Katolicy są wykluczani z polityki
Podczas III Międzynarodowego Kongresu "Katolicy i polityka: szanse i
zagrożenia" Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej gościła 12 znakomitych
prelegentów reprezentujących środowiska katolickie w ich macierzystych krajach,
z dużym doświadczeniem udziału w życiu politycznym. Kilku z nich poprosiliśmy o
podzielenie się refleksjami na temat Kongresu oraz o wskazanie głównych
problemów, z jakimi borykają się katolicy w ich krajach. O zakończonym Kongresie
mówią też ks. bp Andrzej Suski i rektor WSKSiM o. dr Krzysztof Bieliński CSsR.
Zdominowani przez kontrkulturę
Damien Tudehope, prawnik, Stowarzyszenie Rodzin Australijskich (Australia):
Największym zagrożeniem dla mieszkających w Australii katolików są rządy
Zielonych. Wykorzystują oni parawan poprawności politycznej, która nakazuje
"bycie ekologicznym". Dbanie o środowisko naturalne jest oczywiście czymś bardzo
ważnym, ale obok tych działań promowane są rozwiązania, które są niezgodne z
nauką Kościoła, jak choćby legalizacja związków osób tej samej płci czy
liberalne prawo do adopcji przez dorosłych niezależnie od ich orientacji
seksualnej. Oczywiście w mojej ojczyźnie nie brakuje osób, które rozpoznają
błędy rządzących i we właściwy sposób próbują je naprawiać. Mając jednak własne
rodziny, nie mają zbyt wiele czasu, by aktywnie angażować się w życie
polityczne. W Australii należałoby stworzyć odpowiednie zaplecze, które
pomogłoby łączyć życie prywatne z funkcjonowaniem na niwie społecznej i
politycznej.
Brakuje formacji
Prof. Peter Redpath, St. Jones University (Niemcy):
Skuteczność katolickich polityków w Stanach Zjednoczonych jest niewielka ze
względu na to, że w dużej mierze są oni marginalizowani w polityce przez media.
Jest to również związane z tym, że szkoły i uczelnie, w których się kształcili,
słabo ich wyedukowały w aspekcie nauki katolickiej. Dlatego oni sami nie bardzo
wiedzą, w jaki sposób mają zasady wiary katolickiej wprowadzać w świat polityki.
Jest to widoczne od lat 60. XX w., kiedy nastąpiło załamanie kształcenia
katolickiego. W tym czasie uczniowie na poziomie szkoły podstawowej i średniej
otrzymali słabą katechezę. Na uczelniach wydziały filozofii i teologii, które
kształcą intelektualistów katolickich, stały się zeświecczonymi protestanckimi
instytutami. Trudno za to winić samych protestantów. Wywodzi się to z tego, że
użyto reformacji do złych celów.
Pozbywamy się spuścizny komunizmu
Prof. Andrei Marga, rektor Uniwersytetu Babes-Bolyai (Rumunia):
Katoliccy politycy w Rumunii borykają się z trzema głównymi problemami. Pierwszy
pojawił się tuż po zakończeniu II wojny światowej i dotyczył przynależności
Kościoła do papiestwa. Wszyscy ci, którzy chcieli być wierni Stolicy
Apostolskiej, spotykali się z represjami. Wielu biskupów i kapłanów wtrącano do
więzień. Drugi problem pojawił się po odzyskaniu niepodległości. Związany jest
on z restytucją pewnych instytucji kościelnych, których działalność wcześniej
była zakazana, a teraz trzeba je na nowo powołać do istnienia. Trzecia rzecz,
która spędza sen z powiek katolikom, to sprawa odzyskania własności kościelnej.
Wciąż zmagamy się z tym problemem.
Szkodliwa dysproporcja
Prof. Alfredo Marcos, Universidad de Valladolid (Hiszpania):
W Hiszpanii istnieje bardzo długa historia obecności katolików na wielu
szczeblach, w wielu obszarach życia społecznego, politycznego i kulturalnego. W
ostatnich latach obserwujemy postępującą silną laicyzację i sekularyzację tych
obszarów życia. Mamy do czynienia z fenomenem, który z jednej strony dopuszcza
obecność katolików w takich dziedzinach, jak edukacja, troska o zdrowie czy
pomoc społeczna, a drugiej strony nie pozwala na widoczną obecność w życiu
politycznym, powodując wielką dysproporcję w tym względzie. Politycy katoliccy
są obecni we wszystkich partiach, w jednych bardziej, w drugich – mniej. Jednak
ich obecność i pewna pasywność w działaniu związana jest z tym, że każdy z nich
dba raczej o to, co jest najbardziej przekładalne na głosy, na poparcie. Jeśli
więc chcemy, aby odważniej bronili praw katolików, musimy tym, którzy są
bardziej w tej kwestii zdecydowani, udzielać naszego poparcia.
