Kiedy tatuaż wychodzi spod munduru
Choć tatuaże nie są mile widziane w wojsku i mogą stać się przeszkodą w
udziale w szkoleniach czy misjach zagranicznych, żołnierze i tak decydują się na
takie "zdobienie" swojego ciała. Przepisy tego nie zabraniają, ale nie wszystkie
"rysunki" są dozwolone, a osoby ze zbyt rozległymi tatuażami powinny trafiać do
poradni zdrowia psychicznego. Czy wojskowy, który nie jest w stanie ukryć
tatuażu pod ubraniem – tak jak jeden z byłych już komandosów biorących udział w
ostrzelaniu afgańskiej wsi Nangar Khel – powinien znaleźć się na takiej misji?
Przepisy mówią – niekoniecznie – ale granica nie jest wyraźnie określona i
wyznaczana jest indywidualnie przez komisje lekarskie.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, osoby z nawet nieszpecącymi tatuażami,
które chcą rozpocząć służbę w wojsku, a także żołnierze pragnący rozwijać się w
armii czy też typowani do udziału w misjach zagranicznych, mogą zostać uznani
przez wojskowe komisje lekarskie za niezdolnych do służby. Co prawda przepisy
nie zabraniają żołnierzom tatuowania ciała, jednak nie wszystkie "rysunki" są
dozwolone. Nie ma natomiast wyraźnych wytycznych dotyczących kryteriów granicy
biegnącej pomiędzy tatuażem szpecącym a nieszpecącym i widać ów brak było
chociażby na sali sądowej, gdzie na ławie oskarżonych na początku czerwca br.
wyroku uniewinniającego wysłuchali żołnierze biorący udział w ostrzelaniu
afgańskiej wioski Nangar Khel. Nie wszyscy zdołali je ukryć pod ubraniem. –
Przepisy wojskowe nie zabraniają żołnierzom tatuowania ciała, pod warunkiem, że
rysunki nie są szpecące, kojarzące się z subkulturą więzienną, przemocą, nie
przedstawiają treści nazistowskich lub satanistycznych – wyjaśnia w rozmowie z
"Naszym Dziennikiem" ppłk Joanna Klejszmit-Bodziuch, rzecznik prasowy
Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia. Kwestię postępowania wojskowych komisji
lekarskich w tym zakresie szczegółowo reguluje rozporządzenie ministra obrony
narodowej z 8 stycznia 2010 roku w sprawie orzekania o zdolności do zawodowej
służby wojskowej oraz właściwości i trybu postępowania wojskowych komisji
lekarskich. Tatuaż znajduje się tam na liście chorób lub ułomności, które
uwzględniane są przy orzekaniu o "zdolności do zawodowej służby wojskowej oraz
do służby poza granicami państwa, a także o ograniczonej zdolności do pełnienia
zawodowej służby wojskowej w poszczególnych rodzajach sił zbrojnych i rodzajach
wojsk oraz na określonych stanowiskach służbowych".
Z rozporządzenia wynika, że największą wagę do wyglądu zewnętrznego wojsko
przywiązuje w przypadku osób pragnących służyć w jednostkach reprezentacyjnych
Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej oraz kandydatów do służby w jednostkach
desantowo-szturmowych czy w jednostkach specjalnych. Tu nawet nieszpecący tatuaż
może stać się powodem uznania niezdolności kandydata do służby, a tatuaż
szpecący definitywnie wyklucza kandydata. Równie surowo traktuje się żołnierzy
zasadniczej służby wojskowej, podchorążych odbywających przeszkolenie wojskowe
oraz żołnierzy rezerwy ubiegających się o powołanie do zawodowej służby
wojskowej. Z podobnymi ograniczeniami muszą liczyć się też m.in. osoby
ubiegające się o przyjęcie do zawodowej służby wojskowej, w tym pełniące służbę
kandydacką na pierwszym lub drugim roku nauki (studiów), osoby stawiające się do
kwalifikacji wojskowej, żołnierze rezerwy ubiegający się o przyjęcie do służby
wojskowej w charakterze kandydatów na żołnierzy zawodowych czy kandydaci do
służby w Żandarmerii Wojskowej.
Tatuaż szpecący wyklucza żołnierza ze służby poza granicami państwa. Taka osoba
nie może też brać udziału w kursach specjalistycznych oraz ma zamkniętą drogę
szkolenia w studium oficerskim, a w przypadku starszych szeregowych zawodowych w
szkole podoficerskiej. Wytyczne MON dotykają również pilotów, personelu
pokładowego, służb inżynieryjno-lotniczych, kandydatów do służby na okrętach,
słuchaczy szkół morskich czy żołnierzy służących na jednostkach pływających
Marynarki Wojennej. Wprawdzie tu nieszpecące tatuaże nie są przeszkodą w
pełnieniu służby, ale już szpecące rysunki na ciele żołnierza są zasadniczo
przez komisje lekarskie uznawane za wystarczający powód, by zdyskwalifikować
kandydata. Rozporządzenie pozostawia jednak komisjom otwartą furtkę i to one
indywidualnie podejmują decyzję o tym, czy tatuaż kandydata stanie się
przeszkodą w dopuszczeniu do pełnienia służby. Problem tatuaży w wojsku jest
traktowany dość poważnie. Świadczy o tym zapis znajdujący się w rozporządzeniu,
który wyraźnie określa, że osoby "z rozległymi szpecącymi tatuażami należy
kierować do poradni zdrowia psychicznego" w ramach badań komisyjnych.
Marcin Austyn
