Kiedy polityka sprzyja rodzinom
Gdy pisałam małą maturę we Francji, dostałam temat, który wzbudził lekką
konsternację, szczególnie wśród młodzieży męskiej: "Prawdopodobnie zostaniecie
kiedyś rodzicami: jak wychowacie wasze dzieci?". Był to jedyny temat dający
przepustkę do dalszej edukacji w roku 1969. Nie potrafię przytoczyć szczegółów
tego, co wtedy myślałam, ale zasadniczo chyba niewiele się zmieniło. Chodziło mi
o możliwość towarzyszenia dzieciom w ich rozwoju, jak najdłuższej obecności przy
nich, wsłuchiwaniu się w ich potrzeby i wspólne przechodzenie przez życie,
czasem w oddaleniu, ale pewnej bliskości, która się między nami zrodzi.
W dzieciństwie i młodości doświadczałam wielkiego zaangażowania moich rodziców w
pracę zawodową. Na szczęście miałam oparcie w babci, ciociach, znajomych. Sama
poszukiwałam przewodników, doradców, rozmówców, nauczycieli w sprawach
dotyczących prac domowych, jak zrobić przetwory, jak upiec dobre ciasto. Na to
wszystko mojej mamie nie starczało czasu.
Często się zastanawiam, jak to wygląda obecnie, kiedy moje dzieci zaczynają
dorosłe życie. Jestem matką dwóch synów i trzech córek. Podobnie jak moje
siostry wybrałam zajmowanie się domem zamiast pracy zawodowej. Gdy dzieci rosły,
stopniowo angażowałam się w pracę na zewnątrz, czułam ogromną potrzebę pracy
poza domem, choćby w niewielkim zakresie, ale dającą kontakt z ludźmi. Wydawało
mi się to wówczas nie do pogodzenia z otaczającymi mnie realiami. Szybko jednak
musiałam rezygnować z podejmowanych prób ze względu na obowiązki domowe.
Koszty wychowania
Jednym z 21 postulatów "Solidarności" z sierpnia 1980 roku był płatny urlop
wychowawczy. Moje pokolenie korzystało z niego z powodzeniem, choć w pewnym
momencie, w związku z wprowadzeniem niskiego kryterium dochodowego, zaczął się
on przekształcać w urlop bezpłatny. Ważnym przywilejem było także zaliczanie lat
opieki nad dziećmi do obliczenia emerytury. Niestety, z limitem sześcioletnim, a
mnie opieka nad pięciorgiem dzieci zajęła prawie 15 lat. Wydawało się nam wtedy,
że takie ograniczenie jest niesprawiedliwe dla matek posiadających kilkoro
dzieci.
Podobnie było z zasiłkami rodzinnymi – istotną pomocą w budżecie domowym. Ze
zdziwieniem przeczytałam po latach, w dokumentach o zarobkach męża z 1985 roku,
że zasiłek na dwoje dzieci stanowił wtedy jedną trzecią naszych dochodów.
Wprowadzenie kryterium dochodowego zniechęcało do podjęcia dodatkowej pracy,
ponieważ szybko można było utracić prawo otrzymywania zasiłku. Na politechnice,
gdzie zarobki nie należały do wysokich, większość osób została pozbawiona
zasiłku po wprowadzeniu kryterium dochodowego.
Nie zapomnę natomiast sytuacji, która zdarzyła się tuż po wprowadzeniu zasiłku
powszechnego. Szłam kilka kroków za mężem i naszą przyjaciółką z dziećmi z
naszych dwu rodzin – łącznie było nas siedmioro. Usłyszałam: "O! Ten to się
dorobi na zasiłkach". Wydaje się, że w Polsce nieobecne jest myślenie o
wydatkach rodziny, o zwiększających się wraz z liczbą dzieci kosztach
utrzymania. Nie myślimy o tych, którzy podejmując trud wychowania następnego
pokolenia, ponoszą wymierne koszty. Nasza polska Konstytucja ma piękne zapisy o
ochronie macierzyństwa, ochronie rodziny, ale chyba mamy trudności z
przeniesieniem tych zapisów w sferę dnia powszedniego.