Jestem zachwycony udziałem w tym Kongresie i cieszę się, że mogłem być tutaj.
Niewiele jest takich miejsc, w których można doświadczyć pozytywnej atmosfery w
aspekcie zarówno ludzkim, jak i akademickim – w duchu idei, które się wyznaje,
jak tu, w WSKSiM.
Musimy być bardziej aktywni
John Smeaton, dyrektor Fundacji Dzieci Nienarodzonych (Wielka Brytania):
W Anglii i Walii rządy wprowadzają prawa, które są sprzeczne z nauką Kościoła
katolickiego. Niestety, dzieje się tak przy biernym stanowisku samych wiernych,
ale niekiedy nawet i hierarchów kościelnych. Bardzo często ludzie Kościoła
rozpowszechniają błędne rozumienie kwestii dotyczących świętości ludzkiego życia
od poczęcia do naturalnej śmierci. Ci duchowni, którzy w sposób bardzo
zdecydowany bronią właściwego nauczania Kościoła w tej kwestii, są piętnowani
czy wręcz wykluczani ze społeczności. Dlatego tak ważne jest, aby młodzi ludzie
wiedzieli, w jaki sposób odpowiadać zgodnie z prawdami wiary katolickiej, ale
mieli też świadomość, że w niektórych państwach, jak np. w Anglii, nawet w samym
Kościele za taką postawę można być szykanowanym.
W Niemczech nie mamy takich mediów
Prof. Werner
Münch
, były premier Saksonii (Niemcy):
Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem przyjechać na ten kongres. Dodam, że taka
dyskusja dotycząca obecności katolików w polityce, o tak szerokim zasięgu, była
do tej pory dla mnie nie do wyobrażenia. Jestem zachwycony tym wszystkim, co
tutaj zobaczyłem i czego doświadczyłem. Dodam, że możecie być bardzo szczęśliwi,
że macie Radio Maryja i Telewizję Trwam, my w Niemczech takich mediów nie mamy.
Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie.
Wierność zasadom kosztuje
Scott Bloch, doradca byłego prezydenta GeorgeŐa W. Busha (USA):
W Ameryce nie jest łatwo katolikom funkcjonować w polityce, zwłaszcza na
wysokich stanowiskach. Wiara jest niestety powodem "wyróżnienia" takiego
polityka, oczywiście w sensie negatywnym. Katolicyzm zawsze opowiada się za
życiem, jest przeciwnikiem aborcji, eutanazji, w związku z tym człowiek wierny
tym zasadom zawsze będzie atakowany. Oczywiście działalność katolików nie jest
dyskryminowana w kwestiach, które nie są ważne kulturowo bądź nie wiążą się z
wydatkami publicznymi. Gdy jednak pewne programy, których realizacji domagają
się katolicy, związane są z finansowymi obciążeniami, to zawsze napotykają one
na niezrozumienie, a niekiedy wręcz atak. Proponowałbym jednak nie koncentrować
się na samych atakach na katolików, ale traktować je jako doskonałą okazję do
tego, by dzięki swojej kompetencji i rozsądkowi przedstawić właściwe sposoby
rozwiązywania problemów.
Co do kongresu – jesteście po prostu wspaniali! Gdy dzisiaj uczestniczyłem w
porannej Mszy św. i słyszałem piękny śpiew akademickiego chóru, uświadomiłem
sobie, że znajduję się w miejscu, w którym przebywają i kształcą się ludzie o
ogromnej wierze i wielkiej chęci do nauki. W USA także organizowane są takie
międzynarodowe kongresy, ale muszę przyznać, że w kongresie tak dogłębnie
penetrującym rozumienie podjętej problematyki jeszcze nigdy nie uczestniczyłem.
Katolicy budują wspólnotę
Prof. Zdzisław Krasnodębski, socjolog, UKSW:
Wydaje mi się, że taki kongres jest niezbędny, i to przynajmniej z dwóch punktów
widzenia. Z jednej strony jest tak, że w wielu rozwiniętych demokracjach są
setki, a nawet tysiące miejsc, w których ludzie dyskutują, spotykają się.
Podejmują jakieś problemy nie po to, by dokonać ekspresji swoich ustalonych
poglądów, ale po to, by wzajemnie się od siebie czegoś nauczyć. Po drugie,
wskazałbym na międzynarodowość tego kongresu, szczególnie w kontekście tematu
"Katolicy i polityka". Ktoś bowiem powiedział kiedyś, że nieprzypadkowo nie ma
międzynarodówki konserwatywnej, ponieważ konserwatyzm czy republikanizm to
teorie polityczne, które zakładają istnienie konkretnej wspólnoty lokalnej.
