Komisje sejmowe
Drugie posiedzenie połączonych komisji Kultury i Środków Przekazu i komisji do Spraw Kontroli Państwowej.
Po dwóch tygodniach przerwy, połączone komisje sejmowe po raz drugi zebrały się na wspólnym posiedzeniu w celu rozpatrzenia projektu uchwały w sprawie zlecenia Najwyższej Izbie Kontroli przeprowadzenia kontroli KRRiT w przedmiocie prawidłowości udzielania koncesji na nadawanie naziemnej telewizji cyfrowej. Niestety, również tym razem nie udało się doprowadzić do konkretnych rozstrzygnięć w tej sprawie, a przebieg posiedzenia komisji daleki był od merytorycznych i spokojnych obrad.
Niemal na samym wstępie posłanka PO, Julia Pitera, zgłosiła wniosek o pominięcie w porządku obrad kwestii głosowania nad projektem uchwały, argumentując, że Telewizja Trwam wystąpiła do sądu administracyjnego o uchylenie decyzji wydanej przez KRRiT, a zatem toczy się w tej sprawie postępowanie sądowe. Zdaniem Pitery, podejmowanie tego typu działań, jakim jest wniosek do NIK,
"noszą znamiona nielegalnego nacisku na organ władzy sądowniczej”. Zapewniła, że PO nie sprzeciwia się przeprowadzeniu kontroli w KRRiT, ponieważ tak jak każdy organ podlega ona kontroli państwa, jednak nie jest to stosowny moment na takie działania.
"Poprzemy uchwałę, jeśli sąd administracyjny uchyli decyzję KRRiT”.
Wniosek Julii Pitery wywołał oburzenie wśród posłów PiS i Solidarnej Polski. Posłanka Jadwiga Wiśniewska podkreśliła, że Fundacja Lux Veritatis nie wystąpiła jeszcze do sądu administracyjnego, więc wywód Pitery
"tyle był wart, ile afera z dorszem, którą pani poseł wykryła”.
Z racji narastających przepychanek prawnych i proceduralnych, głos zabrał przedstawiciel biura legislacyjnego Sejmu, który rozwinął uzasadnienie wniosku Julii Pitery, co również spotkało się z krytyką posłów, gdyż zadaniem biura legislacyjnego jest tylko odpowiadanie na pytania dotyczące doprecyzowania kwestii prawnych, a nie bycie stroną w sprawie. Zdaniem posłów, przedstawiciel biura nie może przekraczać swoich uprawnień, a już tym bardziej występować w roli interpretatora słów Pitery.
Posłanka Beata Kempa przypomniała, że zawsze toczą się prace komisji, mimo iż nie są zakończone postępowania prokuratury w danej sprawie, czego przykładem są chociażby komisje śledcze. Posłanka wykazała też, że podmiot ma prawo, ale nie obowiązek złożyć odwołanie na decyzję KRRiT, a skoro jeszcze go nie złożył, to wniosek formalny Pitery jest bezprzedmiotowy.
"Panie przewodniczący, proszę przystąpić do procedowania, a nie do zabawy w kotka i myszkę z Platformą – zwróciła się Beata Kempa do przewodniczącego komisji.
Prof. Krystyna Pawłowicz dodała, że fakt, iż toczą się procesy sądowe, nie zatrzymuje możliwości kontroli organów państwa. Propozycja Pitery by czekać do zakończenia wszelkich procedur, które trwają parę lat, jest absurdalna i bezzasadna, gdyż oznaczałoby to de facto wyłączenie KRRiT spod kontroli na parę lat.
Przewodniczący obrad, Arkadiusz Czartoryski, zarządził kilkuminutową przerwę. W trakcie jej trwania, dla Telewizji Trwam wypowiedziała się posłanka Małgorzata Sadurska, która podkreśliła, że posłowie są zażenowani wnioskiem poseł Julii Pitery, która nie wiadomo dlaczego chciała przerwać obrady do czasu zakończenia postępowania sądowego odwoławczego, pomimo, iż Fundacja Lux Veritatis jeszcze nie odwołała się do sądu.