Finanse przychylne dla rodzin
Koszty wychowania są amortyzowane w większości społeczeństw europejskich
systemem alokacji finansowych (w Polsce nazywanych niezbyt fortunnie zasiłkami),
systemem podatkowym biorącym pod uwagę kształt rodziny i jej zobowiązania, na
przykład zajmowanie się dziećmi, osobami chorymi, niepełnosprawnymi, w podeszłym
wieku. Wszystkie systemy podatkowe i opracowania teoretyczne za podstawę biorą
rodzinę, a nie pojedynczego pracownika. Nawet najbardziej liberalni ekonomiści
jak noblista Milton Friedmann mówią o "opodatkowaniu rodziny".
Inną formą wsparcia rodziny z dziećmi przez społeczeństwo są zniżki na środki
komunikacji, w instytucjach kulturalno-rozrywkowych, jak np. muzea czy baseny,
aż po darmowy dostęp do muzeów, co jest obecnie stosowane w większości krajów
europejskich. Uwzględnia się fakt, że wszystkie wydatki w rodzinie idą z jednego
rodzinnego budżetu. Brak takich dostosowań ogranicza rodzinie możliwości
korzystania z nich, a z drugiej strony – ogranicza rynek, ponieważ część osób z
powodu zbyt wysokich kosztów będzie z niego wykluczona.
Od paru lat zaczyna się w Europie więcej mówić o rodzinie. Głównie w związku z
nieznanymi dotychczas na tak dużą skalę zmianami demograficznymi: znacznym
przedłużeniem życia i ogromnym spadkiem dzietności. W związku z tym zrodziła się
potrzeba stworzenia lepszych warunków w Europie dla rodzin, które chcą mieć
dzieci. Na spotkaniu przywódców państw europejskich 8-9 marca 2007 r. w ramach
prezydencji niemieckiej powstało Przymierze dla Rodziny w celu poszukiwania
lepszych rozwiązań dla rodzin, które mają lub chcą mieć więcej dzieci (z badań
wynika, że Europejczycy pragną posiadać więcej dzieci, ale trudności w godzeniu
wszystkich obowiązków nie pozwalają im na to). Następnie zostało zawiązane
Europejskie Przymierze dla Rodziny przy Komisji Europejskiej, w ramach którego
odbywają się spotkania ministrów oraz grupy ekspertów ds. demograficznych
reprezentujących wszystkie kraje, zajmujących się wzmocnieniem działań Instytutu
Naukowego – Obserwatorium Problematyki Demograficznej w Dublinie. Europejskie
Przymierze dla Rodziny dysponuje dużym portalem internetowym dostępnym w wielu
językach, starającym się gromadzić informacje ze wszystkich krajów europejskich,
przekazywać informacje o ciekawych inicjatywach wspierających rodzinę, o
rozwiązaniach przyjętych dla rodzin w poszczególnych krajach.
Jak inne kraje wspierają rodziny?
Potrzeby rodzin rozpatruje się na wielu płaszczyznach bezpieczeństwa
socjalno-finansowego, zagwarantowania czasu dla rodziny, solidarności
międzypokoleniowej. Bardzo mocno podkreślany jest w Europie fakt, że dzieci są
najważniejszym kapitałem stanowiącym o przyszłości każdego społeczeństwa.
"Dzieci stanowią 20 proc. społeczeństwa, ale 100 proc. naszej przyszłości" – to
hasło międzynarodowej konferencji zorganizowanej przez Centrum Stowarzyszeń
Rodzinnych Niemiec w związku z ogłoszeniem roku 2010 jako roku walki z ubóstwem.
Wobec problemów demograficznych całej Europy podejmowane są konkretne kroki
mające polepszyć sytuację na tym polu.
