Krwawe ultimatum
Nasilają się krwawe ataki na chrześcijan w Nigerii. Zginęło już około
40 osób, jest wielu rannych. Niektórzy wierni zastraszani przez
fundamentalistyczną grupę islamistów z sekty Boko Haram już opuszczają swoje
domy na północy kraju.
Atakowani są chrześcijanie gromadzący się w kościołach, na uroczystościach
pogrzebowych, a także w domach. Strzelający do nich napastnicy wznoszą okrzyki
"Bóg jest wielki". Niestety, nikt z dokonujących w ostatnie dni zamachów nie
został zatrzymany. Radykalna sekta muzułmańska Boko Haram, stojąca za
większością ataków, wielokrotnie zapowiadała zamachy i krwawe najścia na
zamieszkujących północne terytoria państwa chrześcijan, których wzywa do
opuszczenia tego rejonu.
Bojownicy z Boko Haram przyznali się m.in. do zamachów bombowych na kościoły
katolickie w Boże Narodzenie i nie zaprzestają kolejnych. Według źródeł, na
jakie powołuje się agencja Fides, sekta w najbliższym czasie najprawdopodobniej
zmieni taktykę, by obejść stan wyjątkowy, jaki w czterech stanach Nigerii
ogłosił prezydent kraju. – Znaczą miejsca, kościoły, kaplice, domy, w jakich
spotykają się chrześcijanie, i konsekwentnie nocą przeprowadzają ataki – mówi
informator portalu.
Do kolejnych krwawych zajść po Bożym Narodzeniu doszło w ostatni czwartek,
kiedy napastnicy ostrzelali rzesze wiernych zgromadzonych w kościele na Mszy św.
w Gombe na północy Nigerii, zabijając co najmniej sześć osób. W nocy z czwartku
na piątek w ataku na ratusz w Mubi w północno-wschodniej części kraju, gdzie
odbywało się spotkanie chrześcijan ludu Igbo, zamordowano co najmniej 20 osób,
kilkanaście zostało rannych. Z kolei w ostatnią sobotę w północno-wschodniej
części Nigerii podczas Mszy św. w jednym z kościołów bojówki zamordowały kolejne
15 osób. Po tych atakach także lokalne władze nigeryjskiego stanu Adamawa
wprowadziły godzinę policyjną, by zapobiec kolejnym atakom islamistów.
Chrześcijanie zapowiadają jednak, że wobec braku skutecznej ochrony przez władze
będą bronić się sami.
Jak poinformowała agencja Fides, szczególnie wierni ze stanu Yobe są
terroryzowani i już przygotowują się do opuszczenia terytoriów swoich przodków.
Przyczyną są nie tylko krwawe ostrzeżenia Boko Haram, ale i ultimatum, jakie
chrześcijańskim wiernym w minionych dniach postawiła fundamentalistyczna
organizacja. Sekta zapowiedziała, że jeśli chrześcijanie nie opuszczą północnych
terenów Nigerii, będzie kontynuowała zamachy na chrześcijańskie kościoły.
Cytowany przez Radio Watykańskie o. Franco Moretti, dyrektor portalu Nigrizia.it,
potwierdza, że w obawie o swoje życie miasto Potiskum już opuszczają setki
chrześcijan. Ojciec zwraca także uwagę na istnienie w Nigerii dużego
zróżnicowania etnicznego, grup animistów, wiernych chrześcijańskich i
przeważającej liczby muzułmanów. Pomimo bogactwa złóż w Nigerii, przede
wszystkim ropy, panują tam ogromna niesprawiedliwość i korupcja.To wszystko nie
wskazuje na szybkie uspokojenie sytuacji w tym kraju.
Z kolei o. Timothy Lehane Barrett, sekretarz generalny Papieskiego Dzieła
Rozkrzewiania Wiary, który powrócił z Nigerii, w wypowiedzi dla włoskiej agencji
Fides zwrócił uwagę, że fundamentalistyczna sekta nie reprezentuje poglądów
wszystkich nigeryjskich muzułmanów. – Widziałem wiele wyrazów wsparcia ze strony
muzułmanów, którzy dostrzegają dobre owoce działalności chrześcijan –
powiedział. Dodał, że wie, iż nigeryjscy chrześcijanie ofiarowują swoje
cierpienia Bogu w intencji nieprzyjaciół.
Agnieszka Gracz
