Głośniej o tej pigułce
Nim wpadniesz w chorobę, upokórz się, a gdy zgrzeszysz, daj dowód nawrócenia. (2 Kor 5, 1.10)
W dziedzinie badań naukowych, zwłaszcza medycznych, Amerykanie nie mają sobie równych. Wielość ośrodków badawczych, nieprzeciętnych naukowców oraz przeznaczanych środków finansowych z różnorodnych źródeł umożliwia im niezależne od koncernów i nacisków prace badawcze, wolne od manipulacji. I chociaż to nie na rękę np. firmom farmaceutycznym, mogliśmy w ostatnich dniach dowiedzieć się z „Naszego Dziennika” o udokumentowanym związku stosowania antykoncepcji hormonalnej z rakiem piersi. Ta wiadomość nie zaskakuje lekarzy, gdyż praktyka kliniczna od dawna potwierdza tę zależność (antykoncepcja hormonalna została wprowadzona na masową skalę w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia). Estrogeny zaś, które są składnikiem większości tabletek antykoncepcyjnych, niezmiennie od 1993 roku figurują na liście karcynogenów w Polsce. Odkrycie to jest zgodne z wiedzą na temat etiopatogenezy raka piersi i nielogiczne byłoby podważanie oczywistych faktów naukowych. Zwolennicy szerokiego stosowania antykoncepcji, nie wyłączając młodych dziewcząt, którym proponuje się te metody jako element tzw. seksedukacji, nie dają jednak za wygraną, i upatrują jakiegoś podstępu w rozpowszechnianiu prawdy o hormonalnych środkach przeciw poczęciu nowego życia. Trzeba jednak wiedzieć, że popularność pigułki w Stanach Zjednoczonych spada bardzo szybko, podczas gdy Europa jest wyraźnie opóźniona w tym trendzie. Wynika to z faktu wyprzedzania od kilkunastu do kilkudziesięciu lat osiągnięć amerykańskich naukowców w porównaniu z europejskimi. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: Unia Europejska w dziedzinie badań naukowych nie nadąża nie tylko za Stanami Zjednoczonymi, ale nawet za Chinami. Powracając jeszcze do innych działań ubocznych związanych ze stosowaniem hormonalnych środków antykoncepcyjnych, należy przypomnieć o niekwestionowanym nigdzie ryzyku ciężkich powikłań zakrzepowo-zatorowych. Nie istnieje żaden bezpieczny okres stosowania tych preparatów, jeśli idzie o niebezpieczeństwo wystąpienia skutków ubocznych typu sercowo-mózgowo-naczyniowego. Takie same tragiczne dla zdrowia efekty mogą towarzyszyć zarówno krótko-, jak i długoterminowej antykoncepcji hormonalnej, a są to zawały mięśnia serca, krwotoczne udary mózgu, zatory tętnic, w tym pnia płucnego, i inne. Ryzyko zawału lub krwotoku mózgowego dla kobiet po 35. roku życia, palących papierosy i stosujących pigułki, jest siedem razy wyższe niż dla ich niestosujących. Innymi skutkami niekorzystnymi dla zdrowia, a związanymi z przyjmowaniem hormonalnych środków antykoncepcyjnych, są częste infekcje miednicy małej, zwłaszcza zakażenia chlamydiami, które skutkują obniżeniem płodności i większym odsetkiem ciąż jajowodowych. Istnieją także doniesienia, że antykoncepcja ma związek z rozprzestrzenianiem się AIDS, gdyż środki hormonalne mogą upośledzać system immunologiczny organizmu i ułatwiać szerzenie się zakażeń nie tylko chlamydią, ale także wirusem HIV. Częste są także problemy wątrobowe związane z przyjmowaniem pigułek – zwiększone ryzyko rozwoju raka wątrobowokomórkowego, podwyższony poziom transaminaz i bilirubiny, skłonność do powstawania guzów łagodnych. Należy także wspomnieć o możliwości zespołu psychoendokrynnego polegającego na szokującym obniżeniu nastroju i motywacji oraz rozluźnieniu więzi międzyludzkich u kobiet zażywających te środki oraz o spadku libido, szczególnie przy stosowaniu najnowszych preparatów. A wszystko to za własne pieniądze. Trudno powiedzieć, że na zdrowie.
Hanna Wujkowska
