Harasim powiela kłamliwy schemat
Z Antonim Macierewiczem, posłem PiS, rozmawia Marcin Austyn
Zarzuca Pan Polskiej Agencji Prasowej, że nierzetelnie relacjonuje procesy wytaczane przez byłych żołnierzy Wojskowych Służb Informacyjnych w związku z raportem z likwidacji WSI.
– To, co publikuje PAP, może być, i bywa, podawane przez media jako informacje prawdziwe, bez sprawdzania u źródła. Stąd też wynika nieprawdopodobna waga przekazu PAP. Tymczasem Agencja systematycznie podaje nieprawdę w relacjonowaniu orzeczeń zapadłych w sprawach byłych żołnierzy WSI przeciwko mnie. PAP stwierdza: „Sądy uznają jednak, że nie może on [Macierewicz – przyp. red.] odpowiadać za raport, bo był to dokument urzędowy, a autor nie wykroczył przy jego tworzeniu poza ustawowe kompetencje”. To nie jest prawda. Nigdzie, w żadnym orzeczeniu nie ma takiego stwierdzenia, że ja nie mogę odpowiadać, dlatego że raport był dokumentem urzędowym.
Rozumiem, że nie zgadza się Pan z twierdzeniem, iż urzędnik nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za dokument urzędowy, a wręcz że Antoni Macierewicz nie odpowiada za raport…
– Taka się rodzi sugestia, a przecież w żadnym orzeczeniu coś takiego nie zostało stwierdzone. Co więcej, sąd orzekł, że raport jest dokumentem urzędowym cieszącym się domniemaniem prawdziwości i żeby Macierewicz został pociągnięty do odpowiedzialności cywilnej, musi powód – czyli żołnierz WSI – wykazać, że w raporcie zamieszczona została nieprawda.
Interweniował Pan w tej sprawie w PAP?
– Wielokrotnie zwracałem na to uwagę. Bez skutku. Agencja powtarza nieustannie przyjęty schemat. Co więcej, redaktor naczelny PAP wysłał do mediów polemikę z moim wystąpieniem, szkoda tylko, że jego stanowisko nie dotarło do mnie. Co to za obyczaj, by wysyłać odpis do mediów, nie wysyłając pisma do właściwego adresata?
Wytoczy Pan proces?
– Konsultuję tę sprawę z prawnikami, szczególnie że we wspomnianej odpowiedzi odmówiono mi wydrukowania sprostowania. Oczywiście proces nie jest celem moich działań, interesuje mnie przede wszystkim sprostowanie. Nie chodzi mi też o wyrazy ubolewania, choć cieszę się, że pan redaktor Mirosław Harasim zrozumiał, że popełnił błąd i zawarł w tekście do mediów wyrazy ubolewania. To miłe. Gdyby było to normalne pismo, poprzestałbym na tym. Jednak tu mamy do czynienia z organem, który jest traktowany przez sąd w sposób szczególny. Agencja musi opublikować sprostowanie, inaczej moja sytuacja prawna w poszczególnych procesach będzie niekorzystna. Nie o przeprosiny tu chodzi, ale o to, by nieprawda nie była powtarzana.
Dziękuję za rozmowę.
