Kompromitacja Pitery

PiS domaga się ujawnienia przygotowanego przez Julię Piterę „raportu o CBA”


Decyzja Donalda Tuska o pozostawieniu na stanowisku szefa CBA Mariusza Kamińskiego wskazuje na to, że brak jest prawnych podstaw do dymisji szefa tej służby. To jednocześnie wotum nieufności wobec minister Julii Pitery, która szermowała zarzutami wobec Kamińskiego – uważają politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy domagają się ujawnienia przygotowanego przez Piterę „raportu o CBA”. Zdaniem Zbigniewa Ziobry, przyzwoity polityk powinien w takiej sytuacji podać się do dymisji. Tymczasem jak dowiedział się „Nasz Dziennik”, przygotowując raport o CBA, Pitera nie zadała sobie trudu zapoznania się z dokumentacją dotyczącą działań CBA w najgłośniejszych śledztwach.

Parlamentarzyści PiS na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej po raz kolejny zaapelowali do minister Julii Pitery o ujawnienie raportu dotyczącego CBA, który przygotowała. Od początku grudnia Pitera wielokrotnie podnosiła publicznie, że w trakcie przygotowywania tego dokumentu dotarła do informacji potwierdzających, iż CBA działało z naruszeniem prawa. Wielokrotnie również politycy PO, powołując się na słowa Pitery, zarzucali CBA upolitycznienie i mówili o konieczności dymisji Kamińskiego. We wtorek okazało się, że premier Tusk, bazując na raporcie przygotowanym przez Piterę, choć zastrzegał o „ograniczonym zaufaniu”, nie ma jednak żadnych podstaw prawnych do odwołania Kamińskiego.
– Decyzja Donalda Tuska w sprawie pozostawienia Mariusza Kamińskiego na stanowisku szefa CBA to wotum nieufności szefa rządu wobec działań Julii Pitery. Przyzwoity polityk w takiej sytuacji podałby się do dymisji – mówił Zbigniew Ziobro (PiS), minister sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.
PiS chce ujawnienia „raportu Pitery” i przypomina, że przedstawiciele tego ugrupowania zasiadający w Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych już wystąpili do szefa tej komisji Marka Biernackiego (PO) o zwołanie specjalnego posiedzenia i przedstawienie posłom „raportu Pitery”.
– Chcielibyśmy poznać słynny już raport na temat CBA. PiS domaga się różnymi drogami, by ten raport został ujawniony – mówił Jarosław Zieliński (PiS), wiceszef sejmowej komisji administracji. Kierujący nią Marek Biernacki (PO) nie zgodzi się jednak raczej na zwołanie specjalnego posiedzenia, nie przedstawi również posłom „raportu Pitery”.
– Zwracamy się do pana premiera Donalda Tuska z pytaniem o status tego dokumentu oraz o status samej pani minister Julii Pitery w kancelarii premiera – mówi Zieliński.

Pisała „na kolanie”

Sprzeciw Platformy wobec ujawnienia „raportu Pitery” jednak nie dziwi. Minister, przygotowując swoje opracowanie, nie zadała sobie trudu wystąpienia do CBA z pytaniami w wątpliwych, jej zdaniem, kwestiach, nie zapoznała się również ze zgromadzonymi przez tę służbę dokumentami.
– Pani minister Julia Pitera w żadnej formie w ostatnim czasie nie zwracała się do CBA z pytaniami dotyczącymi naszej działalności – powiedział nam Tomasz Frątczak, dyrektor gabinetu szefa CBA Mariusza Kamińskiego.
– Pan marszałek Komorowski mówił niedawno, że ujawnienie takiego raportu to „ekshibicjonizm polityczny”. W świetle ostatnich wydarzeń, które zdeprecjonowały zawartość raportu Pitery, słowa marszałka Komorowskiego wydają się nabierać nowego znaczenia – komentuje poseł Zbigniew Girzyński (PiS).
Posłowie PiS są zbulwersowani zarzutami Pitery stawianymi wobec Najwyższej Izby Kontroli i apelują, by po kompromitacji związanej z „raportem o CBA” powstrzymała się z ocenami w stosunku do innych instytucji kontrolnych. W grudniowym wywiadzie dla jednego z tygodników Pitera mówiła m.in. o tym, że NIK jest „bizantyjską strukturą o nieokiełznanej skłonności do działań propagandowych”. Według Pitery, NIK jest instytucją niewiarygodną, która przyniosła 4 mln zł straty. Zdaniem Arkadiusza Czartoryskiego (PiS), Pitera powiedziała nieprawdę i nie spotkało się to z reakcją premiera i rządu. W związku z tym, jak zapowiedział Czartoryski, komisja zajmie się projektem opinii w sprawie wypowiedzi Pitery o NIK. Poseł podkreślił, że istnieje „bardzo poważne pytanie o wiarygodność tego, co robi Julia

Pitera”.
Wojciech Wybranowski
drukuj