Hall sama może podziękować
Premier szykuje się do wygłoszenia kolejnego exposé. Tym razem ma ono mieć związek z jesiennymi zmianami w Radzie Ministrów i „nowym otwarciem” rządu. Skala przetasowań w rządzie nie jest jeszcze przesądzona. Zagrożona jest pozycja m.in. minister edukacji Katarzyny Hall. Ale szefowa resortu edukacji może opuścić swój fotel nie z powodu krytyki jej poczynań przez premiera, ale z własnej woli. Wiele będzie bowiem zależało od kształtu przyszłorocznego budżetu. Jeśli minister finansów będzie chciał oszczędzać kosztem oświaty, minister Hall jest gotowa złożyć wkrótce dymisję. Z kolei pozycja ministra obrony Bogdana Klicha zależy od sukcesów w realizacji procesu profesjonalizacji armii. Opozycja uważa, że jego program jest nierealny i spowoduje tylko chaos. Jeśli te obawy okażą się słuszne, minister zapłaci stanowiskiem.
Jesienne zmiany w rządzie są już praktycznie przesądzone, ale skala zmian personalnych w Radzie Ministrów będzie zależała od kilku czynników, w tym oceny poszczególnych ministrów przez opinię publiczną. Od dawna zaś kiepskie oceny zbiera od Polaków minister edukacji narodowej Katarzyna Hall. Wystarczy tylko wspomnieć ostatnie zamieszanie z maturami i egzaminami gimnazjalistów. Minister nie należy też do grona najbliższych współpracowników premiera i jej pozycja w rządzie jest przez to słaba. – A skoro tak, to premier niewiele by stracił, dymisjonując minister Hall – mówi jeden z czołowych polityków PO.
Jednak Donalda Tuska może wyręczyć w podjęciu tej nieprzyjemnej decyzji sama minister. Katarzyna Hall obawia się, że to właśnie oświatę mogą najbardziej dotknąć zapowiadane oszczędności budżetowe. Tymczasem rośnie presja nauczycielskich związków zawodowych na wzrost płac, a bez większych nakładów finansowych minister nie będzie mogła spełnić ich żądań. Na jednym ze spotkań z posłami PO minister Hall miała powiedzieć, że jeśli nieuwzględnione zostaną jej wnioski budżetowe, to sama odejdzie z rządu.
Wstępny rządowy projekt budżetu ma być gotowy jeszcze we wrześniu i zostanie skierowany do Sejmu. Jak pokazuje dotychczasowa praktyka, gdy rząd przedkłada ten dokument, to w parlamencie raczej nie wprowadza się do niego już zbyt istotnych zmian. Oczywiście minister edukacji mogłaby próbować namawiać posłów do dania większych pieniędzy na szkoły, ale to natychmiast wywołałoby konflikt z premierem i oznaczało dymisję. Trudno bowiem byłoby jakiemukolwiek szefowi rządu tolerować taką nielojalność.
Ale Katarzyna Hall podpadła też części posłów, również z koalicji rządowej, z innych powodów. Sprzeciw wzbudzają choćby projekty posyłania coraz młodszych dzieci do szkół. Z tego też powodu szefowa resortu edukacji nie bardzo może liczyć na to, że będą jej zbyt mocno bronić posłowie.
Kandydatami do dymisji są wciąż minister infrastruktury Cezary Grabarczyk i szef resortu kultury Bogdan Zdrojewski. Ale poważnie za kilka miesięcy zagrożona może być także pozycja ministra obrony Bogdana Klicha, jeśli nie po myśli premiera będzie przebiegał proces profesjonalizacji i uzawodowienia armii. Na razie wszystko wygląda jak najlepiej. Premier i minister na wczorajszej konferencji prasowej zapewniali, iż za dwa lata nasza armia będzie liczyła 90 tysięcy żołnierzy i 30 tysięcy w Narodowych Siłach Rezerwy. Są też na to, jak zapewniano, zarezerwowane pieniądze w kolejnych budżetach. – W przyszłym roku uzawodowienie armii będzie kosztować budżet państwa dodatkowo 1,4 mld zł, a w 2010 ponad 2,5 mld zł – poinformował Klich.
Ale w rządzie są obawy, czy program uda się rzeczywiście zrealizować bez przeszkód. Poseł Aleksander Szczygło (PiS), były minister obrony, zarzucił ministrowi Klichowi, że program jest nieprzygotowany i jest za mało pieniędzy na jego realizację, głównie na wynagrodzenia dla żołnierzy. – Najtrudniejsze będzie przyciągnięcie młodych ludzi do wojska. Jeśli to nie wypali, program zakończy się klapą i nie będzie innego wyjścia jak odwołanie Klicha – przyznał jeden z koalicyjnych posłów z komisji obrony. – Minister przekonuje od dawna premiera, że sobie z tym poradzi, ręczył więc za to „głową”. To był wszak jeden z ważnych punktów programu rządu. A przecież musi jeszcze do programu profesjonalizacji przekonać prezydenta, który może zawetować nasze ustawy – dodał poseł. Zdaniem kilku innych naszych rozmówców, Tusk będzie teraz szczególnie kontrolował właśnie ministra Klicha, bo obawia się zarzutów opozycji o osłabienie możliwości obronnych kraju, gdyby program nie wypalił. W dodatku groziłoby to kompromitacją na arenie międzynarodowej i w strukturach NATO. I jakiekolwiek kłopoty z reformą armii spowodują, że w MON polecą głowy, pierwszy odejdzie wtedy minister Bohdan Klich.
Krzysztof Losz
