IPN pisze do Rosji w sprawie obławy
Z prokuratorem Zbigniewem Kulikowskim, szefem pionu prokuratorskiego
białostockiego Instytutu Pamięci Narodowej, który nadzoruje śledztwo w sprawie
obławy augustowskiej, rozmawia Adam Białous
Jakie kroki podjęli Państwo po ostatniej publikacji prof. Nikity Pietrowa, w
której podaje on wypisy z dokumentu – precyzyjnego planu zagłady 592 ofiar
obławy augustowskiej?
– Właśnie kończymy prace nad wnioskiem uzupełniającym do wniosku o pomoc prawną,
który wysłaliśmy Rosji już w roku 2009. Niebawem skierujemy do Federacji
Rosyjskiej to uzupełnienie. Prosimy w nim o udostępnienie nam dokumentu – planu
dokonania zabójstwa na osobach ujętych podczas obławy augustowskiej, który
opisuje w swojej ostatnio wydanej publikacji rosyjski historyk pan Nikita
Pietrow. Prosimy o to, aby strona rosyjska dokonała kwerendy materiałów
archiwalnych, znalazła ten dokument i może jakieś jeszcze inne dokumenty oraz
przekazała nam ich kopie. Mówię tu o innych dokumentach, bo takie najpewniej
istnieją. Skoro jest plan dokonania egzekucji, to musi być protokół jej
wykonania, w którym być może jest podane konkretne miejsce. Tu chcę podziękować
"Naszemu Dziennikowi" za publikację wywiadu z panem prof. Nikitą Pietrowem, w
której wskazuje on nam dokładnie, gdzie znajduje się odnaleziony przez niego
dokument, a więc pokazuje nam, do kogo precyzyjnie kierować nasz wniosek o jego
udostępnienie – chodzi tu o Centralne Archiwum Federacji Rosyjskiej Służb
Bezpieczeństwa w Moskwie. Przypomnę, że w roku 2009 po raz ostatni wysłaliśmy do
Rosji wniosek o pomoc prawną w tej sprawie. Wniosek bardzo obszerny, wymienione
jest w nim każde nazwisko i imię osoby zaginionej podczas obławy. Jednak do tej
pory, pomimo wielu monitów, strona rosyjska nie udzieliła nam żadnej odpowiedzi.
Jak szybko prześlą Państwo wniosek uzupełniający do Rosji?
– Robimy wszystko, co możliwe, aby stało się to jak najszybciej. Myślę, że jest
to kwestia tygodnia. Z tym że my bezpośrednio nie możemy takiego wniosku
skierować do Rosji, procedury wymagają, aby pośredniczyła w tym Prokuratura
Generalna. Jednak ona kieruje takie dokumenty bardzo szybko. Bardzo zależy nam
na czasie, gdyż zdajemy sobie sprawę, że teraz, po publikacji Nikity Pietrowa,
jest dobry czas na taki wniosek. Jeżeli strona rosyjska rozpatrzy go pozytywnie
i rozpocznie kwerendę, wówczas rozważymy możliwość skierowania prośby o
uczestniczenie w tych czynnościach naszych prokuratorów, oni są do tego gotowi.
Zamierzają Państwo przesłuchać prof. Nikitę Pietrowa?
– Nie możemy go przesłuchać na terytorium Rosji. Chyba że będzie on w Polsce,
wówczas jest to możliwe. Chcę jeszcze powiedzieć, że dyrektor białostockiego
oddziału IPN pan prof. Cezary Kuklo poinformował mnie pisemnie, że podjął
starania, aby zaprosić pana Nikitę Pietrowa do Polski.
Jak ocenia Pan wagę dokumentu, którego istnienie potwierdza Pietrow?
– Ten dokument jest dla sprawy wyjaśnienia zbrodni obławy augustowskiej
przełomowy. Podaje on informacje co najmniej tak samo ważne, jak te przekazane
przez Rosję w roku 1995. Wówczas główny prokurator Rosji w odpowiedzi na
zapytanie strony polskiej wysłał do naszej ambasady w Moskwie pismo z
informacją, że "potwierdzono aresztowanie podczas obławy przez organy "Smiersz"
3. Frontu Białoruskiego grupy 592 osób, które wspierały antyradziecko nastawioną
Armię Krajową". Teraz mamy potwierdzenie tego. Dokument potwierdza także naszą
kwalifikację tej zbrodni – jako zbrodni przeciwko ludzkości. Ten czyn doskonale
spełnia warunki definicji ludobójstwa, która mówi o zabójstwie wyselekcjonowanej
grupy osób narodowości polskiej. W przypadku tej zbrodni grupą tą byli działacze
podziemia niepodległościowego. Chcę tu również zauważyć, że pan Nikita Pietrow
podaje w swojej publikacji, iż w dokumencie widnieje liczba 592 osób, nasze
ustalenia poczynione podczas śledztwa, szczególnie w wyniku przesłuchań około
600 osób, dały liczbę 593, tak więc liczba ta jest bardzo zbliżona. Uważam, że
te dobre wyniki naszego śledztwa są owocem wzorowej współpracy w sprawie obławy
augustowskiej wszystkich pionów białostockiego IPN. Bardzo pomagają nam w
śledztwie historycy i archiwiści. Oni też organizują wystawy na ten temat,
wydają publikacje, współorganizują rocznicowe obchody w Gibach. Wiem, że bardzo
zależy na wyjaśnieniu sprawy obławy augustowskiej, szczególnie ustaleniu miejsca
spoczynku jej ofiar, dyrektorowi prof. Cezaremu Kukli. On mocno angażuje się w
tę sprawę i naprawdę jest ona dla niego priorytetowa.
