Jasło czeka na pomoc
Z
Marią Kurowską, burmistrzem Jasła, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Takiej
powodzi w historii Jasła dotąd nie było…
– Rzeczywiście, Jasło
nigdy dotąd nie miało do czynienia z taką falą, z takim kataklizmem.
Ludzie mówią, że to największa katastrofa, jaka ich spotkała po II
wojnie światowej, kiedy miasto zostało zniszczone w 97 procentach.
Owszem, były podtopienia, były powodzie, ale czegoś takiego, żeby tyle
osiedli naraz znalazło się pod wodą i do takiej wysokości, to czegoś
takiego nikt nie pamięta.
Jaki jest rozmiar zniszczeń?
–
Potężny. Prawdę mówiąc, trudno w tej chwili wszystko ogarnąć.
Szacunkowo oceniamy szkody na ok. 400-500 milionów złotych. Zalane
zostały m.in. domy mieszkalne, domy jednorodzinne, bloki do I piętra,
szkoły gimnazjalne i średnie, przedszkole, kościoły. Słowem wszystko, co
woda napotkała na swej drodze zostało zalane. Jedna trzecia miasta
znalazła się pod wodą i jedna trzecia mieszkańców, ok. 10 tysięcy,
ucierpiała na skutek powodzi.
Celowo przerwane wały trzeba
będzie szybko naprawić. Meteorolodzy znów zapowiadają opady. Czy zdążą
Państwo przed kolejną falą?
– Musimy zdążyć i zrobimy wszystko,
żeby tak się stało. Przypomnę, że wały zostały przerwane w dwóch
miejscach po to, by odprowadzić wodę z zalanych terenów do rzeki.
Mieliśmy bowiem do czynienia z sytuacją, gdzie z jednej strony zalane
były osiedla mieszkalne ze stojącą wodą, a drugiej strony poziom rzeki
obniżył się do tego stopnia, że różnica między wodą za wałem a w rzece
wynosiła nawet cztery metry. Nie było zatem innej możliwości
odprowadzenia tej brudnej wody z osiedli, jak tylko na skutek
rozszczelnienia wału. Woda spłynęła i obecnie trwa porządkowanie
zalanych domów. Widok w wielu miejscach Jasła jest przerażający. Całe
ulice i osiedla są zastawione, ludzie wynoszą poniszczone meble, sprzęt
AGD – wszystko, co zniszczyła woda. Tam, gdzie woda nie doszła, pojawiły
się także osuwiska, których nigdy w Jaśle nie było. Tak jest na os.
Bryły, gdzie zagrożonych zawaleniem jest kilka domów.
Czego
oczekujecie od rządu?
– Mniej gadania i pokazywania się na wałach
przeciwpowodziowych, a więcej konkretnej pracy na rzecz poszkodowanych.
Oczekiwałabym natychmiastowych działań, tj. większej pomocy finansowej,
bo nikt sobie nie poradzi sam z tak ogromnym kataklizmem, który
pozbawił ludzi dorobku pokoleń. Oczekujemy też działań strategicznych.
Trzeba powrócić do koncepcji opracowanej przez rząd Jarosława
Kaczyńskiego, a więc budowy polderów i zbiorników retencyjnych, w tym
zbiornika Kąty-Myscowa, co uratowałoby Jasło i inne miejscowości
Podkarpacia przed powodzią.
Dziękuję za rozmowę.
