Komputery z wartością dodaną

Z dr. hab. Karolem Karskim (PiS), wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji
Spraw Zagranicznych, specjalistą w zakresie prawa międzynarodowego, rozmawia
Paulina Jarosińska

Dziś na wniosek posłów Prawa i Sprawiedliwości ma odbyć się posiedzenie
sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych w sprawie wyjaśnienia okoliczności
zatrzymania w Rosji dwóch dziennikarzy "Naszego Dziennika".

– Po pierwsze, przewodniczący komisji Andrzej Halicki, poseł PO, odmówił
zwołania posiedzenia w sprawie zatrzymania dziennikarzy, choć regulamin Sejmu go
do tego wyraźnie zobowiązywał. Złożyliśmy pisemny wniosek już ponad miesiąc
temu, poparła go wystarczająca liczba posłów i przewodniczący miał 30 dni na
zwołanie tego posiedzenia. Odmówił jednak, twierdząc, że naruszyłoby to powagę
komisji – nie wiem, co miał na myśli. Żeby tylko nie rozmawiać o sprawie bardzo
niewygodnej dla rządu, czyli zatrzymania w Rosji dziennikarzy "Naszego
Dziennika", na dziś zaplanowano posiedzenie, którego tytuł brzmi: "Informacja
ministra spraw zagranicznych o dylematach opieki dyplomatycznej i konsularnej
wobec Polaków za granicą". Podejrzewam, że mogą być poruszane wątki handlarzy
narkotyków, którym również należy pomagać itd. Posiedzenie zaplanowane na
dzisiaj ma nie dotyczyć – na życzenie PO – sprawy zatrzymania redaktorów
"Naszego Dziennika" w sensie ścisłym. My jako posłowie Prawa i Sprawiedliwości
ten temat oczywiście poruszymy, ponieważ to zawierał nasz wniosek.

Na posiedzeniu ma być minister Sikorski?
– On albo któryś z wiceministrów spraw zagranicznych. Oczywiście, mamy nadzieję,
że obecni będą dziennikarze "Naszego Dziennika" i liczymy, że będą mogli zabrać
głos na tym posiedzeniu. W planie posiedzenia nie ma oczywiście informacji na
ten temat, jednakowoż my nie zostawimy tak tej sprawy i na pewno ją podniesiemy.

Jakich wyjaśnień będą się Panowie domagać w pierwszej kolejności od polskiego
MSZ?

– Po pierwsze zapytamy, jakie działania zostały wówczas podjęte – domagamy się
rzetelnej informacji ministra spraw zagranicznych w sprawie zatrzymania polskiej
ekipy dziennikarzy: redaktora Piotra Falkowskiego oraz fotoreportera Marka
Borawskiego, którzy zajmują się badaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej.
Interesują nas działania polskich służb dyplomatycznych i konsularnych. Ponadto
zapytamy o to, jakie kroki i działania podejmuje resort spraw zagranicznych w
celu zapewnienia wystarczającej ochrony polskim dziennikarzom wykonującym swój
zawód za granicą, zwłaszcza w Rosji, gdzie są narażeni na represje. Nie
zapominajmy o skali prześladowania dziennikarzy "niewygodnych" w tym kraju.
Sprawa zatrzymania naszych dziennikarzy tym bardziej w tym kontekście wymaga
wyjaśnienia. Wbrew obiegowym opiniom, ta sprawa się nie zakończyła. Dodatkowego
wyjaśnienia wymaga kwestia zwrotu nośników informacyjnych.

Sprzęt, który niedawno wrócił do Polski, jest zawirusowany, a plomby
fabryczne są poodrywane. Jak by Pan to skomentował?

– To się po prostu nie mieści w normalnych kategoriach oceny, żeby organy
państwa rosyjskiego umieszczały programy szpiegowskie na narzędziach pracy
dziennikarzy innego państwa. W jakim celu to uczyniono i jakim prawem? To
również wymaga wyjaśnienia.

Jakich działań ze strony polskich służb oczekuje Pan teraz, również w
kontekście sprawy zniszczenia sprzętu dziennikarzy?

– Domagamy się zdecydowanej reakcji polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Niestety, postępowanie rządu Donalda Tuska jest specyficzne. W innym zachodnim
państwie reakcja byłaby natychmiastowa – zresztą znamy takie przypadki. U nas,
niestety, jest inaczej. W sprawie zatrzymania dziennikarzy "Naszego Dziennika"
zapadła jakaś niepokojąca cisza, która trwa do dziś. Złamano podstawowe
standardy demokracji, a musimy zdać sobie sprawę z tego, że państwo rosyjskie
nie opiera swojego funkcjonowania na tych samym podstawach, które są
fundamentami państw europejskich. Dotyczy to zwłaszcza ochrony praw człowieka.
Strona polska milczy i nie wykazuje żadnej woli w sprawie wyjaśnienia
zatrzymania dziennikarzy akurat "Naszego Dziennika", którzy angażowali się w
badanie okoliczności i przyczyn katastrofy smoleńskiej. Zachowano się tak, jakby
na lotnisku Szeremietiewo zatrzymano pasażera, który przewoził np. nożyczki w
walizce. Zachowanie polskiego rządu w tej sprawie było nieprofesjonalne i
dlatego domagamy się wyjaśnień.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj