Inżynier Wróbel miał pomóc analizować raport MAK
Z posłem Jerzym Polaczkiem (PiS), b. ministrem transportu, przełożonym i
przyjacielem tragicznie zmarłego Eugeniusza Wróbla, rozmawia Marcin Austyn
Wiceminister Eugeniusz Wróbel specjalizował się w tematyce lotniczej. Czy
byłby dziś pomocny w analizowaniu raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego
na temat przyczyn katastrofy samolotu Tu-154M?
– Z pewnością wsparcie Eugeniusza w takim kluczowym momencie byłoby nieocenione.
Myślę, że nie zdradzę tu nic nadzwyczajnego, jeśli powiem, że uzgadnialiśmy
nawet scenariusz jego pomocy i zakres współpracy w kwestiach trudnych, zwłaszcza
jeśli chodzi o tematykę samego lotniska Siewiernyj. Eugeniusz specjalizował się
m.in. w zagadnieniach z zakresu utrzymania i rozwoju lotnisk oraz kompetencji
służb zarządzających ruchem lotniczym. Pod tym względem w Polsce takich osób z
tak dużym doświadczeniem zawodowym, ale i państwowym jest niewiele.
Był na bieżąco z tematami związanymi z tragedią smoleńską? Z czego wynikało
to zainteresowanie?
– Przede wszystkim z wieloletniej znajomości zagadnień lotniczych, a także z
doświadczenia państwowego – jako wiceminister transportu nadzorował porty
lotnicze, Urząd Lotnictwa Cywilnego i Polską Agencję Żeglugi Powietrznej.
Znał Pan rodzinę państwa Wróblów, działo się tam coś niepokojącego?
– Nigdy w rodzinie Eugeniusza nie było konfliktów. Mogę powiedzieć, że gdyby
stawiać wzory dla innych, czy to osobowe, czy rodzinne, to Eugeniusz był
człowiekiem wręcz nieskazitelnym. Także jego rodzina mogłaby być dla wielu
przykładem dobrej rodziny chrześcijańskiej. Dlatego dla mnie okoliczności
zaginięcia i śmierci Eugeniusza są tak niezrozumiałe, a sprowadzenie całego
problemu do kwestii nagłego przypadku, do niepopartych faktami sporów
finansowych jest bardzo dziwne i niewiarygodne. Jeśli syn Eugeniusza miał udział
w tej tragedii, to z pewnością działał w stanie kompletnej nieświadomości.
Jakim człowiekiem był Eugeniusz Wróbel?
– Eugeniusza brakuje od piątku i nadal traktuję go jako osobę zaginioną.
Uświadomiłem sobie, że przez 20 lat naszej znajomości nie przypominam sobie,
abyśmy kiedykolwiek rozmawiali o sprawach błahych, tracąc czas. Prywatnie
pasjonował się żeglarstwem, był jachtowym kapitanem żeglugi wielkiej, przeszedł
całą drogę harcerską w Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej do stopnia
harcmistrza. Była to ta część śląskiego harcerstwa bardzo mocno przywiązana do
najwyższych wartości – Boga, przyrzeczenia harcerskiego, patriotyzmu –
gruntownie kształtująca charakter bez "drogi na skróty". Był to człowiek zawsze
podejmujący trudne, wykraczające w przyszłość sprawy. Powiem tu tyle, że nasza
ostatnia rozmowa telefoniczna, na dwa dni przed zaginięciem, dotyczyła wspólnego
przygotowania konferencji byłych ministrów transportu w grudniu br. na
Politechnice Śląskiej, dotyczącej priorytetów polskiej polityki transportowej w
okresie naszej prezydencji w Unii Europejskiej, która ma się rozpocząć od lipca
2011 roku.
Był politycznie zaangażowany?
– Eugeniusz nie był typem polityka. Najlepiej odnajdywał się w pracy dla
państwa. Przez wielu ludzi był szanowany właśnie za wiedzę, za to, że zawsze
formułował dojrzałe wnioski. Powiem tak, że gdyby taka osoba jak Eugeniusz była
10 kwietnia br. w Ministerstwie Infrastruktury, to osobiście wpłynęłaby na bieg
historii poprzez natychmiastowe, adekwatne działania na poziomie państwowym. Jak
go znam, podałby się do dymisji, jeśli miałby firmować własnym nazwiskiem
rozwiązania, z którymi się nie zgadzał i które godziłyby w podstawowe interesy
państwa. Śmierć Eugeniusza to także ogromna strata dla Śląska. On od lat
zajmował się przygotowywaniem nowych projektów modernizacyjnych dla regionu,
jeśli chodzi o kwestie środowiskowe, drogowe, lotniskowe, w tym się
specjalizował. Warto też pamiętać, że Eugeniusz współpracował w ramach podziału
obowiązków w Ministerstwie Transportu z Urzędem Komunikacji Elektronicznej z
panią prezes Anną Streżyńską. Dlatego i tam pozostała jego cząstka. Dziś
widoczna jest ona w efektach działań regulacyjnych Urzędu przekładających się na
niższe opłaty za rozmowy telefoniczne milionów abonentów. Taki był Eugeniusz…
Straciłem wspaniałego współpracownika i przyjaciela.
Dziękuję za rozmowę.
