Janicki kłamał

Z ppłk. rez. Tomaszem Grudzińskim, zastępcą szefa Biura Ochrony Rządu
odpowiedzialnym za działania ochronne w latach 2006-2007, rozmawia Piotr
Czartoryski-Sziler

Można chyba powiedzieć, że ekspertyza biegłych na temat pracy BOR
jest druzgocąca.

– Powiem szczerze: jestem zdruzgotany tym, co przeczytałem w komunikacie
Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Pracowałem w Biurze Ochrony Rządu
siedemnaście lat i nigdy nie dochodziło do takich uchybień. Znam ppłk. Jarosława
Kaczyńskiego, który m.in. sporządzał tę opinię, to człowiek bardzo kompetentny,
były wiceszef BOR, którego zresztą zastąpiłem na tym stanowisku. Po tej opinii
wszyscy ludzie BOR, od najwyższego kierownictwa po kierownictwo na niższych
szczeblach, nie powinni dostać wynagrodzenia za wszystkie miesiące, w których
pracowali.

Dostali nagrody. Prezydent odznaczył po katastrofie gen. Janickiego i
jego zastępcę Bielawnego.

– To jakieś nieporozumienie, nie wiem, za co oni to dostali. Szkoda mi
wszystkiego tego, co Biuro zyskało przez wiele lat. Zostali mianowani ludzie na
jakieś stanowiska, którzy nie mają pojęcia o tym, co robią. W ogóle jakby wzięli
się z zupełnie innych służb, np. służb zajmujących się do tej pory przedszkolem.
Jeszcze raz podkreślę, jestem zdruzgotany tym, co przeczytałem. Aż nie chce się
w to wszystko wierzyć.

Wygląda na to, że wizyta prezydenta w Katyniu nie była w minimalnym
nawet stopniu zabezpieczona w kluczowych obszarach.

– To prawda. Biegli stwierdzili na początku brak właściwego nadzoru ze strony
kierownictwa BOR nad działaniami ochronnymi. Ja tego nie rozumiem. To, w jaki
sposób zostali przez BOR potraktowani prezydent i premier państwa, świadczy o
tym, że nie jest to dla mnie Biuro Ochrony Rządu, oni powinni zmienić nazwę.
Albo tę firmę powinno się rozwiązać i stworzyć na nowo od podstaw inną z nowymi,
odpowiedzialnymi ludźmi. Zdaje się, że ktoś zapomniał w ogóle o tym, że bierze
pieniądze za bardzo poważną sprawę, czyli ochronę najważniejszych osób w
państwie.

Ale generał Janicki cały czas powtarzał, że to była najlepiej
zabezpieczona wizyta.

– Powiem bardzo mocno: uważam, że kłamał. To jest odpowiednie słowo, ponieważ
myślę, że najwyższy czas, żeby nazywać rzeczy po imieniu. Wobec tego, co
przeczytałem, trzeba powiedzieć otwarcie: ci ludzie kłamali, nie zajmowali się
swoją pracą, za którą dostawali wynagrodzenie. Bądź robili to specjalnie na
czyjeś polecenie, ale to jest tylko mój domysł. Bo to jest niemożliwe, żeby było
inaczej, część tych osób znam. To jest niemożliwe, by nagle przestali cokolwiek
robić.

Z opinii biegłych wynika, że praktycznie ani jeden funkcjonariusz BOR
odpowiedzialny za zabezpieczenie wizyty 10 kwietnia 2010 r. nie wykonywał
normalnie swojej pracy.

