Homoseksualiści są dla armii problemem
Do masakry ludności muzułmańskiej w Srebrenicy w dużym stopniu
przyczynił się fakt, że wielu spośród żołnierzy stacjonującego tam kontyngentu
holenderskiego przyznawało się do homoseksualizmu – stwierdził emerytowany
generał amerykańskiej armii John Sheehan, były przywódca wojsk NATO w
Jugosławii. Jego zdaniem, taka sytuacja fatalnie wpływała na morale jednostek.
Władze Holandii odrzucają takie oskarżenia.
Sheehan swoją opinię przedstawił w amerykańskim Senacie w trakcie debaty
dotyczącej ewentualnego dopuszczenia zdeklarowanych homoseksualistów do czynnej
służby wojskowej. Stwierdził wówczas, że gdyby nie wyjątkowo kiepskie morale
ONZ-owskich oddziałów w Srebrenicy, które wynikało z dużej liczby żołnierzy
homoseksualistów, nie doszłoby do masakry. Jak podkreślił, takie informacje
otrzymał od ówczesnych władz w Amsterdamie. Poinformowano go wtedy, że może
obecność żołnierzy homoseksualistów nie jest najważniejszym punktem tych
wydarzeń, jednakże z całą pewnością stanowiła część problemu. Holenderskie
Ministerstwo Obrony Narodowej nazwało oskarżenia generała „całkowitym
nonsensem”. Szef resortu Roger van de Wetering podkreślił, że jest zdumiony, iż
człowiek o takiej przeszłości rzuca tak bezpodstawne oskarżenia. – Masakra w
Srebrenicy i zaangażowanie w nią żołnierzy ONZ była szczegółowo zbadana, zarówno
przez holenderskie, jak i międzynarodowe organizacje, a także samą Organizację
Narodów Zjednoczonych. Nigdzie nie stwierdzono, żeby orientacja seksualna
żołnierzy odgrywała jakąkolwiek rolę – ripostował. Do krytyki emerytowanego
dowódcy przyłączył się również ambasador Holandii w USA Renee Jones-Bos, a także
niektórzy spośród amerykańskich senatorów. Część krajów zezwala homoseksualistom
na służbę w armii, m.in. Wielka Brytania, Kanada czy Australia.
Łukasz Sianożęcki
