Kalendarium do poprawki

Sąd lustracyjny oczyścił Lecha Wałęsę z zarzutu współpracy z SB i
dlatego niezgodne z prawdą są podane w biografii byłego prezydenta autorstwa
Pawła Zyzaka informacje o fakcie rejestracji i wykreślenia Wałęsy z rejestru
„czynnych agentów SB” – stwierdził wczoraj krakowski sąd. Historycy wskazują, że
sąd lustracyjny w ogóle nie podważał tych zapisów.

Krakowski sąd rozpatrywał skargę córki byłego prezydenta Anny Domińskiej,
która poczuła się dotknięta stwierdzeniami zawartymi w książce autorstwa Pawła
Zyzaka „Lech Wałęsa. Idea i historia”. Dlatego domagała się od wydawnictwa
Arcana przeprosin i zadośćuczynienia. Z szeregu zarzutów sąd uznał za niezgodne
z prawdą tylko wpisane do kalendarium daty zarejestrowania Lecha Wałęsy i
wyrejestrowania z rejestru „czynnych agentów SB”, argumentując, że sąd
lustracyjny oczyścił byłego prezydenta. – Z treści książki nie wynika, by
zapoznał się z tym orzeczeniem. Uznać zatem należy, że autor książki podał w
kalendarium nieprawdziwy fakt dotyczący Lecha Wałęsy, a strona pozwana wydała tę
książkę zawierającą nieprawdziwe fakty, krzywdzącą niewątpliwie i godzącą w
dobra Lecha Wałęsy i jego córki – stwierdziła sędzia Ewa Olszewska. Prywatnie
jest ona żoną ostatniego rzecznika interesu publicznego Włodzimierza
Olszewskiego.
Prezes wydawnictwa Zuzanna Dawidowicz w rozmowie z nami
zastanawia się, co wobec takiego wyroku należy zrobić z pozostałymi publikacjami
na temat byłego prezydenta, które odnotowują identyczne informacje. Zwraca
uwagę, że wyrok sądu lustracyjnego jest z 2000 r., a książka ukazała się wiele
lat po tym fakcie. W międzyczasie pojawiła się także publikacja Sławomira
Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka. – Badania historyczne, nigdy się nie kończą –
podkreśla. – Jest pytanie na ile orzeczenie sądu może zamknąć badania naukowe.
Sądowe badanie jest tylko wysokim prawdopodobieństwem, że ustalona przez sąd
prawda jest prawdą – wskazuje pełnomocnik wydawnictwa mecenas Ryszard
Raźny.
Treścią tego uzasadnienia jest zdziwiony dr Piotr Gontarczyk,
współautor innej książki o Wałęsie. – To, że Lech Wałęsa został zarejestrowany
jako tajny współpracownik SB, jest niekwestionowanym faktem historycznym –
podkreśla. Dodaje, że wyrok sądu lustracyjnego nie odnosił się wprost do tych
faktów i nie kwestionował rejestracji Wałęsy.
Sąd nakazał przeproszenie Anny
Domińskiej w „Gazecie Wyborczej” oraz wpłatę 5 tys. na organizację charytatywną.
W przypadku pozostałych stwierdzeń zawartych w książce sąd uznał, że nie
naruszają dóbr osobistych byłego prezydenta, ponieważ zostały umieszczone w
dopuszczalnym kontekście sytuacyjnym, jakim jest biografia Lecha Wałęsy. – Autor
ma prawo, powołując się na źródła, opisywać zebrane materiały – stwierdził
sąd.
– Będziemy składali apelację – zapowiada Dawidowicz.

Zenon Baranowski

drukuj