"Cały czas wierzymy w to, że posłowie, w szczególności PO, poprą nasz wniosek, tak żeby organ konstytucyjny jakim jest NIK, przyjrzał się procesowi koncesyjnemu, dyskryminacji Lux Veritatis i TV Trwam i sposobowi podejmowania różnych decyzji w Polsce”.
Po przerwie posłowie podnieśli kwestię udzielania odpowiedzi na pytania zadane przewodniczącemu KRRiT Janowi Dworakowi. Ku zaskoczeniu wszystkich, przewodniczący Dworak oświadczył, że żadnych pytań nie pamięta. Skomentował to nawet przewodniczący obrad, mówiąc, że jest już posłem trzecią kadencję i nie przypomina sobie podobnej sytuacji, by na pytania posłów padła odpowiedź
"nie pamiętam”. "Pan jest przedstawicielem organów państwa, a póki co mamy w Polsce ustrój parlamentarny i proszę odpowiedzieć na serię pytań, które do pana padły – pouczył Dworaka, przewodniczący Czartoryski – Jako przedstawiciel organów państwa, miał pan 2 tygodnie czasu, żeby się przygotować do odpowiedzi na pytania”.
Jan Dworak odparł, że na wszystkie pytania zadane na posiedzeniu komisji kultury, zostały udzielone pisemne odpowiedzi, a ponieważ została zamknięta dyskusja, KRRiT nie przygotowała się do odpowiedzi na pytania, które padały na wspólnym posiedzeniu komisji kontroli państwowej i kultury.
"Uważam, że to jest nadużycie stawianie mnie w takiej sytuacji” – oburzał się Dworak.
Posłanka Jadwiga Wiśniewska w krótkich słowach skomentowała co sądzi o takiej argumentacji przewodniczącego KRRiT:
"Brak komfortu pana Dworaka mnie mało interesuje, ponieważ pan Dworak swoją decyzją odbiera komfort milionom Polaków, którzy chcą dostępu do telewizji Trwam”.
Na wniosek posłanki Elżbiety Kruk został udzielony głos przedstawicielom Fundacji Lux Veritatis.
o. Dyrektor Tadeusz Rydzyk odniósł się do wypowiedzi przewodniczącego Krajowej Rady z poprzednich komisji na temat głosu katolików w mediach i porównał ramówkę Telewizji Trwam do mediów publicznych w zakresie nadawania programów o charakterze religijnym.
"Otóż TVP1 ma na tydzień łącznie 1h i 55 min programów katolickich. TVP2 – 2h i 40 min. Natomiast Telewizja Trwam – 31h i 10 min. Tyle szumu o jedno miejsce na multipleksie. Jedno miejsce dla ponad 90% katolików. To nie jest krzywdzące dla Fundacji Lux Veritatis, czy ojców redemptorystów, ale dla ludzi szukających pomocy. Oni tę pomoc znajdują właśnie w Telewizji Trwam. Tymczasem KRRiTV swoją decyzją powoduje ich wykluczanie” – mówił Dyrektor Radia Maryja.
o. Jan Król CSsR, członek zarządu Fundacji Lux Veritatis, zapowiedział, że Fundacja złoży do sądu stosowny wniosek z prośbą o uchylenie decyzji KRRiT w ustawowym terminie.
"Przygotowanie dokumentu wydłużyło się w czasie, gdyż prawnik znalazł w procesie wiele nieprawidłowości. Pracujemy nad szczegółami, żeby sąd nie miał żadnych wątpliwości i mógł uchylić decyzję Krajowej Rady. Na to liczymy”.
Na wokandę komisji wróciła sprawa pytań do KRRiT. Jan Dworak oświadczył, że zabolała go ocena, jakoby Krajowa Rada nie była gotowa do odpowiadania na pytania, poczym pokazał wydruk 30 stron odpowiedzi, jakie zostały udzielone posłom komisji Kultury i Środków Przekazu.
"Tymczasem na połączonych komisjach dyskusja została zamknięta, więc uznaliśmy, że nie będziemy odpowiadali na pytania”. Zadeklarował jednak, że Krajowa Rada odpowie na te pytania we właściwym czasie i trybie.
