Jakich mistrzów wybieramy?
Z dr. Mieczysławem Rybą, wykładowcą w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, rozmawia Katarzyna Cegielska
Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu ma w swojej ofercie studia pierwszego i drugiego stopnia na kierunku politologia. Jedną ze specjalności na studiach licencjackich jest polityka międzynarodowa. Jakie znaczenie ma taki kierunek i specjalność?
– Jest to specjalność dająca niezwykle istotną perspektywę, jeśli weźmiemy pod uwagę dzisiejsze procesy globalizacyjne czy unifikacyjne. Rozumienie tego, co zwiemy współczesnymi stosunkami międzynarodowymi, nie jest ani proste, ani powszechnie dostępne. To niezwykle skomplikowana dziedzina wymagająca pewnej komasacji wiedzy z różnych dziedzin. Obok znajomości języków obcych ważne są również kwestie rozumienia kontekstu historycznego i kulturowego, a zarazem politycznego pewnej gry politycznej, która się toczy. To niezwykle istotne, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę interes Polski, jej losy we współczesnym świecie, umiejscowione też w szerokim kontekście historycznym. Z drugiej strony, ważne jest kształcenie kadr, które w perspektywie będą mogły służyć Ojczyźnie jako politycy czy urzędnicy. Oczywiście wiąże się to z dużym trudem i wysiłkiem dla osób, które wybierają specjalność stosunki międzynarodowe, ale są to studia niezwykle ciekawe i bogate, a także ważne.
Oprócz prowadzenia wykładów jest Pan także bacznym obserwatorem życia politycznego zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej. Czym charakteryzują się dzisiejsi politycy?
– Biorąc pod uwagę polskie realia, widzimy, jak w mniejszym czy większym stopniu uwarunkowani jesteśmy czynnikami zewnętrznymi. Te powiązania są różne. W stosunkach międzynarodowych na pierwszy plan wybijają się kwestie ideologiczne: wielu polityków kieruje się pewną ideologią zewnętrzną, która przychodzi na grunt polski, ale niekoniecznie jest zakorzeniona w perspektywie europejskiej, tej w klasycznym ujęciu. Inna kwestia to zależność medialna. Wiadomo, że dzisiejsza polityka to nieraz gigantyczna gra, w której gubi się to, co zwiemy służbą publiczną. Na wygrywanie swoich interesów grupowych i prywatnych politycy tracą tak dużo czasu, że zatracają perspektywę dobra Polski. A przecież właśnie tego powinniśmy wymagać od mężów stanu.
Ogromną rolę odgrywają tu media…
– Oczywiście, w tych gierkach obserwujemy dużą zależność od mediów, których kapitał w przeważającej mierze pochodzi z zewnętrz. Dlatego sterowność polskiej polityki przez zewnętrzny czynnik medialny, polityczny i ideologiczny jest niezwykle daleko posunięta. Wreszcie są też zapewne jakieś uzależnienia niejawne, o których jednak mało wiemy. Wszystko to powoduje taką łamigłówkę, że ten, kto chce, po pierwsze, dobrze to opisać, a po drugie, ewentualnie działać w polityce, narażony jest na cały szereg napięć i fałszów. Żeby dobrze się przygotować do służby publicznej, trzeba z jednej strony położyć nacisk na kwestie formacji intelektualnej, z drugiej zaś na sprawy formacji duchowej czy kształcenia charakteru. Współczesnej polityce towarzyszy wielka gmatwanina, a zarazem pewne proste mechanizmy. Bo dzisiejsza polityka to jedna wielka gra, która kłóci się nieraz z tym, co nazywamy dobrem publicznym. Z drugiej strony, w krajach mniejszych, średnich w polityce obserwujemy wiele uzależnień, lobbingów wszelkiego typu, co powoduje, że scena polityczna staje się walką zewnętrznych czynników. Natomiast mało widoczny jest czynnik, który nazwalibyśmy interesem Narodu, ściśle powiązanym nie tylko w sensie gospodarczym, ale i kulturowo z myśleniem o dobru Polski, widzianym także w perspektywie historycznej.
Czym powinien się charakteryzować polityk?
– Prawdziwy polityk czy mąż stanu patrzy co najmniej 50 lat do tyłu i 50 lat do przodu. Postrzega siebie w pewnym kontekście, wie, że może przyczynić się do powstania dobra. Jeśli tego nie robi, jest po prostu pionkiem przesuwanym po szachownicy. Mimo że media elektroniczne wmawiają nam, że w polityce mamy do czynienia z wielkimi postaciami, takich osób jest naprawdę niewiele. Szkoda, bo bardzo potrzebujemy wybitnych postaci. Dlatego w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej staramy się nie tylko szukać talentów, ale zachęcać też do postawy służby. Ta służebność musi mieć zakorzenienie w charakterze, a zarazem w bardzo pogłębionej, różnorakiej wiedzy. To wszystko jest przedmiotem naszej troski.
W ofercie edukacyjnej wielu wyższych uczelni można znaleźć politologię. W tej sytuacji niebagatelne znaczenie ma wybór konkretnej szkoły wyższej?
– Oczywiście, jest to bardzo ważne. Politologia jest nauką humanistyczną, dlatego ważne jest, na jakiej bazie rozumienia człowieka, świata i życia społecznego odbywa się kształcenie studenta. Może to być na fundamencie różnych współczesnych filozofii, w większości relatywistycznych, a więc stojących na gruncie kreowania postaw egoistycznych, kosmopolitycznych oraz liberalnych. W tym przypadku studenci kształcą się w duchu zupełnie sprzecznym z oczekiwaniami społecznymi: zamiast służebności, patriotyzmu spotykają się z egoizmem w różnych wydaniach, bo przecież kosmopolityzm też jest egoizmem. Wynikiem tej bardzo bolesnej podatności na wpływy zewnętrzne jest chociażby kwestia traktatu reformującego i wynikające z niego zagrożenia związane z utratą całych przestrzeni suwerenności.
Natomiast w naszej uczelni prowadzon y jest wykład filozofii klasycznej, gdzie podnoszone są takie cnoty, jak miłość ojczyzny, afirmacja własnej kultury narodowej, a zarazem państwa narodowego. Wreszcie silny jest element chrześcijaństwa, więc to, co jest niezbędne w kształceniu charakteru. Przywiązanie do tradycyjnej pobożności polskiej, w której tak silny jest wątek maryjności, co przekazywał Jan Paweł II czy Prymas Stefan Wyszyński, także jest niezwykle ważne w kształceniu postaw studentów. To wszystko razem musi dać dobry efekt nauczania, ale też kształcenia charakteru i wyrabiania postawy moralnej, która – gdy będzie tożsama z tym, czego się człowiek nauczy – daje pewien efekt. Żyjemy w totalnym zamęcie ideologicznym i jeśli ktoś chce wiedzieć, co się dzieje na uczelniach, niech zobaczy, co się dzieje w mediach. Ta mozaika ideologiczna, niestety, w wielu uczelniach łączy się też z chaosem ideologicznym. Zatem jest ważne, jaką uczelnię wybieramy, bo chodzi o to, jakich mistrzów chcemy naśladować i jaka towarzyszy temu idea, myśl i filozofia.
Dziękuję za rozmowę.
