Komorowski za barierkami

Barierki, kordony policji, Żandarmerii Wojskowej, służb, także
niemundurowych – tak wyglądały uroczystości Święta Niepodległości przed Grobem
Nieznanego Żołnierza. Trudno było nie odnieść wrażenia, że prezydent Bronisław
Komorowski chciał w ten sposób odgrodzić się od tłumów, wśród których liczne
były niepochlebne dla niego transparenty.

Główne uroczystości Święta Niepodległości przed Grobem Nieznanego Żołnierza
miały wyjątkowy charakter. Nie było to jednak spowodowane obecnością na placu
Piłsudskiego Dalii Grybauskaite, prezydent Litwy, ale sposobem ich organizacji,
który wskazywał na nadmierną troskę naczelnych władz RP o swoje bezpieczeństwo.
– Tyle służb. Szkoda że w Smoleńsku zabrakło takiej mobilizacji – komentowali
zgromadzeni warszawiacy. Ich niezadowolenie wynikało m.in. z faktu, że prawie
cały plac Piłsudskiego został ogrodzony barierkami i trzeba było długo się
nachodzić, żeby znaleźć odpowiednie miejsce do obserwacji.
Okazało się też, że istotnie z tymi "licznymi służbami" – na co wskazywali
warszawiacy – nie było bynajmniej przesady. Przypadkiem udało się nam
zdemaskować jednego z takich "tajniaków", który kręcił się z tyłu Grobu
Nieznanego Żołnierza. – Jestem z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i
Administracji. Pilnuję tu spokoju i porządku – przyznaje zagadnięty przez "Nasz
Dziennik" niemłody już jegomość, ubrany w płaszcz i kapelusz.
Niewykluczone, że odgrodzenie placu Piłsudskiego kordonem ochronnym miało na
celu uniknięcie nieprzyjemnego wrażenia, jakie musiałyby wywołać u prezydentów
Polski i Litwy transparenty wypominające m.in. prześladowanie Polaków na Litwie.
Byłoby to co najmniej niepożądane, zwłaszcza że Komorowski w swoim przemówieniu
wspominał o chęci dialogu i porozumienia w tej sprawie ze strony Grybauskaite.
Grybauskaite nie podjęła jednak tego wątku w swoim wystąpieniu. Przypomniała
natomiast sylwetkę poety Czesława Miłosza, którego "talent, poza własnym
dorobkiem literackim, ukazał naszym narodom możliwość kulturowej i historycznej
koegzystencji. Wykorzystajmy więc je do budowy godnej przyszłości naszych
krajów" – zaznaczyła prezydent Litwy.
Prezydenci mogli z daleka nie dostrzec napisów na ustawionych za barierkami
transparentach. A było w czym wybierać. Poza wypominaniem Komorowskiemu chęci
uroczystego upamiętnienia żołnierzy bolszewickich w Ossowie w 2010 r., wskazano
na prześladowania Polaków na Litwie. "Rząd litewski dyskryminuje polaków na
Litwie", "Litewskie rządy na Wileńszczyźnie zaprzeczeniem standardów unijnych" –
to tylko niektóre z nich.
Zdaniem manifestujących, mówienie, że obecność Grybauskaite na Święcie
Niepodległości świadczy o otwarciu na dialog z jej strony, to hipokryzja. – Chęć
dialogu ze strony polskiej jest zawsze od 20 lat. Niestety, przez cały czas
podawana z naszej strony ręka jest gryziona przez Litwinów. Widać to nie tylko
po tym, jak się traktuje Polaków na Litwie, jak odbiera się im tożsamość,
zakazując pisania polskich nazwisk, ale także po ostatniej ustawie oświatowej,
która właściwie zlikwiduje połowę szkolnictwa polskiego na Litwie – zauważa
Rafał Żak ze Stowarzyszenia Memoria Fidelis, który przyniósł transparent "Stop
dyskryminacji Polaków na Litwie".

 

Jacek Dytkowski

drukuj