Krętactwa Krajowej Rady
Postępowanie przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie w
sprawie uchylenia decyzji koncesyjnej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w
której odmówiono Telewizji Trwam koncesji na nadawanie z naziemnego multipleksu
pierwszego, jeszcze się nie rozpoczęło, chociaż Fundacja Lux Veritatis wniosła
skargę – za pośrednictwem Krajowej Rady – przed ponad miesiącem, tj. 22 lutego
br. Postępowanie do tej pory się nie ruszyło, ponieważ przewodniczący Krajowej
Rady Jan Dworak zdecydował się wykorzystać niemal w całości przysługujący mu
miesięczny termin na przekazanie skargi do sądu.
– Właśnie przesłaliśmy skargę do sądu – poinformował Dworak na posiedzeniu
komisji sejmowej w dniu 29 marca br. Decyzję KRRiT o podziale koncesji
zaskarżyła też inna spółka, której odmówiono koncesji na MUX-1 – Mediasat,
nadawca Tele 5.Wojewódzki Sąd Administracyjny odrzucił natomiast, w zupełnie
innym postępowaniu, wcześniejszą skargę Fundacji Lux Veritatis z 11 stycznia br.
Była to skarga na bezczynność Krajowej Rady, złożona w związku z uporczywym
unikaniem odpowiedzi na odwołanie Fundacji. Sąd uznał, że Fundacja popełniła
błąd formalny, ponieważ przed wniesieniem skargi na bezczynność Krajowej Rady
nie wezwała jej do usunięcia naruszenia prawa, czego wymaga kodeks postępowania
administracyjnego.
– Spodziewaliśmy się takiej decyzji sądu. Nasza skarga stała się
bezprzedmiotowa, ponieważ Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji – uprzedzając
niejako werdykt sądu – 17 stycznia br. udzieliła w końcu odpowiedzi na nasze
pismo – informuje dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis Lidia Kochanowicz. –
A swoją drogą to absurdalne, że skarga na bezczynność organu, który zwleka sześć
miesięcy z wydaniem decyzji, rozpatrywana jest przez sąd po kolejnych trzech
miesiącach – dodaje.
To nie ta skarga
– Decyzja sądu w tej starej sprawie nie ma nic wspólnego z naszą zasadniczą
skargą do sądu na nieprzyznanie koncesji dla Telewizji Trwam na multipleksie
pierwszym. To podstawowe postępowanie przed sądem administracyjnym, w którym
wnosimy o uchylenie w całości decyzji o rozdziale koncesji przez Krajową Radę,
jeszcze się nie rozpoczęło – podkreśla dyrektor Kochanowicz.
Tymczasem komunikat KRRiT na temat odrzucenia przez sąd starego
bezprzedmiotowego już wniosku Fundacji podany został na stronach Krajowej Rady w
taki sposób, aby zasugerować odbiorcom, że chodzi o negatywne rozstrzygnięcie
skargi na odmowę koncesji. Być może KRRiT chciała w ten sposób przyhamować
napływ liczonych już w milionach podpisów za przyznaniem koncesji Telewizji
Trwam. W komunikacie na temat decyzji sądu KRRiT podała, że napływają do niej
wnioski o udostępnienie szczegółów decyzji w sprawie rozdziału koncesji na MUX-1
w trybie informacji publicznej. Krajowa Rada odpowiada zainteresowanym, że nie
może udostępnić informacji dotyczących nadawcy Telewizji Trwam, ponieważ
Fundacja Lux Veritatis skorzystała z prawa przysługującego przedsiębiorcy i
zastrzegła ich poufność. To stwierdzenie ma sugerować, jakoby Fundacja miała coś
do ukrycia. Tymczasem podczas serii posiedzeń komisji sejmowych na temat odmowy
koncesji dla Telewizji Trwam – to sama Fundacja rozdała dziennikarzom i posłom
szczegółowe materiały na temat swojej kondycji finansowej i to właśnie ona
zabiegała o transmisję obrad komisji na żywo w Telewizji Trwam. Co ciekawe,
klauzula poufności bynajmniej nie przeszkodziła przewodniczącemu Dworakowi podać
na stronach internetowych KRRiT chociażby informacji o wysokości pożyczki
udzielonej Fundacji przez prowincję redemptorystów oraz innych danych
finansowych. Czyżby ujawniając te informacje, Krajowa Rada świadomie złamała
prawo?