Przewodnicząca Iwona Śledzińska-Katarasińska wzięła w obronę Jana Dworaka, wskazując posłom, że dostali odpowiedzi na 30 stronach oraz skrytykowała prowadzenie komisji przez Arkadiusza Czartoryskiego, mówiąc, że jeszcze nie widziała, by komisja była tak prowadzona. Przewodniczący Czartoryski odparł jej zarzuty, podkreślając, że również nie spotkał się z sytuacją, że pomimo blisko półtora miliona podpisów obywateli, kilkudziesięciu rad miast i dziesiątek profesorów, parlament nie chciał na ten temat dyskutować.
"Jeszcze tak nie było, żeby było tak potężne lekceważenie głosu obywateli”.
Wywołało to zdenerwowanie posłów PO, którzy zagrozili, że jeśli przewodniczący nie przeprowadzi głosowania nad wnioskiem Pitery, to złożą wniosek formalny o zamianę przewodniczącego obrad. Ich zdaniem wnioski powinny być głosowane według kolejności zgłoszenia, a przewodniczący Czartoryski nie przestrzega regulaminu Sejmu. Nie pomogły po raz kolejny wygłaszane wyjaśnienia przez posłów opozycji, że wniosek Pitery, w świetle odpowiedzi Lux Veritatis, która potwierdziła, że nie złożyła jeszcze wniosku do sądu administracyjnego, jest bezzasadny.
W związku z niemożliwością dojścia do konsensusu, przewodniczący Czartoryski ogłosił 30-minutową przerwę do czasu uspokojenia sytuacji na komisji. Posiedzenie nie zostało jednak wznowione w normalnym trybie. Kontynuacja odbędzie się za 2 tygodnie, podczas których KRRiT ma czas by przygotować się do odpowiedzi na pytania posłów.
"Mamy tu do czynienia z ewidentną próbą nieodpowiadania na merytoryczne pytania, bo inaczej tego nie można wytłumaczyć. Co się takiego dzieje, skąd taka gimnastyka, skąd te przeróżne kruczki prawne? Odpowiedź jest oczywista – ktoś nie chce odpowiadać na konkretne argumenty, bo gdybyśmy o argumentach rozmawiali, to Telewizja Trwam dawno miałaby miejsce na cyfrowym multipleksie – mówił poseł PiS Jan Dziedziczak, w krótkim wywiadzie zaraz po zakończonym posiedzeniu. Dodał, że jeżeli debata przejdzie na poziom argumentów, to będzie wygrana i Telewizja Trwam dostanie miejsce na cyfrowym multipleksie.
"Jeżeli będzie ucieczka od argumentów, polityka, naciski, to niestety mogą być problemy. Dziś o to właśnie toczyła się gra”.
Zdaniem posła Dziedziczaka nie można lekceważyć 1,5 mln podpisów obywateli w obronie Telewizji Trwam.
"Jestem optymistą i mam nadzieję, że uda się tę sprawę dla Polaków, dla nas wszystkich wygrać. Wszystkim, którzy mają na sercu taką stabilność demokratyczną w Polsce, powinno zależeć na tym, żeby były różne spojrzenia na sprawy polskie i aksjologiczne, sprawy chrześcijańskie, ale także sprawy polityczne. Wszystkim, którym zależy na dobrze funkcjonującej demokracji, powinno zależeć, aby by w mediach był pluralizm”.
Posłanka Anna Sobecka nie wierzy by przewodniczący Jan Dworak wykazał się przygotowaniem do przyszłego posiedzenia komisji.
"Myślę, że za dwa tygodnie pan przewodniczący będzie bardziej przygotowany, ale jak zwykle do manipulowania i kluczenia wobec głównych zarzutów, jakie stawiają posłowie zainteresowani otrzymaniem koncesji na multipleksie. Największym, najcięższym zarzutem wobec konstytucyjnych władz – niby demokratycznego Państwa – jest łamanie prawa wobec wolności słowa. Te władze przynoszą wstyd na skalę międzynarodową, dlatego, że Telewizja Trwam nadaje poza Polską”. Anna Sobecka porównała aferę multipleksową do tej na miarę Watergate w Stanach Zjednoczonych, gdyż obecne władze również dopuszczają się manipulacji, przekrętów i kluczenia między procedurami. Przypomniała też protest w obronie Telewizji Trwam takich instytucji jak Fundacja Helsińska, Episkopat Polski, Stowarzyszenie Dziennikarzy, czy list 35 redaktorów naczelnych.
