Komisja tnie dotacje

Tylko 10 mln euro rocznie mają wynosić dotacje inwestycyjne dla grup
producentów owoców i warzyw – postanowiła Komisja Europejska. To 20 razy mniej
niż na ten cel Bruksela wydała w 2011 roku. Najwięcej stracą na tym polscy
rolnicy.

 

Komisja Europejska, jak zawsze w tego typu przypadkach, swoją decyzję
tłumaczy koniecznością szukania oszczędności w budżecie rolnym. I ten krok daje
rzeczywiście ogromną redukcję wydatków, bo w 2011 roku na dotacje do inwestycji
w grupach producenckich w sektorze owoców i warzyw Bruksela wydała 200 mln euro,
a teraz rocznie ma wydawać tylko 10 mln euro, czyli 20 razy mniej. Mamy więc do
czynienia z całkowitą zmianą polityki unijnej, bo do tej pory Unia Europejska
aktywnie wspierała grupy producentów owoców i warzyw. W tym celu uruchomiono
program Wspólna Organizacja Rynków Owoców i Warzyw (EFRG), który okazał się
sporym sukcesem, bo w zasadzie każda grupa, która spełniała warunki zapisane w
EFRG, dostawała wsparcie finansowe. Okazuje się, że w Polsce dotychczas dotacje
przyznano 216 wstępnie uznanym grupom producentów owoców i warzyw – fundusze te
były wydawane głównie na maszyny do zbioru owoców i warzyw, linie do ich
sortowania i pakowania czy samochody do transportu. Sporo pieniędzy rolnicy
wydali również na budowę chłodni i magazynów. Ogółem w Polsce sadownicy i
ogrodnicy od 2004 roku uzyskali ponad 2,6 mld zł dotacji, i to Polacy
najbardziej stracą na zmianach unijnych regulacji.

Okazuje się bowiem, że to nasi rolnicy otrzymywali większość dotacji. W 2011
roku z 200 mln euro polskim grupom producentów Bruksela wypłaciła około 190 mln
euro. I teraz ten strumień pieniędzy ma być wstrzymany. Dlatego minister
rolnictwa Marek Sawicki zapowiedział, że Polska będzie rozważać, czy nie
zaskarżyć do Trybunału Unii Europejskiej rozporządzenia KE w sprawie dotacji,
gdyż Komisja nie uzyskała zgody państw członkowskich na takie zmiany. Okazuje
się, że Komisja zajęła się tą sprawą po audycie, jaki został przeprowadzony w
Polsce w 2010 roku. To wtedy wyszło na jaw, że to dzięki Polakom tak skutecznie
wykorzystywane są fundusze przeznaczone dla unijnych producentów owoców i warzyw
– u nas wydawano ponad 90 proc. pieniędzy przeznaczonych dla całej Unii.

Nie pomogły tłumaczenia polskiej strony, że nie jest to skutek pazerności
Polaków, ale efekt obiektywnej sytuacji. Po prostu sadownicy z krajów Europy
Zachodniej, takich jak Niemcy, Holandia, Francja czy Hiszpania, nie występują o
dotacje, bo u nich grupy producenckie obejmują nawet ponad 90 proc. rolników,
podczas gdy u nas zaledwie niespełna 15 procent. A ponieważ wśród sadowników
rośnie z roku na rok zainteresowanie działaniem w grupie, to co roku zakładane
są nowe i to im najbardziej zależy na możliwości otrzymywania dotacji na
inwestycje, które zwłaszcza w pierwszym okresie funkcjonowania grupy pochłaniają
ogromne fundusze.

Resort rolnictwa zapewnia, że grupy, które już złożyły wnioski, otrzymają
dofinansowanie. Gorzej będzie z nowymi wnioskami. Niewykluczone jednak, że nawet
jeśli Trybunał nie zdąży szybko rozpatrzyć ewentualnej polskiej skargi, to w
2014 roku, gdy ruszy nowy unijny program rolny, pieniędzy na dotacje dla grup
producentów rolnych będzie znowu dużo.

Krzysztof Losz

drukuj