Małgorzata Goss
***
Górale wykluczeni cyfrowo
Nasz Dziennik, 2012-03-31
Po zamknięciu nadajników analogowych mieszkańcy terenów górskich
nawet na dziesięć miesięcy mogą zostać pozbawieni możliwości odbioru TVP.
Jeszcze poważniejszy problem dotyczy półtora miliona ubogich rodzin, które mogą
w ogóle stracić dostęp do telewizji.
Takie wnioski płyną wprost z informacji przewodniczącego Krajowej Rady
Radiofonii i Telewizji Jana Dworaka przygotowanej dla posłów z sejmowej Komisji
Kultury i Środków Przekazu. Dworak zapewnił, że nie ma zagrożenia dla procesu
wyłączania naziemnych analogowych nadajników telewizyjnych i przechodzenia na
sygnał cyfrowy. Nadawanie analogowe ma zostać definitywnie zakończone 31 lipca
2013 roku. Ten proces ma jednak przebiegać stopniowo, bo najwcześniej mają
zostać wyłączone tradycyjne nadajniki zlokalizowane w Zielonej Górze i Żaganiu –
stanie się to 7 listopada br. Jeszcze w tym roku to samo spotka nadajniki w
Gdańsku, Poznaniu i Iławie, a np. obie analogowe stacje nadawcze w Warszawie (na
Pałacu Kultury i Nauki oraz w Raszynie) zamilkną 19 marca 2013 roku. Ostatnie
nadajniki mają być wyłączane w lipcu przyszłego roku.
Trzeci multipleks z poślizgiem
Ta sprawa nie budzi w zasadzie żadnych emocji. Problemy dotyczą za to
uruchamiania naziemnej telewizji cyfrowej. Bo oto Jan Dworak poinformował
posłów, że opóźni się włączanie trzeciego cyfrowego multipleksu, który będzie
emitował programy telewizji publicznej. Pierwotnie trzeci multipleks miał zostać
uruchomiony w tym samym momencie, gdy zniknie telewizja analogowa, czyli pod
koniec lipca przyszłego roku, ale nastąpi to dopiero w kwietniu 2014 roku.
Dlaczego? Otóż w pierwszej wersji programu cyfryzacji przyjęto, że kanały TVP
oraz ogólnopolskich stacji komercyjnych (Polsat, TVN, TV4 i Puls) będą
rozpowszechniane na pierwszym multipleksie (MUX-1). Ale z powodów technicznych
stało się to nierealne. – W związku z brakiem możliwości wyboru przez nadawców
koncesjonowanych i Telewizję Polską wspólnego operatora technicznego dla
pierwszego multipleksu zdecydowano przenieść rozpowszechnianie programów Polsat,
TVN, TV4 i Puls na drugi multipleks – wyjaśnił Jan Dworak. TVP trafiła na trzeci
multipleks (MUX-3), a miejsca na pierwszym KRRiT rozdysponowała w odrębnym
postępowaniu koncesyjnym. To właśnie o jedno z tych miejsc starała się
bezskutecznie Fundacja Lux Veritatis dla Telewizji Trwam. Czasowo TVP zajmuje
trzy miejsca na MUX-1 i ma je zwolnić do 27 kwietnia 2014 r., gdy ruszy właśnie
MUX-3. Z kolei do końca tego roku KRRiT ma ogłosić konkurs na trzy kanały na
multipleksie pierwszym, które zwolni telewizja publiczna.