IPN zwracał się z prośbą do przedstawicieli najwyższych władz w Polsce, aby
te upomniały się u władz Rosji o ujawnienie dokumentów dotyczących obławy
augustowskiej?
– W lipcu 2010 roku, kiedy IPN otwierał wystawę poświęconą obławie w Sejmie,
p.o. prezes IPN pan Franciszek Gryciuk w obecności przedstawicieli wielu mediów
zwrócił się z prośbą do prezydenta Bronisława Komorowskiego, aby udzielił on
pomocy w wyjaśnieniu okoliczności tej zbrodni. Byłem przy tym obecny.
Jak obecnie kwalifikują Państwo w śledztwie zbrodnicze czyny popełnione
podczas obławy augustowskiej?
– Śledztwo w sprawie zabójstwa w okolicach lipca i sierpnia 1945 roku w
nieustalonym miejscu około 600 osób zatrzymanych na Suwalszczyźnie podczas
obławy augustowskiej, dokonane przez wojska NKWD przy współudziale
funkcjonariuszy UB i MO, kwalifikowane jest przez nas jako zbrodnia
komunistyczna, a od lipca 2009 roku również jako zbrodnia przeciwko ludzkości.
Przypomnę, że kiedy w lipcu 1945 roku NKWD dokonywało mordu na blisko 600
osobach ujętych podczas obławy augustowskiej, w Norymberdze przygotowywano się
do słynnego procesu, w którym oskarżonymi byli Niemcy. To właśnie tam po raz
pierwszy prokurator rosyjski, nazywając zbrodnie popełnione przez Niemców
podczas wojny, użył terminu prawniczego "zbrodnia przeciwko ludzkości".
Przypomnę jeszcze raz, w tym samym czasie takiej właśnie zbrodni przeciwko
ludzkości w Polsce dokonywali sami funkcjonariusze ZSRS.
Domniemane miejsce egzekucji ofiar obławy to m.in. teren Puszczy
Augustowskiej, Puszczy Rominckiej czy Fortów Grodzieńskich. Na którą z tych
lokalizacji wskazują zeznania przesłuchanych przez Państwa świadków?
– W ustalonej przez nas bardzo prawdopodobnej wersji śledczej możliwe jest, że
prawie 600 osób zatrzymanych podczas obławy wywieziono w okolice Grodna i tam,
na terenie Fortów Grodzieńskich, zabito i pochowano. Opieramy się tu na
dokumentach z przeprowadzonych przez nas przesłuchań osoby obywatelstwa
polskiego – osoba ta już nie żyje – która była żołnierzem jednostki Armii
Czerwonej i uczestniczyła w obławie. Cytuję z jej zeznań: "W lipcu 1945 roku,
bezpośrednio przed żniwami, żyto było już białe, dostaliśmy rozkaz wymarszu na
teren Suwalszczyzny (z Prus Wschodnich)" i dalej "rozkaz był okrążyć wieś, nie
pamiętam, która to była, gdzieś koło Sejn, i nikogo do wsi nie wpuszczać, ani ze
wsi nie wypuszczać. Wojska było bardzo dużo. Powiedziano nam, że we wsi są
gestapowcy i trzeba ich wyłapać". Ta osoba zeznała też, że jej jednostka biorąca
udział w obławie zakończyła marsz w okolicy Grodna. Między innymi na podstawie
tych słów ustaliliśmy jedną z wersji śledczych, że aż tam zaprowadzono
zatrzymanych podczas obławy prawie 600 osób i na terenie Fortów Grodzieńskich,
gdzie wcześniej NKWD przeprowadzało inne masowe egzekucje, zamordowano ich i
pochowano.
Wierzy Pan, że uda się Państwu zakończyć śledztwo z powodzeniem, tj. ustalić
miejsce pochówku ofiar obławy?
– Kaci robili wszystko, żeby nie było świadków ich zbrodni, żeby ich ofiary
poszły w niepamięć. Jednak im bardziej starali się zatrzeć ślady zbrodni, tym
bardziej pamięć o niej wraca. Tak było ze zbrodnią katyńską i tak jest ze sprawą
obławy augustowskiej. Wiemy coraz więcej. Dzięki zeznaniom świadków
odtworzyliśmy przebieg tej zbrodniczej akcji, określiliśmy jej zasięg,
przybliżoną liczbę ofiar. Teraz dzięki publikacji prof. Nikity Pietrowa wiemy o
istnieniu dokumentu, który to wszystko potwierdza. Brakuje nam jeszcze wiedzy o
miejscu zbrodni, które jest również najpewniej miejscem spoczynku jej ofiar.
Wierzę, że na tę wiedzę zarówno my, jak i rodziny ofiar nie będziemy musieli już
długo czekać.
Dziękuję za rozmowę.
