Kościół dla wielu niewygodny
Z ks. Tomaszem Atłasem, sekretarzem Komisji Episkopatu Polski ds. Misji,
rozmawia Małgorzata Pabis
Papieska Rada ds. Dialogu Międzyreligijnego w specjalnym orędziu zaapelowała
do muzułmanów o położenie kresu przemocy…
– Większość wyznaniowa islamu to ludzie bardzo otwarci. Sam tego doświadczyłem,
kiedy pracowałem na misjach w Afryce. Są to ludzie, którzy chcą budować
codzienność wyznaniową na współpracy, na dialogu. Nie ma tam jakichś mocnych
akcentów rywalizacji i zwalczania się. Niestety, jest także radykalny,
fundamentalistyczny, agresywny odłam islamu i on sprawia, że większość ludzi,
nie tylko katolików, ale także ludzi obojętnych światopoglądowo, patrzy na
muzułmanów zasadniczo jako na fanatyków, jako na ludzi, którzy zajmują się
terroryzmem i chcą zawładnąć światem.
Obecny apel Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego nie został wystosowany
po raz pierwszy. Ojcu Świętemu zależy na tym, aby budować codzienną współpracę
na zasadzie pokoju, wzajemnego poszanowania. W tym miejscu chcę przypomnieć
słowa Czcigodnego Sługi Bożego Jana Pawła II z książki "Przekroczyć próg
nadziei", że więcej jest elementów, które nasze religie łączy, niż tych, które
nas dzielą. Wierzę więc, że obecny apel zostanie przyjęty przez ludzi dobrej
woli i przyniesie dobre owoce. Jeśli tak się stanie, będziemy nawzajem się
szanować, swoje religie, kulturę, przekonania.
Właśnie mijają dwa lata od czasu masakry chrześcijan w stanie Orissa, a w
niedzielę Kościół w Indiach obchodzić będzie Narodowy Dzień Indyjskich
Męczenników. Niestety, ostatnio miały tam miejsce kolejne prześladowania.
Dlaczego tak się dzieje?
– To, co działo się ostatnio w Indiach, w stanie Orisa, obserwowałem z bliska.
Byłem w stałym kontakcie z misjonarzami, którzy tam pracują. Żeby zrozumieć to,
co się tam działo i dalej dzieje, trzeba uświadomić sobie, że tam wciąż
obowiązuje system kastowy. Katolicy w większości wywodzą się z najniższych kast,
z najniższych warstw społecznych. Dzięki edukacji i formacji katolickiej
zaczynają oni odgrywać coraz większą rolę w społeczeństwie. Z tego powodu wyższe
kasty postrzegają to wszystko jako niekorzystne zjawisko. Na tym m.in. tle rodzą
się prześladowania, u których podstaw leży niechęć społeczna, która zaczyna
nabierać zabarwienia religijnego. I w końcu dochodzi do takich aktów krwawej
przemocy ze strony hinduistów, o jakich już słyszeliśmy i wciąż słyszymy.
Hinduiści wolą, żeby wszystko funkcjonowało tam według starych zasad…
– Gdyby nie Kościół katolicki, jego działalność edukacyjna i charytatywna to
większość ludzi najniższych warstw społecznych byłaby pozostawiona zupełnie na
marginesie. Tu przypomnę postać Matki Teresy, której setną rocznicę urodzin
właśnie obchodziliśmy. Przy tej okazji wielu komentatorów podkreślało, że
Misjonarka Miłości i jej siostry otoczyły troską i opieką tych najbiedniejszych,
o których nie tylko w Indiach, ale także w innych krajach Azji nikt się nie
troszczy, bo w tych strukturach są skazani na zapomnienie. Tak więc Kościół ma
tam wciąż bardzo wiele do zrobienia.
Dziękuję za rozmowę.