Ale oto pojawił się bardzo poważny problem, bo między lipcem 2013 roku a
kwietniem 2014 roku dostępu do programów telewizji publicznej mogą być
pozbawieni mieszkańcy części Polski, głównie terenów górskich. Dlaczego? Otóż
teraz telewizyjny sygnał analogowy na te tereny także dociera z problemami z
powodu ukształtowania terenu, ale dzięki tzw. przemiennikom jest wzmacniany i
nie ma większych kłopotów z odbiorem TVP. MUX-3 miał telewizji publicznej
zapewnić wystarczający zasięg w górach. Skoro jednak nie ruszy on latem 2013
roku, mieszkańcy południa Polski mogą zostać pozbawieni dostępu do TVP. –
Program cyfryzacji jest zagrożony – ostrzega poseł Elżbieta Kruk (PiS), była
przewodnicząca KRRiT. – W górach przez pół roku nie będzie telewizji, bo nie
przewidziano, co się stanie po wyłączeniu nadajników analogowych, a przed
włączeniem cyfrowego – podkreśla poseł Kruk.
Czarna plama na ekranie
– Problem polega na tym, że sygnał analogowy, nawet jeśli dociera do nas do domu
z zakłóceniami, to w lepszej lub gorszej jakości można jeszcze obejrzeć dany
program. A sygnał cyfrowy musi trafić do odbiornika "czysty", bez zakłóceń.
Inaczej na ekranie będzie tylko czarna plama. Dlatego tak ważne jest bardzo
dokładne pokrycie kraju cyfrowymi stacjami nadawczymi – tłumaczy w rozmowie z
"Naszym Dziennikiem" Karol Kołakowski, pracownik firmy montującej systemy do
odbioru naziemnej telewizji cyfrowej. – Może być więc tak, że w górach będzie
odbierany sygnał z multipleksu drugiego, gdzie nadają kanały komercyjne, a TVP
rzeczywiście zniknie z telewizorów, a w niektórych miejscach w ogóle nie będzie
można odbierać polskich stacji, jeśli ktoś nie będzie miał anteny satelitarnej –
dodaje.
Co więc proponuje Jan Dworak? Zdaniem przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii
i Telewizji, "niezbędne jest przeprowadzenie analizy konieczności uruchomienia
stacji doświetlających w oparciu o pomiary zasięgów już pracujących stacji
nadawczych pierwszego i drugiego multipleksu". – Te informacje pozwolą określić
luki w pokryciu zasięgiem obszarów górskich i przesądzić o konieczności
uruchomienia stacji doświetlających – wyjaśnia Dworak. Poseł Barbara Bubula
(PiS), były członek KRRiT, uważa, że takie analizy powinny już być gotowe, skoro
Jan Dworak od dawna wiedział o tym, że opóźni się uruchomienie trzeciego
multipleksu. Co więc do tej pory robiła Krajowa Rada? Według Barbary Bubuli,
władze powinny skorzystać z rozwiązań stosowanych w innych krajach, gdzie też
przechodzono na cyfrowe nadawanie naziemne. Tam rządy dopłacały np. do zakupu
anteny satelitarnej mieszkańcom terenów, gdzie nie docierał sygnał telewizyjny.
Ale wątpliwe, aby u nas minister finansów zgodził się na taką "ekstrawagancję" i
dodatkowe wydatki z budżetu (samo zainstalowanie anteny satelitarnej z dekoderem
to wydatek nawet kilkuset złotych).
