Informatyczna rewolucja

Z prof. dr. hab. inż. Dominikiem Sankowskim, kierownikiem Katedry Informatyki Stosowanej Politechniki Łódzkiej, członkiem Rady Naukowej Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, który bezinteresownie opiniował programy nauczania na kierunku informatyka w toruńskiej uczelni, rozmawia Katarzyna Cegielska

Panie Profesorze, obecność informatyki stwierdzamy dziś niemal w każdej dziedzinie ludzkiego życia, czym ona jest?

– Pozwolę sobie zdefiniować ten termin, pomimo że jest to dziedzina wiedzy, z którą pokolenie dwudziesto- i trzydziestolatków jest na ogół zaznajomione, ale przecież nie tylko tacy są tym zainteresowani. Informatyka jest dziedziną wiedzy i działalności człowieka, która zajmuje się przetwarzaniem informacji za pomocą komputerów, czyli hardware?u, i odpowiedniego oprogramowania, czyli software?u.


Hardware, software – te określenia nie dla wszystkich brzmią przyjaźnie? Jakie znaczenie ma informatyka we współczesnym świecie?


– Niemal każda sfera działalności człowieka podlega komputeryzacji. Komputerom przypisuje się już nie tylko ewolucyjną, ale rewolucyjną rolę. Tak jak w XIX wieku miała miejsce rewolucja przemysłowa, wiążąca się z wynalezieniem maszyny parowej, silnika elektrycznego, która zwielokrotniła siłę mięśni ludzkich zaangażowanych w produkcję, tak teraz ma miejsce druga rewolucja z udziałem komputerów. Potęguje ona zdolności umysłowe człowieka do granic wprost niewyobrażalnych.


Właściwie czy nam się to podoba, czy nie, musimy się z informatyką zaprzyjaźnić?


– Można powiedzieć, że nie ma w tej chwili dziedziny wiedzy, w której nie posługiwalibyśmy się informatyką. Może przytoczę słowa Bangemanna z dokumentu „Europa i Społeczeństwo Globalnej Informacji. Zalecenia dla Rady Europy”. Jest w tym dokumencie wspomniane m.in., że kraje, które wejdą w erę społeczeństwa informacyjnego, zbiorą największe żniwo, ponieważ wyznaczą drogę innym. Natomiast te kraje, które będą zwlekać lub podejmą działania połowiczne, mogą w czasie krótszym niż jedno dziesięciolecie stanąć w obliczu załamania inwestycji i kryzysu na rynku pracy. Te słowa z maja 1994 roku nie straciły dzisiaj swojej doniosłości. Dlatego uważam, że wprowadzenie szerokiej informatyzacji w kraju wiąże się też z rozwojem uczelni, które podjęłyby się trudu szkolenia informatyków. Z mojego doświadczenia jako eksperta Państwowej Komisji Akredytacyjnej na kierunku informatyka wynika, że chociaż wiele szkół w Polsce proponuje kształcenie w tym zakresie, to jednak stale rośnie potrzeba szkolenia dobrych, nowoczesnych informatyków, którzy nie tylko będą posiadali umiejętności związane z programowaniem, ale przede wszystkim z rozwojem internetu, sieciami komputerowymi oraz technologiami internetowymi. W tej dziedzinie informatyki rynek pracy w dalszym ciągu jest nienasycony.


W Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej, w ramach kierunku informatyka można studiować techniki multimedialne. Czym charakteryzuje się ta specjalność?


