Kempa i Wassermann wracają
Hazardowa komisja śledcza może już pracować w pełnym składzie. Sejm zdecydował wczoraj o przywróceniu do niej posłów Prawa i Sprawiedliwości: Beaty Kempy i Zbigniewa Wassermanna. Komisja chce się spotkać z prokuratorem prowadzącym śledztwo w sprawie afery hazardowej, a także z prokuratorem krajowym Edwardem Zalewskim oraz szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Krzysztofem Bondarykiem. Podczas wczorajszego posiedzenia prezydium komisji ustalono wstępnie termin spotkania na 18 stycznia. Członkowie komisji chcą się dowiedzieć m.in., dlaczego komisja śledcza ma kłopoty z dostępem do materiałów prokuratury i ABW związanych z aferą hazardową.
Posłowie chcą także zdobyć informacje na temat dotychczasowego przebiegu postępowania, które służby prowadzą w związku z aferą. Do komisji wciąż nie trafiły np. billingi rozmów głównych bohaterów afery, choć już za kilkanaście dni przed komisją mieliby stanąć Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki. W przyszłym tygodniu komisja planuje przesłuchać 15 świadków, m.in. obecnego ministra oraz wiceministra finansów Jacka Rostowskiego i Jacka Kapicę, a także minister finansów w rządzie PiS Zytę Gilowską.
Komisja przesłuchiwać będzie świadków już w pełnym składzie, gdyż wracają do niej posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Platformie Obywatelskiej na ponad miesiąc udało się zatrzymać jej prace. 4 grudnia – jedynie głosami posłów PO – hazardowa komisja śledcza zdecydowała o wykluczeniu z jej prac posłów Prawa i Sprawiedliwości: Beaty Kempy i Zbigniewa Wassermanna. Przez ten czas albo komisja nie pracowała, albo była zajęta przesłuchaniem posłów PiS. Wczoraj decyzją Sejmu oboje do komisji wrócili. Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński oceniał, że nie jest to zwycięstwo jednego ugrupowania, lecz zwycięstwo polskiej praworządności. – Przynajmniej w tym momencie wróciły elementarne standardy państwa demokratycznego i praworządnego. To jest wydarzenie dobre i mam nadzieję, że Platforma wyciągnie z tego wnioski – skomentował wyniki głosowania prezes Kaczyński. Inne zdanie o standardach miał przewodniczący komisji hazardowej Mirosław Sekuła. – Prawo i standardy przegrały z bieżącą polityką – uważa poseł Platformy. Od początku twierdził, że skoro Kempa i Wassermann byli świadkami komisji, to nie mogą stanowić jej członków i oceniać pracy rządu PiS nad ustawą hazardową, skoro sami ją opiniowali.
Posłowie PiS powrócili do komisji przede wszystkim dzięki głosom posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego. To ich postawa w głosowaniu, mimo iż deklarowali, że nie mają zastrzeżeń wobec Kempy i Wassermanna, do końca była największą niewiadomą. – Nie było argumentów, by postąpić inaczej. Gdyby istniały inne przyczyny niż te wskazujące na to, że posłowie PiS jako członkowie rządu zgłaszali uwagi do projektu zmian w ustawie o grach losowych i zakładach wzajemnych, to klub PSL by je rozważył. Ale te argumenty nie wystarczały, by być przeciwko Kempie i Wassermannowi – wyjaśniał przewodniczący klubu PSL Stanisław Żelichowski.
Podczas głosowania posłowie Platformy też nie byli jednomyślni. W kwestii przywrócenia do komisji Beaty Kempy większość z nich wstrzymała się od głosu i jednocześnie nie poparła powrotu Wassermanna. Za przywróceniem obojga posłów do komisji głosował Antoni Mężydło (PO). Był jedynym posłem Platformy, który opowiedział się za powrotem do komisji Zbigniewa Wassermanna. Za przywróceniem Beaty Kempy w szeregach PO, oprócz Mężydły, zagłosowali także: Jarosław Gowin, Mirosław Koźlakiewicz, Janusz Mikulicz oraz Lidia Staroń. Spośród posłów PSL jedynie Józef Racki opowiedział się przeciw powrotowi do komisji zarówno Kempy, jak i Wassermanna.
Ogółem za powrotem Beaty Kempy do komisji opowiedziało się 235 posłów, przeciw było 26, a 176 wstrzymało się od głosu. Za powrotem Zbigniewa Wassermanna głosowało 230 posłów, 193 było przeciw, a 14 się wstrzymało.
Artur Kowalski
