Jethon nagle ozdrowiała?

Powołanie Magdaleny Jethon na dyrektora Programu Trzeciego Polskiego Radia jest dla mnie szokujące. Przecież jeszcze dwa tygodnie temu – na wniosek prezesa Roberta Wijasa – głosowałem za przyznaniem pani Jethon kilkumiesięcznego urlopu na podreperowanie zdrowia

Z Bogusławem Kiernickim, wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej Polskiego Radia, rozmawia Izabela Borańska

Jak Pan ocenia zmiany personalne, jakie zachodzą w Polskim Radiu?

– O odwołaniu redaktora Reszczyńskiego ze stanowiska wicedyrektora Informacyjnej Agencji Radiowej dowiedziałem się z czwartkowej konferencji prasowej w Polskim Radiu. Powodów tej decyzji nie przedstawiono i nie są mi znane. Nie jest to dobra wiadomość, z żalem ją przyjąłem. Wcześniej, będąc jeszcze członkiem zarządu, zgłosiłem wniosek o powołanie Wojciecha Reszczyńskiego na szefa IAR po odejściu Wincentego Pipki w związku z objęciem stanowiska dyrektora Programu I PR. Niestety, wniosek ten został odrzucony. Natomiast powołany na stanowisko szefa IAR pan Piotr Wawrzeński to bardzo młody człowiek, na pewno bez żadnego dziennikarskiego doświadczenia, ale też żadnego doświadczenia w pracy na tak odpowiedzialnym stanowisku. Jest on bardzo mocno osadzony politycznie – jest sekretarzem i członkiem Rady Nadzorczej TVP z rekomendacji Samoobrony. Stąd decyzja odrzucenia kandydatury pana Reszczyńskiego i przyjęcie na stanowisko szefa IAR pana Wawrzeńskiego była dla mnie zwykłą decyzją polityczną.


Zarząd chce ponoć całkowicie zlikwidować stanowisko wicedyrektora IAR, więc teraz jedynym szefem będzie pan Wawrzeński…


– Być może trzeba spojrzeć na to z perspektywy przebudowy całego segmentu informacji w Polskim Radiu, czyli że tworzy się nowa struktura, która będzie obejmowała i obecny IAR, i tworzony portal internetowy, i Info-Radio. Wtedy być może jakieś ziarno racjonalności będzie można w tym znaleźć, ale na chwilę obecną specjalnie tego nie widzę.


A powołanie Roberta Wijasa na pełniącego obowiązki prezesa Polskiego Radia to dobra decyzja?


– Na pewno ta decyzja Rady Nadzorczej, w mocno okrojonym składzie, bardzo naruszyła zasady współpracy w samej Radzie, ale też podważyła wzajemne zaufanie, a w przypadku przewodniczącego Rady Adama Hromiaka w zasadzie zerwała tę ostatnią wątłą nitkę. Wszystkie opinie prawne, jakie posiadam, mówią jednoznacznie, że ta decyzja zapadła niezgodnie z prawem. Jestem przekonany, że przewodniczący Hromiak miał tego świadomość. Niestety, ta determinacja w powierzeniu funkcji prezesa Robertowi Wijasowi, de facto w przejęciu pełnej kontroli przez środowisko wywodzące się z SLD i Samoobrony, związana była nie tylko ze złamaniem prawa, ale także z łamaniem ludzkich sumień, a to chyba jeszcze poważniejsze przewinienie.


W jakim aspekcie prawo mogło zostać złamane?


– Takiej decyzji, jak powierzenie obowiązków prezesa ze wszystkimi poważnymi konsekwencjami, Rada Nadzorcza nie może podjąć zwykłą większością głosów, tylko powinna to być większość kwalifikowana, taka jak przy powoływaniu członków i prezesa zarządu. Czyli dwie trzecie głosów przy minimum trzech czwartych obecnych. Co oznacza konieczność oddania pięciu głosów „za” przy obecności siedmiu członków Rady. Natomiast w tej konkretnej sytuacji za powierzeniem obowiązków głosowały tylko trzy osoby, związane z Samoobroną, a łącznie w głosowaniu brało udział tylko pięć osób.

Swoją drogą, hipotezę, że trzy osoby, czyli jedna trzecia Rady, mogą podejmować samodzielnie najbardziej strategiczne decyzje dla spółki, uważam za pogląd zbyt oryginalny i śmiały. Nawet jeśli są to trzy osoby rekomendowane przez Samoobronę.


Robert Wijas przyjął jednak decyzję Rady Nadzorczej z całą powagą. Świadczy o tym chociażby jego samodzielna decyzja o odwołaniu dyrektora radiowej Trójki, Krzysztofa Skowrońskiego.