Podręczniki albo telewizja
Ale problem cyfryzacji to nie tylko kwestia uruchomienia MUX-3. Okazuje się
bowiem, że wiele rodzin może wkrótce definitywnie stracić możliwość odbierania
zarówno programów TVP, jak i innych nadawców. Gdy wyłączone będą nadajniki
analogowe, a włączone zostaną cyfrowe, z ich starych telewizorów zniknie
jakikolwiek obraz, bo nie są one przystosowane do odbioru programów w nowym
formacie. – Żeby bez przeszkód oglądać telewizję cyfrową, trzeba mieć albo
specjalny dekoder, albo telewizor w systemie MPEG-4 – przypomina Karol
Kołakowski. – Telewizor to wydatek co najmniej 1,5 tys. złotych. Tańszy jest
dekoder, bo z montażem kosztuje ponad 100 złotych. Ale nawet taki wydatek dla
wielu ludzi jest za duży. Wiem to z własnego doświadczenia, bo mamy klientów,
którzy pytają o dekodery, a gdy słyszą ich ceny, rezygnują z zakupu. Oni muszą
nawet 100 zł zaoszczędzić przez kilka miesięcy, żeby było ich stać na taki zakup
– relacjonuje nam Kołakowski. Podobne sygnały otrzymaliśmy także z wielu innych
firm instalujących urządzenia telewizyjne. Dla ubogich rodzin nie jest też
żadnym wyjściem zakup zestawu do odbioru cyfrowej telewizji satelitarnej, bo
jest droższy niż dekoder naziemny, a do tego trzeba jeszcze co miesiąc opłacać
dodatkowy abonament. Takimi informacjami nie są wcale zdziwieni choćby
pracownicy socjalni, na co dzień stykający się z biedą polskich rodzin. Według
ekspertów, z powodu braku pieniędzy wykluczenie cyfrowe może dotyczyć nawet 1,5
mln polskich rodzin. To wynika po prostu ze skali ubóstwa, które zresztą z
powodu choćby rosnących cen większości produktów i usług jest u nas coraz
większe. Niewykluczone więc, że już niedługo tacy ludzie będą występować do
ośrodków pomocy społecznej o dodatkowe zasiłki na zakup dekoderów. Jeśli nawet
będą na to pieniądze, to raczej z kasy samorządu niż budżetu państwa. Choć i to
jest wątpliwe, bo gminom brakuje funduszy na zasiłki na zakup żywności czy ubrań
dla ubogich, więc trudno będzie im wygospodarować fundusze na dekodery. Zresztą
rząd tego problemu nie dostrzega, bo do tej pory nie przedstawił żadnego
programu pomocy dla ubogich rodzin, korzystających z pomocy społecznej, w
zakupie dekoderów czy wymianie telewizorów.
Boni nie przychodzi
O problemach związanych z cyfryzacją miała dyskutować na czwartkowym posiedzeniu
sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu. Miała, ale po kilku minutach
posiedzenie komisji przerwano i przełożono co najmniej o kilka tygodni. Powód:
posłowie nie otrzymali od rządu informacji na piśmie i nie mieli nad czym
dyskutować. Posłów od razu zdziwiła nieobecność na tak ważnym posiedzeniu
ministra administracji i cyfryzacji Michała Boniego (PO), który – jak
poinformowała przewodnicząca komisji Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) –
przysłał do Sejmu w zastępstwie prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej
Magdalenę Gaj. Tylko że to Michał Boni odpowiada za cyfryzację w Polsce, a nie
szefowa UKE. Jeszcze gorzej, że poza informacją przewodniczącego KRRiT posłowie
nie mieli żadnych materiałów do dyskusji. – Nie ma nic z Urzędu Komunikacji
Elektronicznej ani z ministerstwa cyfryzacji. Powinniśmy dostać jakiś materiał –
protestowała poseł Elżbieta Kruk. – To jest przejaw lekceważenia przez rząd
komisji sejmowej – podkreśliła. Iwona Śledzińska-Katarasińska odpowiedziała, że
zgadza się z opinią poseł Kruk. – Rozumiem pani zastrzeżenia, ale bez ostatniego
słowa – powiedziała przewodnicząca komisji kultury i zarządziła przerwę w
obradach do czasu przedstawienia przez ministra Boniego i prezes Gaj pisemnej
informacji o stanie cyfryzacji kraju. Gdy zapoznają się z nim posłowie, będzie
możliwa jakakolwiek dyskusja.
Krzysztof Losz
***
Konsultacje urojone
Nasz Dziennik, 2012-03-31
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby „Nasz Dziennik” napisał szeroki artykuł o konsultacjach społecznych w sprawie uzupełnienia MUX-1 – prowokował wczoraj Jan Dworak. Bardzo proszę. Szkopuł w tym, że o „konsultacjach” trudno mówić, bo Krajowa Rada zdołała o nich powiadomić zaledwie 37 osób z 40-milionowego państwa.