Dlatego tak ważne jest ukazanie problemu obecności katolików w polityce zarówno
w aspekcie międzynarodowym, jak i w kontekście lokalnym. Myślę, że taka wymiana
doświadczeń, szczególnie w ramach Europy, ale i w relacjach transatlantyckich,
jest niezwykle istotna. To oczywiście niezwykle podnosi prestiż uczelni, na
której odbywa się taka debata.
Katolik musi bronić swojej tożsamości
JE ks. bp Andrzej Suski, ordynariusz toruński:
Kościół jest ponadpolityczny, ponadpartyjny, Kościół jest sakramentem zbawienia
dla wszystkich ludzi dobrej woli i w tym sensie nie wolno redukować roli
Kościoła i jego zadań do jakiejś sfery. Niewątpliwie Kościół jako taki nie
uprawia polityki. Natomiast w Kościele są katolicy, którzy powołani są do
działania w tej sferze, gdyż politykę rozumieją jako troskę o dobro wspólne.
Oczywiście Kościół w sposób jednoznaczny wzywa katolików świeckich do czynnego
udziału w życiu politycznym. Nawet jeśli czasami polityka ma nie najlepszą
reputację, to o niczym nie przesądza, wręcz przeciwnie, powinno jeszcze
katolików świeckich mobilizować do dawania coraz wyraźniejszego świadectwa
chrześcijańskiego, także w życiu publicznym, w życiu politycznym.
Gdy chodzi o duchownych, trudno im odmówić prawa do udziału w życiu politycznym,
są bowiem obywatelami, jak my wszyscy. Niemniej jednak duchowni dobrze o tym
wiedzą, że ich zadanie nie polega na czynnym uczestnictwie w sprawowaniu władzy,
nie wchodzą więc wprost w struktury polityczne. Zadaniem duchownych jest przede
wszystkim kształtowanie sumień wiernych po to, ażeby idąc w życie polityczne,
podążali drogą, jaką wskazuje nam Ewangelia, jaką wskazuje nauczanie Kościoła.
Taki kongres jak ten, ale i inne konferencje o podobnej problematyce są
niezwykle potrzebne. Przypomnijmy, że za czasów komunistycznych grupka katolików
w Sejmie służyła za parawan tzw. demokracji, której nie było. Posługiwano się
wizytówką katolików, żeby ukazać ówczesne władze jako demokratyczne. Dzisiaj
mamy demokrację i z kolei w tym systemie politycznym sugeruje się, że dla
katolików jako katolików nie ma miejsca w życiu publicznym. To oczywiście jest
zasadnicze nieporozumienie, by żądać od człowieka, żeby wyzbył się swojej
tożsamości, także w życiu publicznym. Myślę, że katolik świadomy swojej
tożsamości, świadomy tego, że jest uczniem Jezusa Chrystusa, nie może wycofać
się z udziału w życiu publicznym, szczególnie wtedy, gdy jego świadectwo jest
szczególnie oczekiwane.
Uczyć się od najlepszych
O. dr Krzysztof Bieliński CSsR, rektor WSKSiM:
Specyfiką kongresów naukowych już od trzech lat organizowanych przez Wyższą
Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu jest ich globalny charakter.
Zapraszamy prelegentów, którzy reprezentują wszystkie kontynenty i wiele krajów
świata. Zaproszeni goście to zawsze z jednej strony naukowcy na co dzień
zajmujący się w sposób teoretyczny problemami, których dotyczy debata, z drugiej
zaś – praktycy. W przypadku aktualnego kongresu podejmującego temat katolików i
polityki prelegenci to także zaangażowani politycy, którzy osiągnęli najwyższe
szczyty kariery zawodowej i politycznej.
Wiedzę na ten temat otrzymujemy od ekspertów, od autorytetów. Cechą wspólną
charakteryzującą i wyróżniającą prelegentów jest jeszcze jeden wymiar – wszyscy
są zaangażowanymi katolikami, słuchającymi głosu nauczycielskiego Kościoła.
Ten III Międzynarodowy Kongres, podobnie jak wszystkie inne sympozja i
konferencje – a jest ich wiele w WSKSiM – organizujemy po to, aby jak najlepiej
kształcić i formować naszych studentów, uczyć ich u boku najlepszych mistrzów.
Zdajemy sobie również sprawę z tego, że jesteśmy wyjątkową w skali Polski
uczelnią medialną, jedyną w swoim rodzaju, która we współpracy z Radiem Maryja,
Telewizją Trwam, "Naszym Dziennikiem" może ważne treści tego kongresu
"podarować" natychmiast dalej. Czynimy to przez najnowocześniejsze środki
komunikacji. Mamy nadzieję, że prawda przekazywana naszym studentom dotrze także
do tysięcy, a może i milionów ludzi. A jeżeli dzięki temu będziemy mądrzejsi, to
będzie to tylko z osobistym pożytkiem dla nas oraz dla Kościoła i Polski. Na to
liczymy!
not. M. Politowski
