadnej wojnie, tylko męczennikiem komunizmu. Daje
nam przykład pokojowej walki. Teraz przed nami, przed Kościołem, stoją inne
wyzwania – nauczanie o godności człowieka, zderzamy się z tym, jak ta godność
jest dziś znieważana już na początku ludzkiego życia, np. przez in vitro
czy aborcję – tłumaczy kleryk. Niedawno w Łowiczu odbyło się sympozjum na
temat Księdza Jerzego. – Wypowiadali się wtedy kapłani, którzy znali Go
jeszcze z czasów seminarium. Wszyscy mówili o Nim jako o dobrym, zwykłym
kleryku, a potem kapłanie, który wykonywał swoje zadania związane z powołaniem
– dodaje nasz rozmówca. Co księdza szczególnie inspiruje w życiu błogosławionego
Księdza Jerzego? – Beatyfikacja pokazuje, że mamy za czym iść, że Pan Bóg
działa w Kościele, że ta nasza misja jest potrzebna. Ksiądz Jerzy uczył też
zwyczajnego bycia z ludźmi, pewnego ideału dobrego kapłana blisko człowieka,
dla człowieka – odpowiada.
W jednym z sektorów w pełnej gotowości stoją harcerze z 13. Szczecińskiej
Drużyny Harcerzy "Słoneczna Gromada" im. ks. Jerzego Popiełuszki. –
Ksiądz Jerzy jest nam szczególnie bliski. Właśnie raz jeszcze przeczytałem
Jego życiorys. Fascynujące było Jego życie. Drugi punkt prawa harcerskiego mówi:
"Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy". Ksiądz Jerzy też
walczył o prawdę, tak o nią zabiegał. Uczy nas pokory, by nie zwyciężać
przemocą – mówi nastoletni harcerz. – Trzeba tu być. Tutaj mam ryngraf, pamiątkę
z rajdu im. "Łupaszki". Zajęliśmy w nim jako drużyna trzecie
miejsce. O nim też starano się zatrzeć prawdę, zburzyć legendę o Bożym świadku,
bohaterze narodowym – zaznacza młody człowiek. Do rozmowy włącza się
harcmistrz Andrzej Karut, katecheta i założyciel drużyny. Dostrzega, jak
bardzo aktualne jest dziś przesłanie Błogosławionego. – Ksiądz Jerzy mówił,
że aby głosić prawdę, służyć prawdzie, trzeba być mężnym. I że należy
się bać zdrady Jezusa za parę srebrników jałowego spokoju. Myślę, że
obecnie właśnie w poszukiwaniu tego jałowego spokoju jest największy
problem. W imię źle rozumianej wolności do Polski wkracza tzw. liberalne
wychowanie – od nihilistycznego hasła "róbta, co chceta" po ostatnią
ustawę sejmową o tzw. przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, a tak naprawdę
odbieraniu dzieci rodzicom. Co na to powiedziałby dziś Ksiądz Popiełuszko?
Przecież Jemu tak zależało na człowieku, na jego godności – zastanawia się
harcmistrz. Jego zdaniem, nadzieją jest formowanie młodzieży poprzez
pokazywanie dobrych, zachęcających do refleksji i do naśladowania przykładów
życia, takich właśnie jak Ksiądz Jerzy. – Staramy się przekazywać
harcerzom potrzebną wiedzę, by umieli stawiać czoło w dyskusjach, by umieli
bronić człowieka, wiary, dawać odważne świadectwo. W harcerstwie
wszystkiego uczymy się przez działanie – zaznacza Andrzej Karut.
Pani Anna Popławska, nauczyciel wychowania przedszkolnego, czeka na Mszę Świętą
od godz. 8.00. – Nie wyobrażam sobie, by mogłoby mnie tu dziś nie być. Wierzę,
że Ksiądz Jerzy będzie za nami orędował w trudnych sprawach, nieszczęściach,
których doświadczamy. Tak ważne jest to hasło, które widnieje na ołtarzu:
"Zło dobrem zwyciężaj". Człowiek doświadcza słabości i ma taką
pokusę, by złem odpowiedzieć na zło. Mamy dziś wiele wiedzy teologicznej,
mamy do niej łatwiejszy dostęp, ale nie zawsze swoim życiem pokazujemy, że
wiara w nas żyje, nie dajemy odważnie świadectwa o niej, nie dajemy świadectwa
o Chrystusie. Dlatego Ksiądz Jerzy Popiełuszko jest nam tak potrzebny, byśmy
umieli wiarę łączyć z życiem, ze służbą – dodaje pani Anna. – Powinniśmy
zdawać sobie sprawę, jak duże znaczenie ma świadectwo naszego życia. Nim możemy
pociągnąć innych ku górze, ale też zniechęcić. Czasem wydaje się nam, że
to, jak żyjemy, jak postępujemy, niewiele znaczy – tymczasem jest wręcz
przeciwnie. Od Księdza Jerzego powinniśmy się uczyć właśnie mężnego
dawania świadectwa – dopowiada kleryk z Tarnowa. Nieopodal, zaczytany, siedzi
nastoletni Rafał. Przyjechał z Gorzowa Wielkopolskiego z grupą z parafii. –
Dla mnie bardzo żywe są słowa Księdza Popiełuszki, że przemoc nie jest
oznaką siły, lecz słabości. Bardzo imponuje mi tym, że walczył poprzez
dobro. Jego kazania, rozmyślania bardzo mnie zachwyciły. Dlatego tutaj jestem
– tłumaczy.
Wśród rzesz zebranych na szczelnie wypełnionym placu spotykamy także
delegację NSZZ "Solidarność" z Jaworzyny koło Wałbrzycha. – Pamiętam
z dzieciństwa, jak Ksiądz Jerzy zaginął – opowiada młody związkowiec. –
Nie przypuszczaliśmy, że SB dopuści się takiego strasznego kroku, że
potrafią zamordować człowieka. Pamiętam ten czas oczekiwania. Liczyliśmy na
to, że Ksiądz Jerzy może jest gdzieś uwięziony, ale żyje. Było inaczej. A
dziś beatyfikacja Księdza Jerzego! Zwyciężyła prawda i dobro, chcę Mu
podziękować – podkreśla pielgrzym. – Teraz, kiedy przeżywamy taki trudny
czas dla nas osobiście, dla Polski – na pewno liczymy na Jego wstawiennictwo –
Jego pomoc w zatrzymaniu powodzi, dla tych wszystkich ludzi, którzy ucierpieli
– zaznacza.
Spod ołtarza dobiegają komunikaty porządkowe, zbliża się czas uroczystej
Eucharystii. Wierni czekają w skupieniu. Na ekranie telebimu – zbliżenie na
panią Mariannę Popiełuszko, wyciszoną, wzruszoną. Nietrudno dostrzec w niej
prawdziwe piękno powołania, macierzyńskiego spełnienia.
Na sklepieniu ołtarza na białym płótnie powiewa na wietrze nadruk z błękitną
gołębicą – symbolem Ducha Świętego. Jego autentyczna obecność daje się
odczuć w tym zgromadzeniu. Zamyślone, rozmodlone twarze zebranych pokazują,
jak ważny to dzień i jak bardzo jesteśmy poruszeni i wdzięczni za tę
beatyfikację.

Małgorzata Jędrzejczyk

drukuj