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji prowadzi konsultacje społeczne w sprawie uzupełnienia pierwszego multipleksu cyfrowego. Ale prowadzi je tak, żeby do biura Rady wpłynęło jak najmniej odpowiedzi. Konsultacje mogą więc okazać się totalną fikcją. Szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji ogłosił je pod koniec marca, potrwają do 2 lipca. Ma to związek z tym, że cztery miejsca na pierwszym multipleksie zwolni w 2014 r. TVP i pod koniec roku Krajowa Rada ma rozstrzygnąć, które stacje telewizyjne je zajmą. Polacy mieliby więc wypowiedzieć się, jakie programy chcieliby oglądać. O jedno z tych miejsc będzie mogła starać się także Telewizja Trwam, której wniosek o koncesję na MUX-1 w tamtym roku KRRiT, niestety, odrzuciła.Stacja ma poparcie ponad 2 mln osób, które podpisały się pod protestami przeciwko dyskryminacji Telewizji Trwam, co jak najbardziej pasuje do terminu społecznych konsultacji.
Fikcja konsultacji ogłoszonych przez Dworaka niepokoi posłów z sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Parlamentarzyści pytali o nie wczoraj szefa Krajowej Rady nie bez powodu, bo jak zauważył poseł Andrzej Jaworski (PiS), trudno inicjatywę KRRiT uznać za wiarygodną, skoro nie ma nawet ich regulaminu, który Rada powinna opublikować, jeśli działałaby zgodnie z prawem. – Czy to są tak naprawdę konsultacje społeczne? – dopytywał Jaworski. – Osoba, która się zgłasza, ma prawo wiedzieć, czy będzie wysłuchana, czy dostanie odpowiedź. Nie wiemy, co się będzie z tym działo – wskazywał Dworak. – Krajowej Rady nie dotyczą te regulacje, bo to nie jest konsultacja społeczna, tylko rynkowa, która się kieruje innymi zasadami – mówił przewodniczący KRRiT, wzbudzając niemałe zdumienie wśród uczestników posiedzenia komisji. Wszak od początku była mowa o konsultacjach społecznych, taki termin jest zawarty w oficjalnym piśmie w tej sprawie. Co więcej, sam Dworak mówił, że zazwyczaj takie konsultacje są prowadzone między Radą a nadawcami, teraz jednak postanowiono je poszerzyć o widzów. I już samo to wskazuje, że mamy do czynienia z „konsultacjami społecznymi”. Teraz szef Rady próbuje się z tego wycofywać. Posłowie obawiają się, że KRRiT zależy na tym, aby napłynęło jak najmniej opinii na temat zawartości MUX-1, tak jak w poprzednich konsultacjach, gdy Rada dostawała z całego kraju po kilkadziesiąt odpowiedzi. Tak było choćby przy konsultacji „w sprawie potrzeb i oczekiwań klientów wobec pakietowania programów przez operatorów rozprowadzających programy telewizyjne”, gdy Krajowa Rada dostała aż… 37 odpowiedzi. Rada wprowadziła też ograniczenie, że odpowiedzi mogą być wysyłane wyłącznie drogą e-mailową, co zawęża krąg uczestników konsultacji.
Posłowie krytykowali wczoraj Jana Dworaka za to, że nie zależy mu na rozpropagowaniu informacji o konsultacjach. Pytali m.in., czy będą organizowane spotkania w gminach i powiatach, co byłoby znakomitą formą zapytania społeczeństwa o opinię na temat uzupełnienia pierwszego multipleksu. Dworak nie ma sobie jednak nic do zarzucenia. Przekonywał, że informacje o konsultacjach ukazały się w mediach, więc społeczeństwo zostało o nich poinformowane.
