Jest szansa na inną Polskę

Z posłem Joachimem Brudzińskim (PiS) rozmawia Marcin
Austyn

PiS do ostatniej chwili czekało z ogłoszeniem nazwiska swojego
kandydata w wyborach prezydenckich…

– Problem polegał tylko i
wyłącznie na tym, że do tej decyzji do końca nie był przekonany sam Jarosław
Kaczyński z powodów, myślę, dla wszystkich oczywistych. Ktoś, kto nie
doświadczył takiej tragedii w wymiarze osobistym jak Jarosław Kaczyński, na
pewno nigdy nie będzie wiedział do końca, ile ta decyzja w wymiarze emocjonalnym
musiała go kosztować. Pamiętajmy też o jego trudnej sytuacji związanej z chorobą
pani Jadwigi Kaczyńskiej, którą premier otacza synowską miłością. To wszystko
było powodem, że pan premier długo podejmował decyzję, ale ostatecznie
zdecydował się na start i myślę, że za to nie tylko moje środowisko polityczne,
ale i Polacy są mu wdzięczni.

By myśleć o wygranej, PiS musi szukać szerszego
poparcia…
– Rzeczywiście, wybory prezydenckie mają to do siebie,
że wygrywa ten kandydat, który zyskuje 50 procent poparcia plus jeden głos. Na
pewno nasz kandydat musi wyjść poza twardy elektorat naszego środowiska
politycznego i wierzymy, że tak się stanie. Myślę, że dzisiaj ci wszyscy, którzy
w ostatnim czasie doświadczali tego, co nasz Naród spotkało, zastanowią się nad
urną wyborczą i wielu Polaków zada sobie pytanie, czy podczas wyborów w 2007
roku czy w 2005 roku pod wpływem takiej, a nie innej retoryki nie byli
wprowadzani w błąd… Dziś widzimy, że znaczna część mediów przedstawiała
nieprawdziwy obraz mojego środowiska politycznego. Dziś idziemy do wyborów nie
po to, by rozpamiętywać to, co za nami, ale patrzeć ku przyszłości. Ci, którzy
dziś stają za Jarosławem Kaczyńskim, nie mają powodów do wstydu. Wręcz
przeciwnie, mamy powody do dumy i chcemy tą dumą i nadzieją – że jest szansa na
inną Polskę, na inną debatę publiczną – się dzielić.

Dziękuję za rozmowę.

 

drukuj