Jelfa częściowo rusza
Zdaniem polityków PO i SLD, to minister zdrowia Zbigniew Religa i jego ekipa odpowiadają za słabą informację o corhydronie, ale i za wstrzymanie produkcji w jeleniogórskiej Jelfie. Resort odpowiada stanowczo, że winnych znajdzie prokuratura, a produkcja w Jelfie nie została zamknięta, lecz jedynie wstrzymana. Decyzją nowego głównego inspektora farmaceutycznego dziś ruszą cztery działy produkcji w firmie.
O wynikach kontroli w Jelfie minister Zbigniew Religa mówił na wczorajszej konferencji prasowej. Są one jednak tajne, bo na ujawnienie informacji nie zezwala prawo. Religa przedstawił też nowego głównego inspektora farmaceutycznego. Została nim Zofia Ulz, wcześniej zastępca odwołanego kilka dni temu poprzedniego szefa inspekcji Zbigniewa Niewójta. Minister Religa nie kryje, że to właśnie opieszałość GIF była powodem wybuchu afery z corhydronem.
W Sejmie wiceminister Bolesław Piecha odpowiadał na pytania posłów w tej sprawie. Odrzucił jednak zarzuty, że resort niepotrzebnie zamknął produkcję w Jelfie.
– Nikt nie zamknął zakładu, a tylko wstrzymano produkcję. Inspektorzy zakończyli kontrolę w Jelfie, jest pięć raportów podpisanych przez zarząd Jelfy. Zobowiązali się oni do usunięcia braków, a to umożliwi wznowienie produkcji – tłumaczył Bolesław Piecha.
Już wczoraj wieczorem Zofia Ulz zdecydowała o częściowym wznowieniu produkcji w Jelfie. Fabryka dziś rano może wznowić produkcję w czterech działach: maści, tabletek, zapewnienia jakości i kontroli jakości. Nadal wyłączony pozostanie dział produkcji ampułek.