Przy okazji przewodniczący Krajowej Rady zaatakował „Nasz Dziennik”. – Nic nie stoi na przeszkodzie, aby „Nasz Dziennik” napisał szeroki artykuł o tych konsultacjach, nie ma powodu, żeby o tym nie donosić – powiedział, sugerując, jakoby na naszych łamach nie było informacji o konsultacjach. Co oczywiście jest nieprawdą. Czyżby Dworak na innych chciał zwalić winę za to, że nie przywiązuje wagi do tej kwestii?
Zresztą o tym, jak KRRiT i Platforma Obywatelska traktują stronę społeczną, najlepiej świadczy to, że odmówiono prawa do zabrania głosu o. Tadeuszowi Rydzykowi CSsR, dyrektorowi Radia Maryja. Przewodnicząca komisji Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) odrzuciła wniosek posłów PiS w tej sprawie, choć na poprzednich posiedzeniach komisji z większymi lub mniejszymi oporami, ale jednak gościom komisji udzielano głosu. – Chodzi o nadawcę społecznego i 2 mln ludzi, dlatego proszę o danie głosu nadawcy – apelowała bezskutecznie do przewodniczącej Śledzińskiej-Katarasińskiej poseł Elżbieta Kruk.
Ojciec Tadeusz Rydzyk mówił po posiedzeniu komisji, że chciał zapytać Jana Dworaka właśnie o konsultacje społeczne, o ich regulamin. Liczył też na uzyskanie odpowiedzi na pytania dotyczące pluralizmu na multipleksach i o to, czy KRRiT przywiązuje wagę do etycznych wartości programów telewizyjnych.
Parlamentarzyści opozycji naciskali też na Dworaka w sprawie protestów w obronie Telewizji Trwam. I uzyskali zapewnienie, że ponad 2 mln podpisów (są one zgromadzone w archiwum Rady) będzie wzięte pod uwagę przez KRRiT, choć przewodniczący od razu zastrzegł, iż nie będzie to argument, który zdecyduje o ewentualnym przyznaniu koncesji cyfrowej Telewizji Trwam. Za mały sukces opozycji można też uznać fakt, że przewodniczący Rady obiecał podanie do publicznej wiadomości adresu, pod który będzie można wysyłać zwykłe listy w ramach konsultacji.
Gdzie ten pluralizm
Wczorajsze posiedzenie komisji było ciekawe także z innego powodu. Otóż posłowie zainteresowali się tym, jak przestrzegane są zasady pluralizmu mediów przy procesie cyfryzacji telewizji naziemnej. Teoretycznie przebiega on zgodnie z harmonogramem, a jak przypomniała Magdalena Gaj, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, operacja „telewizja cyfrowa” ruszyła w 2009 roku. Na razie działają trzy multipleksy. Pierwszy (MUX-1) zajmują TVP i cztery stacje prywatne, drugi (MUX-2) dostali do podziału Polsat, TVN i TV Puls, a trzeci docelowo zajmie w całości telewizja publiczna, zwalniając miejsca na MUX-1 innym nadawcom. Mariusz Busiło, zastępca dyrektora Departamentu Zarządzania Zasobami Częstotliwości UKE, sprecyzował, że najbardziej rozwinięty jest MUX-2, bo obejmuje swoim zasięgiem 95 proc. mieszkańców i 91 proc. powierzchni kraju. Mniejsze pokrycie (58 proc. ludności i 44 proc. powierzchni) ma MUX-3, a na samym końcu jest MUX-1 (29 proc. ludności i 16 proc. obszaru). Ale dyrektor Busiło zapewniał, że to się zmieni, gdyż od 1 czerwca ma zostać uruchomionych 45 nowych nadajników dla pierwszego multipleksu. Jeszcze przez pewien czas będziemy zresztą mogli odbierać sygnał telewizyjny w obu systemach: analogowym i cyfrowym, zaś wyłączanie nadajników analogowych zacznie się w listopadzie i potrwa do lipca przyszłego roku.