"Zastanawiam się, w jakim państwie żyjemy i na jaką drogę wkraczamy? To mi niestety bardzo przypomina procedury, które stosowane są w Białorusi”.
Posłanka Beata Kempa skomentowała zachowanie przewodniczącego Dworaka. "To, co pokazał dzisiaj pan przewodniczący, to przykład buty i arogancji władzy pod rządami PO. Totalnej buty, arogancji i lekceważenia miliona trzystu tysięcy osób, które podpisało się w akcie sprzeciwu przeciwko praktykom władzy. To coś niebywałego. Po prostu wraca okrutny, ciemny, straszny PRL i uważam, że powinniśmy się temu bezwzględnie przeciwstawić. Bezwzględnie walczyć o odpowiedzi przewodniczącego KRRiT. Wniosek jest już w Trybunale Stanu, więc tym bardziej jego zachowanie na dzisiejszej komisji pokazuje jego bardzo emocjonalny, negatywny stosunek do posłów, ale także do organu do podmiotu, który ubiegał się o koncesję. To jest bardzo ważne z punktu widzenia procesu podejmowania prawa. Skandal, jeszcze raz skandal. Zamykanie ust nie tylko opozycji, posłom, zamykanie ust w tym momencie już ponad milionowej rzeszy Polaków”.
Komentując wniosek Julii Pitery, posłanka Kempa, podkreśliła z naciskiem, że nie może dochodzić do takiej sytuacji, by na początku dyskusji składane były wnioski o zamknięcie obrad. Aby uniknąć takich nadużyć, konieczne jest wystąpienie z projektem nowej ustawy o zmianie regulaminu Sejmu. Jej zdaniem sprawa multipleksu jest niewygodna dla PO, która dąży pozamiatania sprawy pod dywan, tak jak to było w przypadku afery hazardowej.
"Warto zastanawiać się bardzo mocno nad przyszłymi wyborami. Musi wygrać polska prawica, musi być zupełnie inne podejście do świata mediów w Polsce. Myślę, że ta sytuacja dojrzała i że rola KRRiT chyba jest troszkę inna od tej, która była w założeniach. Po tym, co dzisiaj zrobił pan Dworak, odniosłam wrażenie, że nie dba o wszystkich Polaków. Jesteśmy po prostu dyskryminowani”.
Posłanka Barbara Bubula wyraziła przekonanie, że Platformie Obywatelskiej zależny na tym, aby NIK nie kontrolowała procesu przyznawania koncesji, bo mogłaby wykazać bardzo wiele nieprawidłowości. Stąd absurdalny wniosek poseł Pitery, żeby zaczekać aż za kilka lat rozstrzygnie się postępowanie sądowe.
"Wiemy, że to jest rozwiązanie najgorsze z możliwych, ponieważ za kilka lat cały proces cyfryzacji będzie zakończony, a wtedy powrót do wniosków Fundacji Lux Veritatis będzie całkowicie bezzasadny. Tutaj jest gra na czas, bardzo perfidnie prowadzona i świadcząca o tym, że decyzja jest po stronie PO. Nie chce ona uwzględniać ogromnego protestu społecznego”. Posłanka Bubula zwróciła uwagę, że w ostatnim okresie obserwujemy wciąż narastające konflikty społeczne i rząd PO będzie musiał siłą rzeczy gasić te pożary. Może zatem dojść do sytuacji, że jeśli będzie tych ognisk zapalnych bardzo dużo, to w pewnym momencie dojdzie do uwzględnienia głosu społecznego w sprawie Telewizji Trwam.
"Dlatego nie ustawajmy w wysiłkach, aby odpowiednio dużo osób popierało wejście tego katolickiego nadawcy na multipleks cyfrowy. Większy nacisk społeczny na rzecz Fundacji Lux Veritatis i Telewizji Trwam może przynieść pozytywny skutek” – apeluje posłanka PiS.
Kolejne posiedzenie połączonych komisji Kultury i Środków Przekazu i komisji do Spraw Kontroli Państwowej, odbędzie się za 2 tygodnie. Transmisję z obrad przeprowadzi Radio Maryja i Telewizja Trwam.
Agnieszka Janczewska
