Jacek wścieklica
Takiego ministra Jacka Rostowskiego jeszcze chyba publicznie nie
widzieliśmy. Wczoraj w Sejmie szef resortu finansów stracił panowanie nad sobą i
wściekle zaatakował Prawo i Sprawiedliwość. Rostowskiego oburzyły słowa posła
Pawła Szałamachy, który skrytykował rząd za to, że lekko traktuje sektor
finansowy, odrzucając podatek bankowy, a chce wprowadzić "najwyższe na świecie
obciążenia dla gospodarki realnej, dla przemysłu". Poseł miał na myśli podatek
od kopalin, który dotknie przede wszystkim koncern miedziowy KGHM Polska Miedź
(może to być nawet 2 mld zł rocznie), w którym państwo jest cały czas
największym akcjonariuszem. No i stało się. Jacek Rostowski wpadł w furię,
wytknął najpierw opozycji, że na świecie, z wyjątkiem USA, kopaliny są
własnością narodu, a potem wykrzyczał z mównicy sejmowej w stronę ław
poselskich: "Jestem głęboko zaszokowany, że PiS działa na rzecz lobbystów
inwestorów zagranicznych i nie broni interesu Narodu Polskiego. Wstyd mi za was!
Wstyd!".
A potem pan minister powiedział jeszcze dziennikarzom, że sprowokowała go
hipokryzja PiS, bo kopaliny należą do Narodu Polskiego i Naród powinien mieć z
tego tytułu korzyści. – Hipokryzji nie można tolerować nawet w Sejmie –
stwierdził Rostowski. To prawda, ale Jacek Rostowski sam jest hipokrytą, a od
wczoraj powinien być nawet tytułowany Najwyższym Hipokrytą. Powodów do wręczenia
mu takiego tytułu jest aż nadto.
Rostowski jest ministrem finansów od 2007 roku i dba od tego czasu o nasz
interes narodowy. Czyni to tak ofiarnie i skutecznie, że nasz dług publiczny w
tym czasie wzrósł o ponad 300 mld zł i będą go spłacać nie tylko nasze dzieci,
ale i wnuki. Czy to nie jest hipokryzja? A to przecież nie jedyny przykład
"dbałości" pana ministra o nasze interesy. Warto w tym miejscu przypomnieć
podwyżkę podatku VAT, podniesienie składki rentowej, zabieranie paru ładnych
miliardów z Funduszu Rezerwy Demograficznej, gdzie mają być gromadzone środki na
wypłatę świadczeń emerytalnych po 2020 roku, gdy będą problemy z finansowaniem
tych świadczeń z bieżących składek. W nagrodę mamy mieć za to podniesiony wiek
emerytalny.
Jacek Rostowski tak lekko rzucał gromy na PiS za krytykę podatku od kopalin,
więc warto go także zapytać: A gdzie pan był, panie ministrze, gdy poprzedni
rząd Donalda Tuska, w którym i pan zasiadał, przydzielał koncesje na
poszukiwanie i eksploatację złóż gazu łupkowego? Koncesje zostały tak
skonstruowane, że – jak twierdzą eksperci z różnych ośrodków naukowych i
organizacji – dochody państwa z tytułu wydobycia gazu w przyszłości mogą
stanowić tylko ułamek tego, co powinniśmy na tym zarobić. Czy to nie jest
działanie na rzecz "lobbystów inwestorów zagranicznych"? I kto tu w takim razie
jest hipokrytą?
Prawdę mówiąc, nie jestem zdziwiony kolejnym wyskokiem ministra Rostowskiego.
Najpierw przez kilka lat oskarżał PiS, że jest winne wszystkim problemom
gospodarczym, z jakimi musi borykać się PO. Gdy teraz już w te bajki nikt nie
uwierzy, Rostowski zarzuca opozycji zgłaszanie szkodliwych pomysłów
gospodarczych i sabotowanie samych mądrych projektów rządu. Bo jak znowu coś się
nie uda, Jacek Rostowski powie oburzony: to przez hipokrytów z opozycji.
Krzysztof Losz