Technicznie wszystko więc wygląda bardzo dobrze, ale gorzej jest już z zawartością cyfrowych multipleksów. Posłowie PiS wskazywali, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji złamała wymóg dbania o pluralizm w mediach elektronicznych. Taki obowiązek nakłada na członków tego gremium ustawa o KRRiT. Barbara Bubula powiedziała, że nawet prezes UKE wyraziła wątpliwość co do pluralizmu na multipleksie pierwszym, skoro koncesje dostały podmioty związane np. z TVN i Polsatem. Jan Dworak odpowiedział, że UKE nie ma kompetencji w tej kwestii, bo za pluralizm odpowiada KRRiT. – Za to odpowiedzialność bierze na siebie w całości Krajowa Rada, teraz i w przyszłości – podkreślił, tłumacząc, że pluralizm jest zachowany, bo nadawcy na MUX-1 oferują różne programy muzyczne. – My rozumiemy różne rodzaje pluralizmu: programowego, kapitałowego – powiedział Dworak.
Anna Sobecka podkreśliła, że decyzja o miejscach na multipleksach to najbardziej kontrowersyjna decyzja w historii Krajowej Rady. Wtórowała jej poseł Elżbieta Kruk, która wyliczyła, że największym beneficjentem cyfryzacji jest Zygmunt Solorz, bo Polsat i inne jego stacje będą miały łącznie kilkanaście miejsc na trzech multipleksach (jeden MUX Solorz wykupił w całości za 30 mln złotych). – Polsat i związane z nim kanały mają więc 13 miejsc, a odmawia się jednego miejsca Telewizji Trwam – podsumowała Elżbieta Kruk. Agnieszka Ogrodowczyk, dyrektor departamentu strategii KRRiT, odpowiedziała, że multipleks, który wykupił Polsat, ma oferować programy w technologii mobilnej. I mają być na nim nie tylko programy Polsatu i stacji z nim związanych. Na kolejnym posiedzeniu komisja kultury ma debatować nad projektem dezyderatu posłów PiS w sprawie cyfryzacji telewizji naziemnej.
Krzysztof Losz
***
Konsultacje mocno limitowane
Nasz Dziennik, 2012-04-03
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji rozpoczęła konsultacje społeczne
poprzedzające drugi konkurs w sprawie przydziału koncesji na pierwszy multipleks
cyfrowy. Ale dziwne to konsultacje, skoro jedynym sposobem udziału w nich ma być
wysyłanie odpowiedzi drogą e-mailową, co prowadzi do wykluczenia z nich osób
starszych oraz zamieszkałych na prowincji, które nie posiadają dostępu do
internetu.
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ogłosiła rozpoczęcie konsultacji w
sprawie umieszczenia kolejnych czterech programów telewizyjnych na pierwszym
multipleksie cyfrowym (MUX-1). Chodzi o ten multipleks, na którym odmówiono
miejsca Telewizji Trwam. W ogłoszeniu czytamy: "Przed podjęciem decyzji w
sprawie formuły ogłoszenia o możliwości uzyskania koncesji na MUX1
Przewodniczący KRRiT poddaje pod konsultacje społeczne, skierowane do odbiorców
i uczestników rynku oraz wszystkich zainteresowanych rozwojem rynku mediów
elektronicznych następujące kwestie:
1. Jakie programy w najpełniejszy sposób mogą uzupełnić ofertę programową w
naziemnej telewizji cyfrowej?
2. Które podmioty są zainteresowane wzięciem udziału w konkursie i jaką ofertę
programową mają zamiar przedstawić?
3. Czy istnieje zainteresowanie rynku umieszczeniem programów telewizyjnych w
standardzie wysokiej rozdzielczości (HD TV)?". Odpowiedzi można nadsyłać drogą
e-mailową na adres:
[email protected]
Komunikat Rady został umieszczony na stronach internetowych pod mylącym
nagłówkiem "Do nadawców i operatorów", choć z pisma wynika, iż konsultacje w
zakresie odpowiedzi na pierwsze pytanie są skierowane również do odbiorców,
czyli mają walor konsultacji społecznych. – Zaproszenie do konsultacji jest
skierowane do nadawców i operatorów. Mogą oni sygnalizować, że zamierzają
ubiegać się o miejsce, a także nadsyłać własne uwagi co do sposobu uzupełnienia
oferty programowej oferowanej w ramach MUX-1 oraz zasięgać informacji KRRiT –
poinformowano nas w biurze prasowym KRRiT.
