Kosztowna samowolka Dworaka
Spółki, które otrzymały koncesje, w chwili składania wniosku nie posiadały
wymaganych środków finansowych. Zdobyły je dopiero po kilkudziesięciu dniach i
uzupełniły wniosek po terminie. Czy doszło do naruszenia procedury? –
Niewątpliwie szef KRRiT ma obowiązek dbać o to, żeby wnioski koncesyjne
poszczególnych podmiotów zawierały dane obowiązujące na dzień złożenia wniosku.
Jeżeli były później modyfikowane, to mamy poważny problem – tłumaczy dr
Krzysztof Wąsowski. – Jeżeli sam przewodniczący nie będzie chciał wykazać się
refleksją prawną na temat tych zarzutów, to w ostateczności powinien to
rozstrzygnąć sąd administracyjny. Potwierdzenie zarzutu, że jednej ze stron
postępowania – Fundacji Lux Veritatis – nie udostępniono akt, nie pozwolono się
wypowiedzieć, będzie tożsame z ewidentnym złamaniem art. 10 par. 1 kpa, czyli
zasady czynnego udziału stron w postępowaniu. Jej naruszenie jest błędem o
charakterze rażącym. Decyzja podjęta z tego typu błędami powinna być uchylona i
wycofana z obrotu prawnego – dodaje.
Zanim właściciel Telewizji Trwam, Fundacja Lux Veritatis uzyskała odpowiedź
na odwołanie, Jan Dworak wydał ostateczną decyzję o rozdysponowaniu koncesji. –
To rażące naruszenie procedury – twierdzi nasz rozmówca. – Jeżeli szef Rady
egzekwował decyzję, która nie była ostateczna, w czasie trwania postępowania
odwoławczego, to są to błędy o charakterze fundamentalnym, zdecydowanie rażące –
dodaje.
Czy kilkumiesięczny brak odpowiedzi Dworaka na odwołanie jest przekroczeniem
terminu? Tak. Kodeks postępowania administracyjnego wyraźnie mówi o terminie
miesięcznym dla postępowań drugoinstancyjnych. – Jeżeli taki termin jest
przekroczony, to warto poznać tego przyczynę – zaznacza dr Wąsowski. Jego
zdaniem, taki obrót sprawy wskazuje na "bezczynność organu administracji". A
jeżeli przekroczenie terminu było czymś uzasadnione, to istnieje podejrzenie
"przewlekłości postępowania". Skutki bezczynności czy też przewlekłości są w obu
przypadkach tożsame. Jest to potraktowane jako rażące naruszenie prawa
skutkujące obligacją Skarbu Państwa do wypłaty odszkodowania stronie, która nie
otrzymała decyzji w terminie. Takie są konsekwencje ustawy o odpowiedzialności
finansowej urzędników państwowych, która weszła w życie w maju 2011 roku. W
przypadku stwierdzenia "bezczynności" lub "przewlekłości" strona, którą to
dotknęło, może wystąpić do sądu cywilnego z żądaniem odszkodowania za szkody,
które poniosła. Przy czym za "szkody" uznaje się nie tylko utracone pieniądze,
ale również utracone korzyści.
Jeśli sąd cywilny orzeknie odszkodowanie, sprawę będzie rozpatrywał prokurator,
który ustali zakres odpowiedzialności finansowej urzędnika lub organu
administracji publicznej. W tym wypadku Jana Dworaka. – Jego sytuacja byłaby nie
do pozazdroszczenia – kwituje dr Wąsowski. Jeśli potwierdzą się zarzuty, że
koncesję otrzymały podmioty niedające gwarancji finansowej stabilności, to
kaliber zarzutów wobec Dworaka się zwiększa. – Wprawdzie decyzje koncesyjne są
uznawane przez doktrynę prawa i orzecznictwo za tzw. decyzje uznaniowe, ale chcę
podkreślić z całą mocą, że "decyzja uznaniowa" nie oznacza samowoli organu –
tłumaczy adwokat. Nie może być tak, że organ administracji, nie zważając na stan
faktyczny, zawartość wniosku czy dane, wydaje decyzję o przyznaniu koncesji
słabszym podmiotom. Jest to sprzeczne z zasadami samej koncesji. Jeżeli się
okaże, że w grę wchodzi przypadek samowolnego wydania decyzji, dyskrecjonalnej
władzy, byłaby to sytuacja bardzo poważna. Tego rodzaju błędy o charakterze
merytorycznym właściwie powinny dyskwalifikować decyzję koncesyjną.
Małgorzata Goss