– Jeżeli popatrzymy na program nauczania WSKSiM, to w swojej głównej części nie różni się on od innych programów dobrych uczelni w kraju, a także i za granicą. Wzorce tego programu zostały oparte zarówno na dobrych programach uczelni krajowych zgodnie z wymogami minimum programowego, a także na międzynarodowych standardach zawartych w takim dokumencie, jak Raport Computing Curricula, który powstał w ramach organizacji Computer Society. Ten raport zawiera zalecenia dla programów nauczania na poziomie inżynierskim i stanowi podstawę wiedzy na kierunku informatyki. Przedstawiam tu tło programu, który będzie realizowany w WSKSiM. Według mojej wiedzy, jest on bardzo nowocześnie przygotowany. Przewidywana kadra dydaktyczna to wysokiej klasy informatycy, specjaliści z czołowych uczelni krajowych (Warszawa, Kraków, Łódź, Poznań) mający w swoim dorobku wiele nagród krajowych i międzynarodowych. A jeżeli chodzi o samą specjalność – techniki multimedialne – położono bardzo duży nacisk na aktualne potrzeby związane z zawodem informatyka pracującego w szeroko pojętym obszarze multimediów. Pragnę przybliżyć to pojęcie na przykładzie technik prezentacji multimedialnych, które polegają na łączeniu tekstu, grafiki, animacji, fragmentów filmu, zapisanej cyfrowo mowy oraz wysokiej jakości dźwięku w celu uzyskania najbardziej atrakcyjnej formy przekazu informacji. Ktoś może zapytać, po co to komu? Mianowicie dzięki takim prezentacjom znacząco wzrasta jakość metod uczenia się, oszczędność czasu, tempo uczenia się, a także zakres przyswajanej wiedzy. Zrozumienie tematu jest wyższe o kilkadziesiąt procent.


Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej oferuje informatykę na poziomie inżynierskim. Na uniwersytetach, w ramach pierwszego stopnia nauczania, oferowana jest na poziomie licencjatu. Czy lepiej być inżynierem, czy licencjatem z zakresu informatyki?


– Do tej pory zawód inżyniera umożliwiał zatrudnienie w wielu gałęziach przemysłu. Ktoś może powiedzieć, przemysł przestał istnieć. To nie jest do końca prawda, przemysł się odbudowuje np. w postaci małych i średnich przedsiębiorstw o bardzo nowoczesnych technologiach. Znane są mi firmy, które potrafią produkować najnowocześniejsze produkty nieodbiegające od rozwiązań amerykańskich czy krajów Europy Zachodniej, które właśnie potrzebują fachowców inżynierów. Dlaczego inżynierów, a nie licencjatów? Dlatego że program nauczania na studiach inżynierskich zawiera takie przedmioty, jak podstawy elektrotechniki, elektroniki, metrologii, automatyki, robotyki i cyfrowego przetwarzania sygnałów. Sama budowa komputerów jest wyjaśniona bardziej od strony elektronicznej. To są przedmioty, które pozwalają absolwentowi podejmować pracę w różnych dziedzinach gospodarki i gałęziach przemysłu. Absolwent po studiach inżynieryjnych ma większe możliwości zatrudnienia, a studia trwają zaledwie pół roku dłużej.


Jak Pan Profesor ocenia bazę dydaktyczną WSKSiM?


– W trakcie wielokrotnych wizyt jeszcze podczas budowy tego pięknego kompleksu budynków przyznam szczerze, że byłem tym niewiernym Tomaszem. Słuchałem zapewnień Ojca Dyrektora o tym, co i gdzie powstanie, ale myślałem, że potrwa to 5-6 lat. Przyjeżdżam za trzy miesiące, a tu prawie wszystko gotowe. I rzeczywiście, piękna aula na kilkaset osób z wyposażeniem multimedialnym gotowa do prowadzenia wykładów. Na terenie uczelni znajdują się również mniejsze sale wykładowe, ćwiczeniowe, laboratoryjne. Byłem konsultantem przy doborze sprzętu i jego rozmieszczeniu, żeby wszystko było zgodne z obowiązującymi normami i wygodne dla studentów. Ja dużo podróżuję służbowo. Wizytowałem uczelnie w wielu krajach zachodnich, a także w Stanach Zjednoczonych i muszę powiedzieć, że w tej chwili świat może przyjeżdżać do Torunia, do Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, i uczyć się, jak dbać o studenta, o jego komfort, zarówno ten związany z samym procesem nauczania, jak i z pobytem w hotelu akademickim, gdzie też przyszło mi nieraz nocować. Chciałbym, aby każdy student w Polsce miał takie warunki. Kiedy sam byłem studentem, mieszkałem w latach sześćdziesiątych w akademikach, w pokojach 4-5-6-osobowych, w których były nieraz łóżka piętrowe. W Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu pokoje są 1-, 2- najwyżej 3-osobowe z lodówką, czajnikiem, z łazienką, a nawet dostępem do internetu w każdym pokoju. Byłem i jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co już zostało zrobione. Ta dbałość o szczegóły to jest właśnie takie indywidualne podejście do studenta.


Dziękuję za rozmowę.

drukuj