– Fundacja Lux Veritatis, nadawca Telewizji Trwam, weźmie udział w
konsultacjach – powiedziała Lidia Kochanowicz, dyrektor finansowy Fundacji.
Zwraca też uwagę na mylący nagłówek i treść komunikatu KRRiT, podczas gdy
załącznik do komunikatu wyraźnie mówi, że "Przewodniczący KRRiT poddaje sprawę
koncesji pod konsultacje społeczne, skierowane do odbiorców i uczestników
rynku". Czyżby KRRiT liczyła na zmylenie odbiorców?
E-mail ogranicza
– Zwracamy uwagę Krajowej Rady, że ponad 2 mln ludzi już odpowiedziało na
pierwsze pytanie postawione w konsultacjach, informując Krajową Radę, że chcą
Telewizji Trwam na MUX-1. Uważamy, że KRRiT powinna te głosy uwzględnić. Ponadto
Krajowa Rada musi poszerzyć, naszym zdaniem, formę konsultacji społecznych. Nie
może być to wyłącznie droga mailowa, ponieważ duża część Polaków nie ma dostępu
do internetu, a dodatkowo starsze pokolenie często nie potrafi korzystać z
komputera – zwraca uwagę Lidia Kochanowicz.
"KRRiT otrzymała wiele listów wyrażających potrzebę umieszczenia w naziemnej
telewizji cyfrowej programu religijnego" – czytamy w piśmie KRRiT otwierającym
konsultacje. KRRiT nie wspomina w nim ani słowem o tym, że owe 2 mln listów
zawiera żądanie koncesji dla konkretnej katolickiej stacji, jaką jest ciesząca
się ogromną wiarygodnością Telewizja Trwam.
Konsultacje potrwają do 2 lipca. Przewodniczący KRRiT ma obowiązek do końca
bieżącego roku rozpisać nowy konkurs na miejsce na MUX-1, czyli ogłosić w
Monitorze Polskim informację o możliwościach uzyskania koncesji. – Konkurs
zostanie rozpisany po zakończeniu konsultacji – podało biuro prasowe Krajowej
Rady.
Tym razem postępowanie w sprawie przydziału koncesji będzie się toczyć na
podstawie nowej ustawy o wdrożeniu naziemnej telewizji cyfrowej. Umożliwia ona
uzyskanie samodzielnej koncesji na nadawanie z multipleksu naziemnego, bez
uprzedniej konieczności posiadania koncesji satelitarnej. W poprzednim
postępowaniu koncesje na MUX-1 nadawane były w trybie rozszerzenia koncesji
satelitarnej, a nie przydziału samodzielnej koncesji. W efekcie przyjętej
wówczas konstrukcji prawnej spółka ATM, która otrzymała zgodę na rozszerzenie
koncesji na MUX-1, ale nie zaczęła w terminie nadawać programu z satelity, może
stracić koncesję satelitarną, a wraz z tym prawo do jej rozszerzenia na
nadawanie z multipleksu. KRRiT rozpoczęła już postępowanie w sprawie cofnięcia
spółce ATM koncesji.
W 2014 r. TVP zwolni cztery miejsca zajmowane czasowo na multipleksie
pierwszym. – Częstotliwości te mają być wykorzystywane przez Telewizję Polską SA
nie dłużej niż do 27 kwietnia 2014 r., tj. do czasu pokrycia sygnałem programów
telewizyjnych TVP1, TVP2 oraz regionalnych programów telewizyjnych terytorium,
na którym zamieszkuje co najmniej 95 proc. ludności Polski – poinformowała
Krajowa Rada.
Małgorzata Goss
