Głodny niedźwiedź rosyjski

Prezydent Putin narzeka, że egoistyczne USA i Zachód bronią swoich importów paliwa i nie obchodzą ich potrzeby jego producentów. Sprawa bezpieczeństwa energetycznego nie jest jednostronna. Z tego powodu Rosja i inni producenci z nią związani wolą zawierać długoterminowe kontrakty, by móc planować produkcję paliwa. Natomiast zachodni klienci Rosji nie chcą być skrępowani długoterminowymi umowami, żeby móc korzystać z innych źródeł paliwa, nie być uzależnionymi od Rosji i szukać tańszych eksporterów paliwa.
Przy obecnie rosnącym zapotrzebowaniu na nośniki energii, umowy handlowe między państwami azjatyckimi a Rosją pozostawiłyby USA i Europę bez dostępu do zakontraktowanego przez innych wielkich ilości paliwa, na które szybko rośnie zapotrzebowanie w Chinach i Indiach. Już obecnie podpisane kontrakty ograniczają możliwość zakupów tych państw zachodnich, które nie podpisały długoterminowych umów z Rosją. Tak więc Moskwa już teraz może stosować nacisk polityczny w formie potencjalnego embarga na paliwo dostarczane do USA lub zmniejszając jego eksport do tego kraju.
Rosja i związani z nią tacy producenci jak Iran, Algieria i Wenezuela, systematycznie rozwijają swój system kontraktów na dostawy paliwa. Kiedy Putin obiecuje wolny handel ropą naftową i innymi strategicznymi surowcami, stawia USA i państwom zachodnim coraz gorsze warunki, podważając dotychczasową dominację na rynku paliwa. To zaś ogranicza możliwości tradycyjnego wyzysku, typowego dla kolonializmu państw zachodnich.
Obecna faza kolonializmu nazywa się globalizmem. Teraz przybiera ona kształty nowej „globalnej rzeczywistości” w ramach tego, co Putin określa jako „bezpieczne globalne układy energetyczne”. Tę zbliżającą się globalną rzeczywistość analizuje W. Joseph Stroupe, redaktor www.GeoStrategyMap.com i autor książki „Rosyjski Rubikon: zbliżający się szach-mat Zachodu”.
Putin udaje, że Rosja nie zachowuje się na rynku paliwa jak superpotęga, ale w handlu gazem ziemnym z Ukrainą było inaczej. Wówczas Moskwę szachowano kolorowymi rewolucjami, za którymi stał międzynarodowy spekulant Soros. Planowane przewroty miały podważyć pozycję Rosji i nawet zagrozić rozpadem Federacji Rosyjskiej. Rewolucje miały nadal być subsydiowane tanimi dostawami paliwa z Rosji. Tymczasem Moskwa odmówiła kontynuowania sprzedaży ropy i gazu po cenach o połowę niższych niż ustalane na giełdzie w Nowym Jorku.
Mijają czasy, kiedy USA mogły używać swojej kolosalnej potęgi ekonomicznej i politycznej, a także militarnej, żeby szantażować inne kraje i narzucać innym swoje warunki i ceny, pod groźbą zemsty politycznej lub ekonomicznej. Jednak Waszyngton nadal stara się narzucać innym swoją wolę za pomocą wojska i ekonomii. Teraz Moskwa robi to samo na Ukrainie i w innych państwach kupujących od niej paliwo.
Ciekawe jest, że w Rosji ożywa „gigantyzm” w przedsiębiorstwach mających do czynienia ze strategicznymi zasobami. Rosyjskie przedsiębiorstwa są zachęcane do łączenia się w gigantyczne konglomeraty, które mogą skutecznie działać na rynku światowym jako globalne monopole. Kapitał zagraniczny nie ma w nich prawie żadnego udziału. Te wielkie firmy nie muszą rozliczać się z udziałowcami, tak jak to dzieje się na giełdach zachodnich. Tymczasem firmy rosyjskie, popierane przez Kreml, mają swobodę kupowania udziałów w korporacjach zachodnich, żeby wzmacniać światową pozycję Rosji, która coraz bardziej może działać jako superpotęga strategicznych surowców.
W miarę jak postępuje destabilizacja bogatego w paliwo Bliskiego Wschodu, przez strategię osi USA-Izrael, Rosja ma szansę zająć kluczową pozycję w handlu paliwem, zwłaszcza dzięki porozumieniu z takimi państwami jak Iran, Algieria i Wenezuela. Władimir Putin najwyraźniej chce zachować swój wyłączny nadzór nad surowcami strategicznymi, ale również utrzymać swoje wpływy w służbach specjalnych innych krajów, czego przykładem jest sytuacja w Polsce, gdzie postkomuniści i związani z nimi liberałowie robili wszystko, żeby nie dopuścić do zreformowania Wojskowych Służb Informacyjnych, spenetrowanych przez Moskwę od sowieckich czasów. Tak więc głodny niedźwiedź rosyjski coraz bardziej daje znać o sobie na świecie.

prof. Iwo Cyprian Pogonowski, Blacksburg, USA

www.pogonowski.com
drukuj