– Z komunikatu prokuratury, który przeczytałem, wynika, że nie wykonywali
swojej pracy. Nie organizowali, nie analizowali, nie przewidywali, nie byli
obecni w bardzo ważnych punktach, nie wysyłali ludzi, a jeżeli już wysłali, to
czytam, że o niskim stopniu kompetentności. To znaczy, że w ogóle nie zajmowali
się podstawową rzeczą, jaką jest ochrona osób, a zajmowali się zupełnie czym
innym. Nie wiem czym, ale na pewno nie było to przygotowanie wizyty najwyższych
osób w państwie. Mogę tylko zgodzić się z tym, że brak wyposażenia
funkcjonariuszy grup zabezpieczających w broń palną był z winy Rosjan. Bo czasem
jest tak, że nie możemy przepchnąć własnej broni przez granicę. I to jest jedyny
punkt, który można złożyć na karb braku zgody strony rosyjskiej. Ale wszystkie
inne rzeczy należą do strony polskiej, nie zrobiliśmy nic. Nie wyznaczono nawet
dowódcy grupy rekonesansowej, grup zabezpieczających. To jest hańba Biura
Ochrony Rządu.

Spodziewa się Pan prokuratorskich zarzutów?

– To jest rzecz prokuratury. Natomiast mi od razu po tym, co przeczytałem,
przyszła do głowy myśl: Boże, przecież to tylko nadaje się do prokuratury.
Natomiast nie wiem, co oni z tym zrobią. Niestety, ja przestaję już nawet
wierzyć w prokuraturę po tym, jak przeczytałem, że umorzono sprawę przeciwko
panu Palikotowi. Część informacji na pewno musi być niejawna, ale na pewno nie
zgadzam się z tym, że wszystko trzeba utajnić. Najwyższy czas, żeby ktoś zaczął
patrzeć na ręce ludziom, którzy w nieodpowiedni i nieodpowiedzialny sposób
prowadzą naszych VIP-ów nie wiadomo ku czemu.

Co Pana szczególnie zaskoczyło w opinii biegłych?

– Niewłaściwe przeprowadzenie analizy zadania, czego skutkiem był brak
niezbędnych specjalistów w grupie rekonesansowej i grupach zabezpieczających. A
to jest właśnie podstawa sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa na tych
VIP-ów. Nieprzeprowadzenie także odprawy koordynacyjnej. Jak to jest w ogóle
możliwe, żeby nie przeprowadzono odprawy? Przecież wszyscy na niej się
wszystkiego dowiadują, mają jakieś pytania, możemy coś na takiej odprawie
jeszcze zmienić, coś dopowiedzieć, chociażby dowiedzieć się, na jakim kanale
przekazujemy informacje między sobą. Zaniżono kategorię działań ochronnych 7 i
10 kwietnia 2010 roku. To jest prokurator. Na jakiej podstawie? Dlaczego
zaniżono kategorię? I kto to zrobił? Równie bulwersująca jest sprawa
niewyznaczenia odpowiedzialnych za zabezpieczenie poszczególnych miejsc.
Przecież ktoś musi być za to odpowiedzialny, później kogoś z tego trzeba
rozliczyć. Ktoś informuje wtedy oficera dyżurnego, że coś nie gra, albo osobę
odpowiedzialną, która tam jest na miejscu. Już nie mówię o tym, że nie
przeprowadzono rekonesansu, co jest podstawą abc Biura.

Biegli stwierdzili również, że plany zabezpieczeń obydwu wizyt
sporządzono w sposób sprzeczny z przepisami i zasadami prowadzenia działań
ochronnych

– To szokujące, to, kto to robił, komu to zlecono? Ale to się wiąże z tym, że
nie przeprowadzono rekonesansu. Bo jak ktoś źle zrobił rekonesans, to nie zrobi
dobrze planów. To się wszystko ze sobą wiąże. W opinii biegłych można też
przeczytać o zatwierdzeniu planu zabezpieczenia wizyty w dniu 7 kwietnia 2010 r.
przez nieuprawnionego do tego funkcjonariusza. Mamy tu też potwierdzenie, że nie
było na Siewiernym oficera BOR, co oznacza, iż gen. Janicki kłamał. Powiem panu,
że za obrzucenie jajkami prezydenta Kwaśniewskiego we Francji zwolniono szefa
BOR. Jestem ciekawy, co zrobi teraz prokuratura.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj