Klich traci grunt pod nogami
swojej działalności jako akredytowanego przy moskiewskim
Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym – uważa Krzysztof Tchórzewski
(PiS), zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Infrastruktury. Klub
Prawa i Sprawiedliwości złoży stosowny wniosek w tej sprawie. Posłowie
chcą także, aby minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller wytłumaczył się
z zarzutów o umniejszanie roli Klicha przed Rosjanami.
– W moim przekonaniu, po wystąpieniach na komisji Edmund Klich powinien
przedstawić informacje w Sejmie w związku z zakończeniem swojej misji
jako akredytowanego przy MAK – podkreśla Tchórzewski. – Chodzi o
dokładną relację, co robił, jakie miał przeszkody – wskazuje poseł.
Wiceprzewodniczący Komisji Infrastruktury poinformował, że klub PiS
złoży taki wniosek. Posłowie chcą, żeby wystąpienie Klicha odbyło się
już na kolejnym posiedzeniu Sejmu w przyszłym tygodniu. – Złożymy
wniosek o umieszczenie takiego punktu obrad Sejmu na jego najbliższym
posiedzeniu – mówi Tchórzewski.
Posłowie PiS chcą również, aby szef MSWiA i jednocześnie polskiej
komisji cywilnej badającej okoliczności katastrofy smoleńskiej Jerzy
Miller wytłumaczył się z zarzutów Klicha, iż ten umniejszał jego rolę
przed MAK. Ekspert lotniczy na posiedzeniu komisji: Infrastruktury i
Sprawiedliwości i Praw Człowieka, ujawnił, że przy współpracy z polską
komisją badającą katastrofę "były przykre sprawy", a Miller dwa razy
poniżył go w obecności Rosjan. Przypomniał także swoje trudności z
uzyskiwaniem dokumentów od MAK. Pytany przez posłów, czy ktoś służył mu
pomocą ze strony MSZ, odpowiedział, że "nie było specjalnej osoby do
tego w MSZ".
– Te ujawnione informacje źle świadczą o zainteresowaniu rządu
wyjaśnieniem okoliczności katastrofy smoleńskiej – ocenia posłanka
Marzena Wróbel (PiS) z sejmowej komisji sprawiedliwości. Podkreśla, że
wezwanie Millera przed komisję sejmową ma na celu odniesienie się
ministra do tych stwierdzeń.
Posłowie, nie czekając na tłumaczenia przedstawicieli rządu, przyjęli
wniosek PiS, aby wystąpić do prokuratury o zbadanie, czy nie postępowano
na szkodę Polski. Chodzi tutaj o działania szefa MSWiA oraz "brak
reakcji premiera na informacje od Klicha". – W ciągu trzydziestu dni ma
być sporządzony stenogram z posiedzenia obu komisji, który zostanie
przekazany do Prokuratury Generalnej – mówi Tchórzewski, który był
autorem tego wniosku.
Posłowie PiS interesują się także pracami nad polskim stanowiskiem do
projektu raportu na temat okoliczności katastrofy samolotu Tu-154M pod
Smoleńskiem przygotowanego przez MAK. Polska ma 60 dni (od dnia
przekazania raportu), by sformułować ewentualne uwagi czy zastrzeżenia
do raportu. Jerzy Polaczek (PiS) zwraca uwagę, że raport został
przygotowany w języku rosyjskim. Z tej racji czas konieczny na
przetłumaczenie skraca termin, w którym strona polska ma się do tego
raportu odnieść. W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" poseł podkreśla, że
konwencja chicagowska przewiduje możliwość wydłużenia tego terminu.
Kierował do MSWiA zapytania w tej sprawie, ale otrzymał ogólnikową
odpowiedź.
Jak informował minister Miller, projekt raportu trafił już w ręce
tłumaczy. – Bezpośrednio po przetłumaczeniu nie całości, ale fragmentów
projektu raportu, przejmują ten materiał do analizy członkowie komisji,
której przewodniczę – zaznaczył. – Jesteśmy przekonani, że uda się nam w
ciągu najbliższych 10-15 dni wyrobić sobie wstępny pogląd na temat
konieczności zgłoszenia ewentualnych uwag do tego projektu – ocenił.
Dodał ponadto, że raport nie jest obszerny, liczy 210 stron. Jego
zdaniem, przeczytanie i przeanalizowanie treści dokumentu nie wymaga
wniosku o przedłużenie czasu na sformułowanie uwag do projektu.
– Państwo polskie będzie opiniowało projekt tego raportu, będziemy
wskazywali ewentualne braki, jeśli się pojawią, przeinaczenia. Tutaj
liczy się opinia akredytowanego (przedstawiciela Polski przy MAK Edmunda
Klicha), ale także naszej komisji. One będą służyły mi jako podstawa do
tego, aby opiniować projekt tego raportu – zapewniał kilka dni temu
premier Donald Tusk.
Zenon Baranowski
