Klich hołduje tradycji Rokossowskiego
MON nie chce usunąć z mundurów oficerskich sowieckiego systemu dystynkcji. Bezskutecznie interpelował w tej sprawie senator Ryszard Bender (PiS). Dwie sprzeczne odpowiedzi, jakie otrzymał, wywołały niemałe zaskoczenie wśród parlamentarzystów PiS. Pierwsza zapewnia, że kwestia zmiany odznak powinna być poprzedzona szerokimi konsultacjami społecznymi, natomiast w drugiej Bogdan Klich, szef resortu obrony, od razu negatywnie ocenia propozycję ze względu na… brak środków finansowych.
Objęcie w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej z polecenia Kremla stanowiska ministra obrony narodowej przez Konstantego Rokossowskiego, marszałka Związku Sowieckiego, spowodowało między innymi zmianę wyróżników stopni oficerskich. Przed wojną w wojsku Rzeczypospolitej Polskiej podporucznika wyróżniała jedna gwiazdka na naramiennikach, porucznik miał dwie takie gwiazdki, a kapitan – trzy. – Rokossowski zmienił tradycyjne polskie wyróżniki stopni oficerskich na wzór sowiecki. Podporucznik otrzymał dwie gwiazdki – tak jak w Armii Czerwonej lejtnant. Porucznik, podobnie jak sowiecki straszy lejtnant, uzyskał trzy gwiazdki, a kapitan cztery gwiazdki – przypomina senator Ryszard Bender.
Niebywałe zaskoczenie wywołały wśród parlamentarzystów odpowiedzi z resortu. W pierwszej Stanisław Komorowski, wiceminister obrony narodowej, zauważa, że wszelkie zmiany w zakresie oznak stopni wojskowych powinny być poprzedzone szerokimi konsultacjami społecznymi, m.in. z kombatantami. Informuje jednocześnie, że „aktualnie w resorcie obrony narodowej trwają prace nad decyzją o powołaniu zespołu do spraw umundurowania żołnierzy, do którego zadań będzie m.in. należało wypracowanie kierunków zmian i modernizacji umundurowania, w tym także stopni wojskowych”. Niestety, druga przesłana senatorowi odpowiedź, pod którą podpisał się sam minister obrony Bogdan Klich, zdecydowanie zaprzecza możliwości zmian oznaczania stopni wojskowych, gdyż wygenerowałoby to dodatkowe, „znaczne koszty dla budżetu resortu obrony narodowej, szacowane łącznie na kwotę 36 mln złotych”.
Bender zastanawia się, o jakie konsultacje społeczne chodzi resortowi obrony. – Czyżby z kombatantami Gwardii, a później Armii Ludowej? Kombatantów z AK, NSZ, WiN takie konsultacje jedynie urażą. Natomiast redukcja gwiazdek na mundurach oficerskich, a nie ich zwiększenie ma sięgnąć kwoty 36 milionów? To zupełny absurd – ocenia odpowiedzi ministrów senator, który zdecydował się zwrócić w tej sprawie do prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W swoim oświadczeniu „apeluje i błaga Głowę Państwa”, by skłoniła rząd Donalda Tuska, „chociażby przy okazji obradującej Rady Gabinetowej”, do jak najszybszego usunięcia wojskowych dystynkcji sowieckich.
Zdziwienia odpowiedziami Klicha i jego podwładnego nie kryją inni parlamentarzyści PiS. – To jest jeden z wielu, może nie najważniejszych, ale jednak skandali pokazujących kontynuację PRL pod takimi lekko przemalowanymi pozorami. Minister obawia się po prostu tego betonu generalsko-wojskowego stanowiącego zaplecze jego władzy, który go we wszystkim słucha i popiera, stuka obcasami, tylko po to, żeby realizować własne interesy – uważa poseł Antoni Macierewicz (PiS) z sejmowej Komisji Obrony Narodowej.
Marek Opioła, poseł PiS z tej samej komisji, zwraca uwagę na postępowanie resortu Klicha, który nie dość, że zachowuje się w sposób zadziwiający, wysyłając dwie odpowiedzi na jedno oświadczenie senatora, to jeszcze są one niespójne i sprzeczne. Jego zdaniem, taka sytuacja zakrawa na śmieszność. – To po raz kolejny jakaś parodia, gdy resort obrony narodowej wysyła dwie odpowiedzi na jedną interpelację. Nigdy nie zetknąłem się z takim przypadkiem. To pokazuje, że kierownictwo nie panuje nad resortem – podkreśla Opioła.
Jacek Dytkowski