– Tak, tę decyzję, podobnie jak decyzję o powołaniu na stanowisko dyrektora Magdy Jethon, prezes Wijas podjął na własną odpowiedzialność, ponieważ drugi członek Zarządu, Michał Dylewski, głosował przeciw. Bardzo dziwię się tej decyzji Roberta Wijasa. Uważam, że prezes mógłby poczekać z takimi istotnymi decyzjami do momentu uprawomocnienia się decyzji o powierzeniu mu obowiązków. Jeśli bowiem okaże się, że nie miał on prawa ich podejmować, to będą one po prostu nieważne. A to oznacza, że będzie musiał ponieść tego konsekwencje, i to nie tylko polityczne.


Miejsce dyrektora Skowrońskiego zajęła Magdalena Jethon. Jak Pan ocenia ten ruch?


– Powołanie Magdy Jethon jest dla mnie z kilku powodów dość szokujące. Przecież jeszcze dwa tygodnie temu – na wniosek prezesa Wijasa – głosowałem za przyznaniem pani Jethon kilkumiesięcznego urlopu na podreperowanie zdrowia. Po wysłuchaniu opinii prezesa Wijasa, który – jak twierdził – zapoznał się z historią zdrowotnych problemów pani Jethon, głosowałem za tym, żeby osobie, która już kilkadziesiąt lat pracuje w Polskim Radiu, dać czas na odpoczynek i powrót do zdrowia. Czas, za który Polskie Radio miało płacić konkretne pieniądze. Prezes Wijas przyszedł na posiedzenie zarządu i powiedział, że pani Magda Jethon jest bardzo chora i że dostał od niej wniosek, w którym prosi ona o półroczny urlop płatny na podratowanie zdrowia. Prezes twierdził, że przeglądał jej dokumenty i rzeczywiście jest na tyle chora, że wnioskuje o urlop dla niej. W ciągu tego pół roku pani Jethon miała pobierać pełne wynagrodzenie. Tym bardziej zaskakuje mnie obecna sytuacja, gdzie po dwóch tygodniach pani Jethon nagle ozdrowiała i zostaje zgłoszona na dyrektora Programu Trzeciego Polskiego Radia. Mówiąc delikatnie, osobiście czuję się wystawiony do wiatru. Ale przecież nie chodzi o moje osobiste odczucia, tylko o odpowiedź na pytanie, czy nie miało tu miejsca wprowadzenie w błąd zarządu w celu uzyskania osobistej korzyści. Jeśli tak, to kwalifikuje się to na dyscyplinarne zwolnienie, a nie nagrodę w postaci stanowiska dyrektora Programu Trzeciego. Jeśli natomiast stan zdrowia pani Jethon jest taki, jak przedstawił to na zarządzie prezes Wijas, to bardzo dziwię się prezesowi, który wywodzi się przecież z tradycji lewicy, do której odwołuje się Samoobrona, że traktuje osobę w wieku już przecież chronionym tak bezdusznie, jak w czasach najbardziej bezwzględnego kapitalizmu, wykorzystywania człowieka przez człowieka.


Będzie wniosek o wyjaśnienie tej kwestii?


– W najbliższym czasie powinny odbyć się dwa posiedzenia Rady Nadzorczej: jedno nadzwyczajne, drugie zwykłe. Na posiedzeniu nadzwyczajnym będą dwa punkty. Pierwszy to odwołanie przewodniczącego RN za naciąganie prawa, a drugi – uznanie za nieważną uchwałę o powierzeniu obowiązków prezesa w wątpliwym trybie. Będziemy chcieli usłyszeć wyjaśnienia.

A jeśli przewodniczący Rady nie zechce zwołać nadzwyczajnego posiedzenia?

– W takiej sytuacji wnioskodawcy skorzystają z przysługującego im prawa i sami lub za pośrednictwem wiceprzewodniczącego poinformują pozostałych członków Rady o czasie i miejscu posiedzenia. Tak czy inaczej 7 marca odbędzie się zwykłe posiedzenie Rady, na którym ma się ewentualnie rozstrzygnąć konkurs na nowych członków zarządu.


Przewodniczący RN Adam Hromiak powiedział, że kłopoty finansowe spółki mogą być przyczyną zawieszenia trwającego konkursu na dwóch członków zarządu.


– Pan przewodniczący Hromiak mógł pomyśleć o tym wcześniej i nie ogłaszać tego konkursu, bo to już kosztowało kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jest to hipokryzja. Głosi się potrzebę oszczędzania, a lekką ręką wyrzuca się pieniądze. Ale skoro ma się już pełną władzę w Radiu, to po co uzupełniać zarząd? Ten konkurs przewodniczącemu Hromiakowi ani Samoobronie, ani SLD nie jest już potrzebny.


Dziękuję za rozmowę.
drukuj