Geopolityka się nie zmienia

Z prof. Mieczysławem Rybą, historykiem z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, rozmawia Paweł Tunia



W minionych dniach obchodziliśmy 147. rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego. Czy wydarzenie to nie umknęło jednak uwadze Polaków? W mediach niewiele wspominano na ten temat.

– Powstanie to było jednym z najtragiczniejszych, jeśli weźmiemy pod uwagę skalę represji i cierpień Polaków. To był dramat całego Narodu, bo łączyło się to: po pierwsze – z wykrwawianiem się elit, po drugie – z olbrzymimi wywózkami na Syberię, a po trzecie – z potężną konfiskatą majątków. Uderzono więc także w podstawy materialne życia Narodu. Trzeba pamiętać, że w czasie powstania doszło do podpisania konwencji Alvenslebena dotyczącej współpracy prusko-rosyjskiej, która wówczas się jeszcze pogłębiła. To wszystko jest symbolem cierpień Polaków w XIX wieku i zdecydowanie powinno być upamiętniane.

Z sytuacji geopolitycznej, jaka istniała w czasie powstania, i współpracy naszych sąsiadów skierowanej przeciwko Polsce można wyciągać wnioski dotyczące czasów, w których żyjemy dzisiaj?

– Geopolityka się nie zmienia. Mamy takie, a nie inne położenie geograficzne. Przypominanie tej oczywistej prawdy jest jak najbardziej wskazane, bo Polacy czasami zapominają i popełniają ogromne błędy, jak w XVIII wieku, co kończy się tragicznie. Nieznajomość własnej historii powoduje, że może zaistnieć konieczność ponownego jej przeżywania.

Można zauważyć, że rocznicom wybuchu Powstania Styczniowego już od wielu lat nie towarzyszy właściwe nagłośnienie.

– Wydaje mi się, że rzeczywiście gdzieś to ginie. Bardziej pamiętane jest Powstanie Warszawskie. Czas płynie, natomiast pewne kluczowe i symboliczne wydarzenia, jak dwa powstania z XIX wieku, Listopadowe i Styczniowe, powinny być mocno nagłaśniane i upamiętniane. Jest to historia Narodu, a wiąże się z tym także kultura narodowa. Musimy pamiętać, że z tego okresu mamy niezwykle rozbudowaną literaturę romantyczną, która jest fundamentem naszej tożsamości, do czego należy bezwzględnie nawiązywać. Wydaje się, że „nachylenie medialne” jest jakby trochę w innym kierunku, skoro sprawy te jakoś umykają szerszej opinii publicznej.

Za trzy lata będzie 150. rocznica, może coś się zmieni?

– Miejmy nadzieję, że tak będzie…

Dziękuję za rozmowę.

drukuj