II przykazanie Boże
Laboratorium wiary – Dekalog
Zapisane w Księdze Wyjścia II przykazanie Boże brzmi: „Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy” (Wj 20, 7; Pwt 5, 11). W pacierzu mówimy: „Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno”. „Drugie przykazanie Boże nakazuje szanować imię Pańskie” (KKK, nr 2142). Jest ono święte i dlatego nie wolno go profanować bezmyślnym wymawianiem.
Dlaczego wśród przykazań Bożych znajdujemy zaraz po zakazie bałwochwalstwa nakaz poszanowania imienia Bożego? Aby w pełni odpowiedzieć na to pytanie, musimy przede wszystkim zmniejszyć odległość dzielącą nasz sposób myślenia i posługiwania się imionami od starotestamentowego pojmowania roli imienia. Współcześnie posługiwania się imionami nie traktujemy tak poważnie jak dawniej. Przy nadawaniu imion dzieciom ludzie sugerują się względami estetycznymi (podoba im się brzmienie) albo silą się na oryginalność. Czasami zwracają uwagę na panującą modę. Raz sięgają do imion starych, innym razem wybierają imiona „z eksportu”, spopularyzowane przez aktorki lub piosenkarzy. Zdarza się, że rodzice nadają imię dziecku, ponieważ nosi je ktoś dla nich ważny, podziwiany, kochany. Ale też często nadają dzieciom imiona nic nieznaczące. W świecie Biblii przywiązywano dużą wagę do imienia człowieka. Było ono ściśle związane z osobą. Można powiedzieć, że się z nią utożsamiało; niejako zrastało z jej losem. Imię nie tylko oznaczało konkretną osobę (wypowiadając czyjeś imię, przywołuję tego, który je nosi), ale było czymś więcej: odsłaniało prawdę o niej. Rodzice wybierali imiona, które odpowiadały okolicznościom narodzin dziecka (np. Samuel to „wyproszony przez Boga”). Były ukonkretnieniem nadziei i pobożności rodziców (Noe – „pociecha”, Józef – „Bóg dodał”). Imiona miały znaczenie prorockie (Salomon, Jan, Jezus). Czasami imię miało znaczenie pejoratywne, pogardliwe (Nabal – „bezwartościowy”). Bywało też, że imię osoby oddawało jej cechy charakteru (Boanerges – „synowie gromu”). Zmiana imienia oznaczała, że Bóg brał w szczególne posiadanie daną osobę i wchodząc w jej życie, wyznaczał jej nowe zadania (Abram – Abraham; Kefas – Skała; Szaweł – Paweł). Zwracanie się do kogoś po imieniu, wypowiadanie imienia, oznaczało nie tylko bycie kimś bliskim, znajomym (dzisiaj też mówimy po imieniu osobom, z którymi żyjemy w zażyłości), ale wyrażało posiadanie nad kimś władzy.
Zwróćmy uwagę na to, że Bóg Stwórca zwraca się do człowieka, swego stworzenia, wzywając go po imieniu. Ludzie zaś, nawet poznawszy, dzięki specjalnemu objawieniu Bożemu imię Boże, nie posługują się nim, aby nie dopuścić się profanacji i świętokradztwa. Bóg mówi do człowieka po imieniu – w ten sposób wyraża swoją łaskawość i miłosierdzie. Człowiek nie ośmiela się spoufalać z Bogiem, posługując się Jego imieniem. Wypowiedzenie czyjegoś imienia uobecniało przyzywaną osobę. Starożytni władcy stawiali na granicach swoich państw słupy z wypisanym swoim imieniem. Oznaczało to, że są obecni aż na krańcach swego królestwa. Jeśli ktoś zniszczył taki relief z imieniem władcy, tym samym zwracał się przeciwko niemu. Stawał się buntownikiem. Jeśli to wszystko weźmiemy pod uwagę, nie zdziwi nas utożsamianie imienia Bożego z osobą samego Boga. Imię Boga – podobnie jak sam Bóg – jest święte. Należy się mu szczególna cześć. Nie może być szargane w ten sposób, że człowiek posługuje się nim, kiedy i jak chce.