Francja wprowadziła rozwiązania nakierowane na wsparcie rodziców w ich
obowiązkach, gruntownie reformując politykę rodzinną w 1994 roku. Stworzyła
wówczas specjalny program opieki nad małym dzieckiem "Programme allocation jeune
enfant", proponując rodzicom cały wachlarz możliwości do wyboru. Największym
zainteresowaniem cieszy się alokacja finansowa wypłacana rodzicowi, który
zrezygnował z pracy zawodowej lub ograniczył ją na rok lub dwa lata, by móc
zajmować się wychowaniem dziecka. Jest to pewna forma naszego urlopu
wychowawczego wypłacana w wysokości 700 euro przy rocznej przerwie lub 500 euro
przy dwuletniej. Inną formą pomocy jest możliwość zostawienia dziecka u
opiekunki lub zaproszenia opiekunki do domu – rejestr i przygotowanie opiekunek
zapewnia każda gmina. Kolejną formą pomocy są żłobki – kwestie opłat są
dostosowane do możliwości finansowych rodziny i pokrywane z funduszy samorządów.
Specjalna strona internetowa ułatwia obliczenie i załatwienie wszelkich
dofinansowań. Od 1945 roku istnieje tam odrębny pion alokacji rodzinnych
wypłacanych wszystkim rodzicom. Ten rozbudowany system, równoległy do systemu
emerytalnego i ubezpieczeń zdrowotnych, obecnie posiada 24 różne formy alokacji,
czyli przepływów finansowych mających ochronić rodzinę przed problemami
wynikającymi z różnych obciążeń związanych z wychowaniem dzieci. Opieka nad
małym dzieckiem, alokacja na dziecko w ramach reformy przysługująca od drugiego
dziecka są bardzo powszechne. Pozostałe ułatwienia są związane z sytuacją
materialną rodziny. W trosce o dobro dziecka oczekującej go matce przysługuje
cotygodniowo pewna suma przeznaczona na żywność. Opieka nad małym czy chorym
dzieckiem jest wliczana do uprawnień do emerytury. Szkoły i przedszkola są
bezpłatne, jak również podręczniki, które stanowią własność gminy i są
wypożyczane na rok szkolny. Myślę, że warto tu dodać, iż wszystkie dzieci
zaczynają i kończą szkołę o tej samej porze, co niezwykle ułatwia organizowanie
życia zawodowego i rodzinnego. Forma zatrudnienia niani uważana we Francji za
najdroższą formę pomocy rodzinie jest odliczana z podatku rodziny ją
zatrudniającej. To niektóre rozwiązania francuskie, uważane w Europie za
najbardziej kompleksowe.
Warto się również przyjrzeć rozwiązaniom bliższym, sąsiedzkim. Czechy
wprowadziły urlop macierzyński. Dotyczy on wszystkich matek, mimo braku
wcześniejszego zatrudnienia. W związku z tym – co u nas nie jest praktykowane –
wypłacany jest on również studentkom. Po tym okresie można przejść na urlop
wychowawczy płatny w wysokości zależnej od długości urlopu. Przysługuje on do 4.
roku życia dziecka z możliwością podjęcia równocześnie pracy w celu polepszenia
sytuacji materialnej bez obaw o utratę świadczenia. Jedynym ograniczeniem jest
niekorzystanie z opieki instytucjonalnej. Co ciekawe – tylko 2 proc. dzieci
korzysta ze żłobków i 69 proc. z przedszkoli. Rząd czeski ostro skrytykował cele
barcelońskie postulujące konieczność zwiększenia miejsc w żłobkach i
przedszkolach, mówiąc, iż już zaliczyli przymus w tej sprawie w czasach
komunizmu, a decyzja o sposobie opieki nad dziećmi powinna być pozostawiona
wyłącznie rodzinom. Głosy za wychowywaniem dzieci w domu nie powinny być
automatycznie uważane za błędne. Wypłacana jest również jednorazowa suma
pieniędzy przy urodzeniu dziecka wynosząca równowartość 500 euro, co zwiększa
bezpieczeństwo finansowe rodzin. Państwo opłaca także ubezpieczenie zdrowotne i
społeczne matki.
Podobne rozwiązania są przyjęte również na Ukrainie. Kwota wypłacana w czasie
urlopu wychowawczego jest zbliżona do najniższej pensji, dodatkowo przysługują
zasiłki na każde dziecko. Ponadto państwo ukraińskie wypłaca kwotę związaną z
urodzeniem dziecka w wysokości odpowiadającej 10 tys. złotych. W zależności od
sytuacji rodziny także dziadkowie mają możliwość przejścia na urlop wychowawczy.
