Jest dużo znaków zapytania

W najbliższych dniach Włodzimierz Olewnik, ojciec zamordowanego
Krzysztofa, spotka się z prokuratorami prowadzącymi postępowanie w sprawie jego
syna oraz z posłami z sejmowej komisji śledczej w celu zapoznania się z wynikami
ich prac. Olewnik zapyta prokuratorów m.in. o to, kiedy będą znane wyniki
analizy krwi znalezionej w domu jego syna po ponownym przeszukaniu oraz kiedy
odbędzie się konfrontacja jego córki Danuty z policjantami biorącymi udział w
akcji przekazania okupu.

Jak wyjaśnia mecenas Bogdan Borkowski, pełnomocnik rodziny Olewników, rodzina
wciąż czeka na wyniki badania śladów biologicznych z domu Krzysztofa. Dokładnie
chodzi o plamę krwi, którą odkryto w czasie dodatkowego przeszukania domu
Olewnika osiem lat po uprowadzeniu. – Nie wiem, w jakim stadium jest to badanie.
Jedno, co wiem, to to, że krew nie należała do żadnego ze sprawców porwania ani
do Krzysia – powiedział nam ojciec zamordowanego Włodzimierz Olewnik.

Właśnie o tej sprawie w najbliższych dniach ma rozmawiać z prokuratorami z
gdańskiej prokuratury apelacyjnej. – W tej chwili jest dużo znaków zapytania.
Spotykam się w najbliższych dniach z komisją śledczą i prokuratorami – mówi nam
Olewnik. W czasie spotkania ze śledczymi chce poruszyć także inne zagadnienia.
Nieustalony jest termin konfrontacji Danuty Olewnik-Cieplińskiej z policjantami,
którzy mieli zabezpieczać akcję przekazania okupu. Konfrontacja z policjantami,
którzy nadzorowali przekazanie okupu porywaczom Krzysztofa Olewnika w lipcu 2003
r., jest konieczna ze względu na rozbieżne wersje tego zdarzenia przedstawiane
przez siostrę porwanego i zamordowanego Krzysztofa oraz policjantów. Sprawa
została ujawniona podczas przesłuchania Olewnik-Cieplińskiej przed sejmową
komisją śledczą w lutym tego roku. Nadzór policjantów nad akcją przekazania
okupu porywaczom został surowo oceniony przez siostrę Krzysztofa Olewnika.
Według niej, policja m.in. nie założyła podsłuchu na jej telefon ani na telefon
porywaczy, a funkcjonariusze nie pojechali nawet na miejsce wyrzucenia okupu w
celu zabezpieczenia śladów. – Czekamy na konfrontację pani Danuty z
policjantami, terminu jeszcze nie mamy – mówi mecenas. Dodaje, że nie ma już
przeszkód proceduralnych dla tej czynności, ponieważ zażalenia policjantów
zostały przez sąd odrzucone. – Możliwe jest przeprowadzenie konfrontacji i w tej
chwili prokuratura jest tym zainteresowana – mówi mecenas Borkowski. – Nie
widzieliśmy jeszcze dokumentów dotyczących sprawy przekazania okupu – informuje
nas Włodzimierz Olewnik, szczególnie jeśli chodzi o dokumentację dotyczącą
zlecenia dla policjantów zabezpieczania akcji wydaną przez przełożonych, karty
wyjazdów, rozkazów, meldunków itp. – Uważam, że powinniśmy je widzieć. My
stwierdzamy, iż zeznania córki i policjantów różnią się i ktoś może powiedzieć,
że córka nie rzuciła okupu i coś jest nie tak. Ale sami sprawcy powiedzieli, że
otrzymali okup. Przed konfrontacją mamy nadzieję zapoznać się z tymi dokumentami
– mówi Olewnik.

Jak wyjaśnia prokurator Krzysztof Trynka, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w
Gdańsku, konfrontacja ma odbyć się w ciągu najbliższych tygodni. Dodaje, że w
sprawie jest wiele wątków i nie został wyznaczony termin zakończenia
postępowania, czynności trwają. Śledztwo jest przedłużone do końca roku, nie
wiadomo jednak, kiedy się zakończy.

Na spotkaniu z posłami z komisji śledczej Olewnik będzie chciał poruszyć sprawę
kopii akt radomskich, które komisja już otrzymała i miała okazję się z nimi
zapoznać. W dokumentach mają się znajdować m.in. materiały dotyczące
zabezpieczenia przez policję nieudanej akcji przejęcia okupu. Ujawnienie akt
może przedłużyć prace komisji. Pod koniec czerwca informację o odnalezieniu akt,
około 60 tomów, potwierdził prokurator Zbigniew Niemczyk, wiceszef gdańskiej
prokuratury apelacyjnej, gdzie dokumenty zostały przewiezione. – One są tajne,
ale to jest bardzo ważny materiał dowodowy dla prokuratury w kontekście oceny
zeznań niektórych świadków – mówi mecenas Borkowski.

Paweł Tunia

drukuj