Węgry stworzyły zróżnicowany system wsparcia rodziny w zależności od tego, czy
się pracowało przed urodzeniem dziecka, czy też nie. Ale obie te sytuacje są
brane pod uwagę w rozwiązaniach dotyczących wsparcia finansowego rodziny. Rodzic
przechodzący na urlop wychowawczy otrzymuje do 70 proc. poborów, jednak nie
więcej niż 376 euro. (Podobne rozwiązanie przyjęto przed trzema laty w
Niemczech, ale suma graniczna wynosi 1700 euro nie dłużej niż rok). Na Węgrzech
osoby niepracujące przed urodzeniem dziecka lub dziadkowie, opiekując się
dzieckiem, otrzymują zasiłek wynoszący 107 euro. Zasiłki rodzinne na dzieci są
powszechne, otrzymują je wszystkie dzieci: w zależności od liczby dzieci w
rodzinie na pierwsze dziecko przyznaje się 45 euro, na drugie – 50 euro, a każde
kolejne – 60 euro. Co ciekawe, wysokość środków przeznaczonych na politykę
rodzinną na Węgrzech wyrażona w procentach PKB jest najwyższa w tej części
Europy i zbliżona do Francji. W 2005 roku na Węgrzech wynosił on 3,11 proc., we
Francji – 3,79 proc., w Polsce 1,14 proc., w Czechach 2,18 proc., na Litwie 1,19
proc., w Niemczech 3,04 procent. Zastanawiam się, czy procent PKB przeznaczany
na politykę rodzinną nie jest związany z mocnym ruchem stowarzyszeń rodzinnych
działających np. na Węgrzech. Szczególnie silne są tam stowarzyszenia rodzin
wielodzietnych NOE (Nagycsaládosok Országos Egyesületedokładna, www.noe.hu).
Judit Szemkeo, była węgierska minister pracy, podczas konferencji w Warszawie
"Polska dla rodziny – rodzina dla Polski" powiedziała: "My też staramy się 'nie
karać’ ludzi za to, że mają dzieci. Mogą przebywać na płatnych urlopach
wychowawczych. Jeśli chcą godzić rodzicielstwo z pracą, wspierana jest m.in.
instytucja babci. By opiekować się wnukami, dziadkowie mogą przejść na
wcześniejszą emeryturę i otrzymają również zasiłek wychowawczy. Dla mam
studiujących lub chcących się dokształcić są organizowane żłobki i przedszkola
przy uczelniach. Na zajęcia przychodzi się z maluchami, które na czas wykładów
można pozostawić pod odpowiednią opieką. Węgierskim rodzinom wielodzietnym
pomaga się w spłacaniu rat kredytu na większe mieszkania, stosuje się ulgi
podatkowe.
Chciałabym podkreślić zasadność ponawianych apeli o tworzenie stowarzyszeń
rodzinnych Papieskiej Komisji do spraw Rodziny. Ksiądz kardynał Ennio Antonelli,
przewodniczący Komisji, 9 grudnia 2009 r. w Brukseli na spotkaniu Europejskiej
Federacji Stowarzyszeń Rodzin Katolickich FAFCE (Federation of Catholic Family
Association), nawiązując do wezwań Jana Pawła II z "Familiaris consortio",
mówił: "Zadaniem rodzin jest zmienianie społeczeństwa tak, aby w pełni chroniło
prawa i obowiązki rodzin, rodziny są odpowiedzialne za to, co nazywamy polityką
rodzinną, jeżeli nie podejmą tego zadania, będą pierwszymi ofiarami braku
zaangażowań. Starajcie się o nowych członków i twórzcie kadry odpowiedzialne i
oddane dziełu. Bądźcie jednością w ramach waszych stowarzyszeń i koordynujcie
prace na szczeblu krajowym i europejskim. Starajcie się zapobiegać złym wyborom,
aniżeli walczyć ze złymi decyzjami. Zabierajcie głos w trakcie dyskusji w
parlamencie, w swojej argumentacji opierajcie się przede wszystkim na faktach".
Teresa Kapela, wiceprzewodnicząca Związku Dużych Rodzin
"Trzy Plus"
